Pierwszy raz od 28 lat! Polak poprowadził BBC Scottish Symphony Orchestra na legendarnym festiwalu
BBC Proms i polski sukces. Paweł Kapuła na światowej scenie
W tym roku podczas BBC Proms, jednego z najważniejszych festiwali muzyki klasycznej na świecie, doszło do historycznego wydarzenia. Po raz pierwszy od 28 lat orkiestrą BBC dyrygował Polak - Paweł Kapuła. Wydarzenie miało miejsce 9 września 2026 roku i zostało okrzyknięte jednym z najważniejszych sukcesów polskiej muzyki klasycznej ostatnich lat.
BBC Proms to festiwal z ponad 130-letnią tradycją, który co roku przyciąga do Londynu tysiące fanów i najlepszych muzyków z całego świata. Koncerty odbywają się w ikonicznej Royal Albert Hall, która mieści ponad 6 tysięcy widzów i słynie z niepowtarzalnej atmosfery. Paweł Kapuła podkreśla, że dyrygowanie tak prestiżową orkiestrą to ogromne wyróżnienie i spełnienie marzeń wielu artystów.
W rozmowie zdradza, że praca dyrygenta to nie tylko prowadzenie muzyków, lecz także inspirowanie, wyznaczanie interpretacji i budowanie wspólnego języka muzycznego. - Ja muszę sprawić, żeby 100 osób, albo 50, albo 150 grało harmonijnie. Po prostu szło w jednym kierunku. Razem oddychało - wskazuje Paweł Kapuła.
Dyrygent - reżyser, psycholog i tłumacz orkiestry
Czym właściwie zajmuje się dyrygent i dlaczego jest tak ważny dla orkiestry? Paweł Kapuła porównuje swoją rolę do pracy reżysera w teatrze - to on odpowiada za spójność wykonania, oddychanie całego zespołu i wspólne dążenie do artystycznego celu. Nawet wybitni muzycy potrzebują kogoś, kto ich zainspiruje i nada kierunek interpretacyjny. Dyrygent nie tylko czuwa nad technicznym aspektem utworu, ale także przekonuje orkiestrę do swojej wizji dzieła.
- To powinno polegać nie na autorytarnym prowadzeniu. Ja muszę mieć autorytet, ale ja muszę tych muzyków, w cudzysłowie, zmusić, przekonać swoją ideą muzyczną, tym, co chce wyciągnąć z danej symfonii, z utworu. I my musimy po prostu znaleźć wspólny oddech, razem myśleć - dodaje muzyk.
Kapuła zwraca uwagę, że praca z orkiestrą to niekończące się słuchanie, reagowanie na każdy niuans i przewidywanie tego, co wydarzy się za chwilę. Gesty dyrygenta są uniwersalnym językiem, dzięki któremu muzycy na całym świecie rozumieją się bez słów. Każdy ruch, nawet najdrobniejszy, może zmienić charakter muzyki i wprowadzić orkiestrę w nowy nastrój. Dyrygent musi być jednocześnie autorytetem i partnerem, który inspiruje i daje poczucie bezpieczeństwa, szczególnie podczas współpracy z największymi gwiazdami sceny muzycznej.
Magia gestów i emocje na scenie
Paweł Kapuła podkreśla, że dyrygowanie to nie tylko "machanie rękami", jak często myślą laicy. Gesty dyrygenta mają swoje znaczenie - prawa ręka odpowiada za tempo, lewa za frazowanie, dynamikę i charakter dźwięku. Batuta staje się przedłużeniem ręki, dzięki której nawet muzycy siedzący najdalej mogą odczytać intencje prowadzącego. Jednak to nie narzędzie, a sam dyrygent nadaje ton i energię całemu zespołowi. Czasem wystarczą mikrogesty, by wywołać w orkiestrze maksymalne skupienie i emocje.
- Ja po prostu słucham, ponieważ ja muszę reagować na to, co się dzieje i przewidywać to, co się stanie - mówi nasz gość.
Kapuła zdradza, że praca z geniuszami muzyki bywa onieśmielająca, ale daje też niezwykłą możliwość nauki i wymiany artystycznych doświadczeń. Kluczowe jest zachowanie spokoju i pewności siebie, nawet gdy artyści z najwyższej półki zdradzają tremę tuż przed wejściem na scenę. Dyrygent musi być dla nich opoką i wsparciem, a własne emocje potrafić schować głęboko w sobie.
Zobacz także:
- Jurek Dybał podbija Wiedeń. "Jest jak kameleon"
- Ma 25 lat i jest najmłodszym dyrygentem w Polsce. Niezwykła kariera Yaroslava Shemeta
- Nie żyje ceniony kompozytor. "Zasłużył na miano człowieka renesansu"