Paragony grozy nie tylko w Polsce. Tu turystki zapłaciły krocie za lody

Lody w Rzymie
Paragony grozy nie tylko w Polsce. Tu turystki zapłaciły krocie za lody
Źródło zdj. gł.: nycshooter/Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Turystka z USA podzieliła się w mediach społecznościowych swoją nieprzyjemną przygodą z wizyty w Rzymie. Jak twierdzi, za dwie porcje lodów w popularnej lodziarni Don Nino zapłaciła prawie 50 euro. Jej relacja wzbudziła ogromne emocje wśród internautów – wielu uznało tę sytuację za "czyste złodziejstwo" i "wstyd dla Włoch". Sytuacja jednak okazała się bardziej złożona.
Kluczowe fakty:
  • Amerykanka Nicole zapłaciła 44 euro za dwie porcje lodów w rzymskiej lodziarni Don Nino, twierdząc, że nie była świadoma tak wysokiej ceny i że dodatki zostały doliczone bez jej wyraźnej zgody.
  • Jej relacja w mediach społecznościowych wywołała falę oburzenia – wielu internautów uznało sytuację za "pułapkę na turystów" i wstyd dla włoskiej gastronomii.
  • Dziennikarz "Guardiana" potwierdził, że w lokalu widoczny jest cennik, a ceny dużych porcji lodów faktycznie sięgają 12 euro, co sugeruje, że mogło dojść raczej do nieporozumienia niż celowego oszustwa.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo

Klatka kluczowa-475373
Paragony grozy, czyli ile powinna kosztować ryba
Źródło: Dzień Dobry TVN

Lody z "niespodzianką"

Nicole, autorka posta, opisała swoją wizytę w lodziarni Don Nino przy Via di Tor Millina w centrum Rzymu. Jak relacjonowała, poprosiła o dwie małe porcje lodów.

– [Osoba obsługująca - przyp. red.] podała nam najmniejsze kubeczki i powiedziała, że nałożyła trzy gałki. Potem zaczęła ozdabiać lody dodatkami, o które nie prosiliśmy – na przykład cannoli i makaroniki, sugerując, że są za darmo – napisała turystka.

Kobieta była przekonana, że usłyszała cenę 14 euro, jednak po chwili okazało się, że rachunek opiewa na 44 euro. Na paragonie widniały m.in. dwie porcje lodów po 12 euro, dwie porcje bitej śmietany po dwa euro, po trzy euro za "lody z makaronikami" oraz dwa pistacjowe cannolino po pięć euro.

– To zdecydowanie oszustwo z serii "pułapka na turystów". Szczerze, to najgorsze lody, jakie jadłam przez te 10 dni, nie byłam w stanie ich nawet zjeść do końca – dodała Nicole.

Fala komentarzy i oburzenie

Pod wpisem Amerykanki pojawiły się setki komentarzy. Włoscy użytkownicy nie kryli zażenowania.

– Jako Włoszka mieszkająca we Włoszech czuję wstyd. To czyste złodziejstwo! – napisała jedna z internautek.

Inna dodała, że takie sytuacje psują reputację całej branży gastronomicznej w Rzymie.

Niektórzy komentujący zauważyli jednak, że w tego typu lokalach dodatki do lodów są płatne, a ceny widnieją w menu. Przypominali też, że przed zapłatą zawsze warto upewnić się, jaką kwotę naliczył sprzedawca.

Ceny podane na miejscu

Lodziarnia Don Nino ma kilka punktów w Rzymie, a jej główny lokal znajduje się przy Schodach Hiszpańskich. Dziennikarz „Guardiana” odwiedził filię przy Piazza Navona – tę samą, w której była Nicole – i potwierdził, że cennik jest tam wyraźnie widoczny. Mała porcja lodów kosztuje sześć euro, a duża, składająca się z trzech gałek, 12 euro.

Jak zauważa brytyjski dziennik, w Rzymie ceny lodów zazwyczaj wahają się od dwóch do pięciu euro, w zależności od rozmiaru porcji i lokalizacji.

Turystyczna pułapka czy nieporozumienie?

Choć sytuacja Nicole wywołała oburzenie, sprawa pokazuje, jak łatwo w turystycznych stolicach świata o nieporozumienia dotyczące cen. Włoskie media przypominają, że w centrach dużych miast, zwłaszcza w pobliżu znanych atrakcji, ceny bywają znacznie wyższe niż w mniej uczęszczanych dzielnicach.

Dla wielu internautów historia Amerykanki stała się przestrogą, by przed złożeniem zamówienia zawsze upewnić się, ile naprawdę kosztuje słodka, letnia przyjemność.

Więcej na TVN24

Zobacz także:

Źródło: TVN24
Autorka/Autor: Teofila Siewko