Marcin Hakiel: "Na pewno mam tendencję do uzależnień"

Marcin Hakiel o problemie z alkoholem
Marcin Hakiel o problemie z alkoholem
Źródło: MWMEDIA
Marcin Hakiel przyznaje, że nadużywał alkoholu, ale ma to już za sobą. Kluczową chwilą było uświadomienie sobie, że prawdziwy problem leży z nim, a nie w napojach wysokoprocentowych. Czy obecnie należy do moralnych obrońców trzeźwości?

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:

25022025_RAMOWKAWIOSNA_HAKIEL_DZIECKO
Marcin Hakiel zabrał syna na ramówkę TVN. Jak radzi sobie z obowiązkami i opieką nad synem?
Źródło: tvn.pl

Marcin Hakiel o alkoholu i świadomości problemu

Marcin Hakiel nie kryje, że kiedyś przesadzał ze spożywaniem napojów wysokoprocentowych.

- Na pewno mam tendencję do uzależnień. I na pewno nadużywałem alkoholu - przyznał w rozmowie z portalem "Kozaczek".

Dodał, że pił głównie na imprezach. Kluczowym momentem dla niego było uświadomienie sobie, że alkohol to tylko środek psychoaktywny, a prawdziwy problem leży głębiej - w relacji z samym sobą..

- Najistotniejsze jest to, żeby zdać sobie sprawę, że ma się problem, i ja sobie zdałem - powiedział.

Choć sam już pozbył się kłopotu, nie chce być moralnym obrońcą trzeźwości.

- Nie mam jakiejś takiej przesadnej misji, żeby każdego nawracać. Na przykład jak gdzieś tam idziemy ze znajomymi, to nie jest dla mnie problem, że ktoś tam przy stole też się napije - dodał tancerz.

Abstynencja, relacje i nowe granice w życiu Hakiela

Nie wszystkie znajomości przetrwały tę zmianę w życiu tancerza.

- Trochę tak jest, że się przerzedziło to grono znajomych, no bo się okazało, że pewnie część tych relacji była głównie imprezowa. Czyli po prostu gdzieś tam się spotykaliśmy po to, żeby właśnie wypić większą ilość i (...) się pobawić. Myślę, że to jest taka po prostu kolej życia, że pewne rzeczy tak się dzieją i z drugiej strony ja nie mam takiego poczucia, żebym przez to, że nie piję, był mniej atrakcyjny. Ale z drugiej strony też nauczyłem się tego, że już tak się nie pcham. Po prostu jak ktoś mnie nie chce, to mnie nie chce. Nie ma w tym nic złego - opowiadał Marcin Hakiel.

Abstynencja nie oznacza, że zupełnie zrezygnował z życia towarzyskiego. Kiedy jednak umówi się na spotkanie z kolegami, trzyma się swoich granic.

- Jak mamy gdzieś męskie wyjścia i o 23:00, 24:00 godzinie już jest grubo, to ja po prostu się żegnam, "trzymajcie się. Jak będzie trzeba kogoś odebrać z "wytrzeźwiałki" rano, to dzwońcie, ja będę na chodzie" - dodał.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości