Jego siostra walczyła z uzależnieniem, a on chwycił za kamerę. "Dla mnie to była forma przepracowania tego"

Autor:
Anna
Gondecka
Festiwal filmowy “Wajda na nowo”
Festiwal filmowy “Wajda na nowo” Dzień Dobry TVN
wideo 2/18

Mariusz Rusiński to młody reżyser, który udokumentował proces wychodzenia swojej siostry z nałogu. Stworzył film dokumentalny "Moja siostra", który w maju miał premierę na 63. Krakowskim Festiwalu Filmowym. - Dla mnie formą przepracowania naszej tragedii było złapanie za kamerę - przyznał.

Siostra w szponach uzależnienia

Anna Gondecka, dziendobry.tvn.pl: Jak wspominasz moment, w którym dowiedziałeś się, że Twoja siostra jest uzależniona?

Mariusz Rusiński, reżyser: Pamiętam pierwszy moment, kiedy się dowiedziałem o tym, że w testach jej wyszło, że jest pod wpływem. Dla mnie to był ogromny szok. Zuzia na początku powiedziała, że ktoś jej to podał i my wszyscy w to uwierzyliśmy. Dopiero później, kiedy regularnie te substancje zaczęły wychodzić, to wtedy zdaliśmy sobie z tego sprawę. Pamiętam taką emocję, że jak Zuzia trafiła do szpitala po przedawkowaniu, to zrozumiałem, że może tego nie przeżyć. To był pierwszy moment, kiedy uświadomiłem sobie potęgę tego problemu.

Byłeś świadomy, z jak poważnym problemem mierzy się Twoja siostra, a jednak postanowiłeś to udokumentować. Skąd pomysł, żeby stworzyć film dokumentalny i to jeszcze o swojej rodzinie?

Zazwyczaj jest tak, że szuka się tematu na film, natomiast tutaj temat sam do mnie przyszedł. Na początku nie chciałem o tym robić filmu, ale w momencie, kiedy jako rodzina byliśmy na samym dnie, a ja kompletnie nie rozumiałem Zuzi i mówiąc wprost - traktowałem ją jak wroga, stwierdziłem, że dla mnie formą przepracowania tego będzie złapanie za kamerę. Często się tak zdarza, że twórca filmowy, fabularny czy dokumentalny przepracowuje swoje traumy poprzez sztukę albo w ten sposób rozlicza się z różnymi sytuacjami ze swojego życia. Tutaj ta sytuacja była bardzo bliska, wszystko działo się w domu, w obrębie mojej rodziny i ja chyba stwierdziłem, że spróbuję się otworzyć poprzez kamerę.

A dystans? Nie obawiałeś się, że nie będziesz w stanie go zachować?

Oczywiście, że się bałem. Dlatego otoczyłem się ludźmi, którzy bardzo mnie wspierali przy tworzeniu tego filmu. Mowa tutaj o operatorze Mateuszu Herniku, montażyście Jakubie Kopciu i świetnym opiekunie artystycznym Pawle Łodzińskim. To były osoby, które były dla mnie jak papierek lakmusowy, miały więcej dystansu, więc ich wsparcie było ogromne. Ale prawda jest taka, że tego dystansu, robiąc własny film nigdy się nie ma. Tutaj sytuacja była ekstremalna, bo był to film o mojej rodzinie. A w kategoriach filmu myślałem dopiero na montażu, natomiast będąc na zdjęciach skupiałem się bardziej na kategorii terapii i rodzinnych aspektów. Dla mnie ten film jest o szukaniu odpowiedzi na to, dlaczego nas to spotkało.

Film "Moja siostra" - znaczenie

Czy Twoja rodzina od razu i bez problemu zgodziła się na to, żebyś nagrywał jeden z najbardziej trudnych i intymnych momentów?

Zuzia bardzo szybko była na tak, widziała w tym szansę, żebyśmy się wszyscy pootwierali. Mama też nie miała z tym problemu, największe opory miał tata, dla niego to było trudne psychicznie i emocjonalnie. Na początku nie był tego fanem, ale przez to, że widział, że Zuzia jest za tym, to się zgodził. Dodatkowo bardzo się zaprzyjaźnił z operatorem. To, co dla mnie ważne, to fakt, że w trakcie zdjęć nigdy nie było w domu awantur, żebym przestał kręcić. Myślę, że przy tego typu projektach wsparcie psychologiczne jest nieodzowne.

Czy konsultowałeś się z psychologiem?

Byłem w stałym kontakcie z psychoterapeutą Zuzi. Konsultowałem z nim wszystko, dla mnie to było bardzo ważne, żebym nie przekroczył jej granic, robiąc ten film.

Czy często mierzysz się z zarzutami odzierania rodziny z ich prywatności?

Jest to na pewno odważne i mierzę się z tymi zarzutami. Jednak w pewnym momencie pomyślałem, że ten film wielu osobom może pomóc i pokazać, że nawet z tak zamkniętą emocjonalnie rodziną można zacząć rozmawiać o swoich emocjach i się na nie otwierać. Też chciałbym zaznaczyć, że gdyby to się nie skończyło, tak jak się skończyło, to na pewno ten film by nie powstał. Ja żyłem nadzieją i do końca wierzyłem, że z tego wyjdziemy. Najpierw próbowałem zrozumieć Zuzię, potem skierowałem kamerę na rodziców i chciałem ich otworzyć, a na końcu musiałem też sam siebie zobaczyć i sprawdzić, gdzie są moje granice. Ale nadzieja na to, że wszystko się skończy dobrze, była kluczowa i na pewno mnie przez ten film cały czas prowadziła.

Co, jako reżyser, chciałeś powiedzieć światu filmem "Moja siostra"?

Nie chciałbym, żeby ten film miał przekaz jednozdaniowy. Jednak to, na czym mi szalenie zależy, to przede wszystkim na rozmowie. Rozmawiajmy o emocjach, o uczuciach, o wszystkim. To drobne rzeczy gnieżdżą się w nas i często wybuchają w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Dlatego nie możemy być obojętni na rozmowę.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady

Zobacz także:

Autor:Anna Gondecka

Źródło zdjęcia głównego: Kadr z filmu "Moja siostra"

Pozostałe wiadomości