Marcin Masecki - początki w świecie muzyki
Marcin Masecki jest wszechstronnym i cenionym polskim muzykiem. Swobodnie łączy gatunki i porusza się między muzyką klasyczną, jazzem czy polską muzyką międzywojnia.
- Od ojca to się zaczęło. W domu słuchaliśmy bardzo dużo, bardzo różnej muzyki. Mam na myśli płyty, kasety, muzyka wszechobecna. W Kolumbii mieszkaliśmy pierwsze siedem lat mojego życia, więc muzyka na ulicy, muzyka w sklepie, muzyka w szkole, w przedszkolu - powiedział Marcin w reportażu Magdy Nabiałczyk.
Później babcia, która była pianistką, przejęła pałeczkę i zajęła się edukacją muzyczną wnuka.
- Prowadziła mnie dalej przez parę lat w zakresie europejskiej muzyki klasycznej. Pianistyki takiej przez duże "P". To było trudne. Buntowałem się. I tak jej zawdzięczam bardzo dużo i pomimo buntów nastoletnich zdołała mi przekazać kilka ważnych rzeczy - przyznał Masecki.
Kariera Marcina Maseckiego
Marcin studiował w amerykańskiej wyższej uczelni muzycznej - Berklee College of Music w Bostonie. To właśnie tam miał szansę rozwinąć swoje umiejętności i zdobyć cenną wiedzę, którą wykorzystuje w twórczości.
- To się tym różniło od naszego systemu, od naszych akademii i konserwatoriów, że tam można było się uczyć każdego rodzaju muzyki, która jest obecnie uprawiana. Wyższego kalibru zawodówka. I tam się uczyłem jazzu, muzyki improwizowanej, muzyki klasycznej, muzyki karaibskiej, indiańskiej, zachodnioafrykańskiej, brazylijskiej - wyliczał Masecki.
Kiedy artysta uświadomił sobie, że to właśnie z muzyką zwiąże swoją zawodową ścieżkę kariery?
- Jak zacząłem zarabiać, czyli dość wcześnie. Jak miałem 12 lat, zacząłem chodzić do klubu jazzowego, zacząłem wchodzić w środowisko. Jak miałem 15 lat, to zrobiliśmy rundę z takim moim triem po konkursach jazzowych i zdobyliśmy różne nagrody. To nie były jakieś wielkie pieniądze, ale to były jakieś pieniądze. Wtedy pierwszy raz mi się połączyło, że to, co robię, daje też pieniądze. Wtedy skumałem, że to może być mój zawód - powiedział artysta.
Agata Kulesza miała okazję poznać Marcina i zachwyciła się jego wielkim talentem.
- Właściwie od pierwszego momentu, kiedy się z nim spotkałam, a było to w obecności Pawła Pawlikowskiego przed "Zimną wojną", pomyślałam sobie: "O! Taki introwertyczny, taki obserwujący. Później pojawiła się absolutna miłość do jego talentu. (...) Budzi moją wielką zazdrość, zdrową, ale bardzo mu zazdroszczę tego, że on komunikuje się ze światem bez słów. Siedzieliśmy na planie, była noc, byliśmy zmęczeni, na coś czekaliśmy. Marcina już trochę nosiło. Byliśmy w takim pałacu, tam stał stary fortepian. I Marcin tej nocy zagrał dla nas koncert. Nigdy tego nie zapomnę - podkreśliła aktorka.
Dalszą część reportażu znajdziesz w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Jak narodziła się "Meluzyna"? Kulisy kultowego hitu Małgorzaty Ostrowskiej
- 21 lat pisał "do szuflady". Dziś zaśpiewał na scenie Dzień Dobry TVN. Oto Pierwszy Śnieg z "deszczem"
- Reni Jusis nagrała protest song. "Większość obowiązków spoczywa na kobietach"