Gorące tematy

Tymek połknął granulat do udrażniania rur. "Staram się nie wątpić, że kiedyś będę mógł rozmawiać z synem"

Gorące tematy

Autor:
Lidia
Ostólska
Źródło:
Uwaga! TVN
Chłopiec wciąż jest pod opieka specjalistów

To była chwila nieuwagi, kiedy syn pana Roberta połknął granulat do udrożniania rur. O jego życie walczyli najlepsi specjaliści, chłopiec był na granicy życia i śmierci. Losy chłopca śledziła cała Polska. Czy udało mu się odzyskać sprawność? Czego potrzebuje, aby normalnie funkcjonować? Rodzinę Tymka odwiedzili dziennikarze Uwagi! TVN.

Ze skutkami tragedii Tymek i jego rodzina mierzą się już 8 lat. Sąd zdecyduje o tym, czy wpływ na wypadek miała fabrycznie źle zabezpieczona butelka z niebezpieczną substancją. Problem w tym, że od dwóch lat nie ruszył nawet proces.

Przypominamy reportaż, w którym opowiedzieliśmy historię chłopca >>>> TYMEK POŁKNĄŁ GRANULKI DO UDRAŻNIANIA RUR. CHŁOPCU MOŻNA POMÓC

Uwaga! TVN

Uwaga! TVN: Nie żyje rodzeństwo z Płocka. Jak doszło do tragedii?
Uwaga! TVN: Nie żyje rodzeństwo z Płocka. Jak doszło do tragedii?
wideo 2/27

Uwaga! TVN. Historia Tymka

Tymek miał 13 miesięcy, gdy połknął granulki żrącej substancji, używanej do udrażniania rur.

- W tym roku mija osiem lat od wypadku. Są takie rzeczy, których z pamięci nie da się wymazać. Pamięta się wszystko. Jestem w stanie odtworzyć wszystko, minuta po minucie – wyznaje Robert Kasprzyk, tata Tymoteusza.

Jak wyglądał dzień, który na zawsze zmienił życie jego syna?

- Wróciłem z pracy, z samochodu wyciągnąłem karton z zakupami. Był tam między innymi ten nieszczęsny granulat. Rozpakowałem wszystko na niską ławę. Tymek miał 13 miesięcy, jak każde dziecko chodził, sięgnął rączką i to był ten moment – wspomina pan Robert. I dodaje: - Naszą uwagę zwrócił krzyk starszej córeczki, która głośno zawołała: "Czy Tymek może brać to do ust?! ''Syn zaczął od razu się krztusić, pojawiła się ślina zmieszana z krwią. Musiał strasznie cierpieć.

Od wypadku Tymek do oddychania potrzebuje rurki tracheotomijnej, odżywia się przez sondę prosto do żołądka i nie mówi. Stracił głos, zanim zaczął wypowiadać pierwsze słowa.

- Pomimo wszystkich przeszkód, staram się ani przez chwilę nie wątpić w to, że usłyszę w końcu jego głos, jego pytania i będę mógł rozmawiać z nim jak ojciec z synem. Przez te wszystkie lata, to słowo „tata” dało się odczuć w tak wielu gestach, ruchach, że nie muszę go słyszeć. Wiem, że kiedy syn się przytula, zbliża, to całym sobą mówi "tata" – uważa pan Robert.

Walka o życie i sprawność

Szansą na to, by Tymek mógł w przyszłości porozmawiać z rodzicami, był przeszczep zniszczonych narządów. Tak skomplikowaną operację w marcu 2019 roku, jako pierwszy na świecie, przeprowadził zespół profesora Adama Maciejewskiego z Centrum Onkologii w Gliwicach.

Tymkowi przywrócono anatomię dróg pokarmowo-oddechowych. Nadal jednak kluczowa, w przywracaniu sprawności jest ciągła i systematyczna rehabilitacja. Życie chłopca to czas dzielony pomiędzy dom, szpital i salę ćwiczeń.

- Na skutek poparzenia Tymek wciąż ma ogromną nadwrażliwość w jamie ustnej. To, co nam smakuje, jemu sprawia ogromny dyskomfort, a nawet ból. Dla niego zjedzenie miodu jest formą tortury, to tak intensywne doznanie, że aż bolesne – opowiada ojciec chłopca. I dodaje: - Największa sieć blizn jest wewnątrz jamy ustnej. W obrębie warg i na policzkach jest tego mnóstwo i one bardzo mocno ciągną.

Tymek wymaga wsparcia wielu specjalistów. Ćwiczy z neurologopedą i fizjoterapeutą. Niezbędne są także regularne kontrole u ortodonty i spotkania z psychologiem.

- Gdyby Tymek miał terapię kilka razy w ciągu tygodnia, byłoby super. Na razie jest to niemożliwe, głównie z powodów finansowych, ale także zdrowotnych. Tymek często wyjeżdża na konsultacje, badania, dużo choruje. Jeśli mamy rozpisaną terapię raz na dwa tygodnie to jest to niewiele – podkreśla Małgorzata Szarek-Ziobro, neurologopeda.

Winna wadliwa butelka

Kiedy stan zdrowia Tymka ustabilizował się, jego rodzice zaczęli dochodzić, w jaki sposób ich 13-miesięczny syn mógł samodzielnie otworzyć butelkę z teoretycznie bezpiecznym zamknięciem. Wiele wskazuje na to, że butelka z niebezpieczną substancją była fabrycznie źle zabezpieczona i dlatego doszło do wypadku.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Lidia Ostólska

Źródło: Uwaga! TVN

Źródło zdjęcia głównego: Uwaga!

Pozostałe wiadomości