Gwiazdy

Maffashion odpowiada na hejt internautów. "Mnie to boli. Każda pomoc jest lepsza niż żadna"

Gwiazdy

Autor:
Sabina
Zięba
Wiadomości z życia gwiazd
Dzień Dobry TVNWiadomości z życia gwiazd

Julia Kuczyńska, czyli Maffashion, bardzo zaangażowała się w pomoc jednemu z dzieci chorych na SMA. Blogerka aktywnie zachęca internautów do wspierania zbiórki pieniędzy. Niestety, spotkała ją za to ostra krytyka.

Maffashion wsparła dziecko chore na SMA

Maffashion postanowiła wesprzeć Bartusia, który przyszedł na świat jako wcześniak 22 października 2020 roku. Od początku jego życie było zagrożone z powodu cukrzycy ciążowej, a także hipoglikemii z koniecznością podawania wlewów dożylnych. Gdy to przezwyciężył, wykryto u niego SMA. Największą szansą dla chłopczyka jest terapia genowa, która w Polsce nie jest refundowana. Z tego powodu w zbiórkę pieniędzy na lek włączyła się Julia Kuczyńska. Poruszyła ją historia Bartusia, przez co zaczęła zachęcać fanów do udziału w licytacji spotkania z nią oraz Sebastianem Fabijańskim czy wpłacania datków na stronę siepomaga.pl. Spośród darczyńców wylosuje szczęśliwców, którym wręczy dwie swoje torebki. Choć blogerka okazała dobre serce, spotkała się z hejtem. Opublikowała w mediach społecznościowych wiadomość, w której właściciel anonimowego konta ma zastrzeżenia co do jej poczynań.

- 5000 wpłaty. Powiedz mi, w czym ten Bartuś Bastuś jest lepszy od innych, cierpiących, chorych dzieci? Ciekawe, ile dostałaś za to promowanie zbiórki i niezwykłą pomoc. Manipulacja ludźmi, które wpłacają ciężko zarobione pieniądze. Jaka Ty cudowna jesteś! Masz złote serce - za jedną fotkę dostajesz moją roczną pensję, to przekaż kasiorę... Akurat, to już widzę. Pozdrawiam - czytamy w wiadomości do Maffashion.

Julia Kuczyńska mierzy się z hejtem

W poście Julia Kuczyńska wyjaśniła, że to tylko jeden z przykładów pretensji ludzi o to, że pomaga w ratowaniu życia chorego dziecka. Podkreśliła, że Bartuś nie jest w niczym lepszy, ale ma 10 miesięcy i umiera. Przez to, że ma jeszcze szansę na wyleczenie, zapragnęła mu pomóc. Cieszy się i docenia, że wielu jej obserwatorów okazało się ludźmi pełnymi empatii i miłości, którzy podzielili się z chłopczykiem tym, co mają.

Pomoc jednej osobie nie zmieni całego świata, ale może zmienić świat dla tej jednej osoby. Najlepiej jakby o wszystkich będących w potrzebie zadbało państwo. A tak to ludzie muszą ratować życie swoich pociech, bliskich, prosząc innych, obce osoby o wsparcie. Muszą prosić, a przecież wszyscy mamy swoje życie, swoje troski, wydatki, bolączki, problemy itd. 

Blogerka wyznała, że widocznie los tak chciał, by jej serce zabiło mocniej w stronę Bartusia. Teraz pragnie pokazać, że nie jest obojętna na cierpienie kolejnych chorych, niewinnych dzieci. Swoim wpisem chce reprezentować wszystkie osoby, które stają przed decyzjami: "komu uratować życie?" czy "która choroba jest straszniejsza?".

- Mam popularny profil i niech posłuży on do uratowania życia temu chłopcu. I wali mnie to, że zasięgi spadły mi o jakieś 70%, od kiedy publikuję historię i dramat Bartusia. Bo co jest ważniejsze? Jak setki tysięcy ludzi zobaczy u mnie fajną bluzkę, talerz z ostrygami czy kiedy dziesiątki poruszy los dziecka i będą się cieszyć, gdy zobaczą, jak licznik na zbiórce na lek wzrasta? (...) Mnie to boli. Prawda jest taka, że każda pomoc jest lepsza niż żadna. Niech więc każdy pomaga tyle, na ile sytuacja mu pozwala i jak może najlepiej - podsumowała Julia Kuczyńska.

Zobacz także:

Autor:Sabina Zięba

Tagi:
Prowadzący:
Tagi:
Prowadzący:
Pozostałe wiadomości