Jak zaplanować długi urlop w 2026 roku? Ekspert wyjaśnia, kiedy opłaca się brać wolne

Urlopy 2026
Jak zaplanować urlop w 2026 roku i zyskać więcej wolnego?
Źródło: Dzień Dobry TVN
Choć kalendarz nie zawsze sprzyja pracownikom, przy dobrym planowaniu można zyskać nawet kilkanaście dni wolnego przy minimalnym wykorzystaniu urlopu. Kiedy w 2026 roku najbardziej opłaca się brać wolne i gdzie kryją się najlepsze okazje na dłuższy wypoczynek? W Dzień Dobry TVN wątpliwości rozwiał Marek Dąbrowski, podróżnik, bloger i nauczyciel geografii.
Kluczowe fakty:
  • Najwięcej szans na długi urlop daje początek i koniec roku
  • Wiosna i lato wypadają słabiej pod względem dni wolnych
  • Kluczowe znaczenie ma listopad i Boże Narodzenie

Początek i środek roku. Gdzie są realne szanse na dłuższy urlop?

Choć wielu pracowników liczyło na korzystny układ kalendarza, rzeczywistość okazuje się bardziej wymagająca. Jak podkreśla Marek Dąbrowski, podróżnik, bloger i nauczyciel geografii, 2026 rok nie rozpieszcza, ale daje pewne możliwości dla tych, którzy potrafią planować z wyprzedzeniem.

- Ten rok zdecydowanie nas nie rozpieszcza, aczkolwiek możemy na początku i na końcu tego roku liczyć na dosyć pokaźną pulę takich dni. W tej chwili już mieliśmy taką okazję, ponieważ gdybyśmy wykorzystali pięć dni zaległego urlopu, to robi nam się jedenaście dni aż wolnego. W związku z tym, jeżeli ktoś umiejętnie pokierował tą swoją pulą, to można było w ten sposób to zrobić – mówi Marek Dąbrowski.

Ekspert zwraca uwagę, że większość tzw. długich weekendów wynika wprost z kodeksu pracy, a nie z dobrej woli pracodawców. - Są to dni ustawowo wolne plus weekend. Daje nam to tak zwany przedłużony weekend, czyli jest to zupełnie zgodne wszystko z prawem, z kodeksem pracy. A to, że pracodawca jest zły, to inna kwestia – dodaje.

Listopad i Boże Narodzenie. Najlepsze okazje na naprawdę długi wypoczynek

Wiosna i lato nie zachwycają, ale końcówka roku potrafi wynagrodzić wcześniejsze rozczarowania. Szczególnie interesująco wygląda listopad, a prawdziwą „petardą” okazuje się okres świąteczno-noworoczny. - Jeżeli byśmy uzyskali sobie dwa dni wolne, czyli to byłby dziewiąty, dziesiąty, plus weekend, czyli siódmy, ósmy, dziewiąty, dziesiąty, jedenasty, ewentualnie jeszcze w drugą stronę. W sumie cztery dni, a mamy ponad tydzień – tłumaczy Marek Dąbrowski.

Jeszcze więcej możliwości przynosi koniec grudnia, zwłaszcza przy połączeniu dni świątecznych z urlopem i nowym rokiem. - W tym momencie, popatrzcie, 24 to jest Wigilia Bożego Narodzenia, 25 mamy piątek, pierwszy dzień świąt, 26, 27 i teraz patrzymy na tą sobotę, 26, sobota i tu u pracodawcy wcześniej prosimy, żeby za tą sobotę dzień ustawowo wolny dał nam 23. A jeżeli ktoś zachomikował sobie jeszcze kilka dni wolnego z puli urlopowej, to bierze sobie tak, 28, 29, 30, 31, no i może zrobić tak. A potem jest pierwszy, to jest wolny, sobota, niedziela… i do szóstego, fajrant ze trzy tygodni wolnego – podsumowuje ekspert.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości