- W drodze na Rysy doszło do poważnego wypadku z udziałem turysty.
- Przebywający na szlaku studenci medycyny Śląskiego Uniwersytetu Medycznego uratowali mu życie.
- Poszukiwania studentów, które rozpoczęły władze ŚUM, zakończyły się powodzeniem.
Dalsza część po wideo:
Bohaterska postawa studentów. Uratowali turyście życie
Na facebookowym profilu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego ukazało się zdjęcie, na którym dwóch mężczyzn odpoczywa po zdobyciu jednego ze szczytów. Dlaczego zebrało jednak aż prawie 40 tysięcy polubień i 800 komentarzy? Ta historia poruszyła niejedno serce.
– Dzień dobry, chciałem przekazać gratulacje studentom medycyny 3. i 5. roku Państwa uczelni, którzy niezwłocznie przystąpili do pomocy medycznej w dniu 14.09 w drodze na Rysy. Turysta spadł z ok. 20 metrów i miał bardzo rozbitą głowę, ale na szczęście zatrzymał się (cudem?) tuż nad przepaścią – możemy przeczytać w treści maila, który przyszedł na skrzynkę uniwersytetu – Studenci udzielali pomocy aż do przylotu helikoptera TOPR. A jeszcze potem zdobyli Rysy. Niestety nie znam danych tych młodych mężczyzn, ale może Państwo ich poznacie ze zdjęcia.
"Pokazali, czym jest człowieczeństwo"
I choć same władze uczelni nie rozpoznały studentów, magia internetu zadziałała po raz kolejny. Po apelu do studentów i studentek ŚUM, do rzeczniczki uniwersytetu przyszła wiadomość z potwierdzeniem tożsamości obu mężczyzn.
– Mamy TO. Już dzwoniłam do naszych wspaniałych studentów. Przygotowujemy dla nich niespodziankę – napisała w komentarzu pod postem Agata Pustułka, rzeczniczka Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
– "Pokazali, czym jest człowieczeństwo", "W tym świecie pełnym znieczulicy znajdą się czasem ludzie, którzy przywrócą wiarę w człowieka", "Widać, że chłopaki cieszą się życiem i korzystają z niego, a jak trzeba coś zrobić, to to robią" – możemy przeczytać wśród licznych komentarzy zostawionych przez internautów.
Zobacz także:
- Przeżył potrójne rażenie pioruna na Giewoncie. "Sądziłem, że umieram"
- Tłumy na szlaku w Tatrach. "Kolejki jak za komuny"
- Tatry oczami Remigiusza Mroza. "Tu wcale nie myślę o pisaniu"