Gwiazdy zdradziły kulisy kultowych sitcomów. "Wymyśliłam sobie, żeby zgotować ekipę"

Śmialiśmy się z nich wszyscy! Kulisy kultowych polskich produkcji
Śmialiśmy się z nich wszyscy! Kulisy kultowych polskich produkcji
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Michał Woźniak/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Polskie sitcomy przez lata bawiły, a niektóre sceny z "Miodowych lat", "Lokatorów" czy "Świata według Kiepskich" na stałe zapisały się w pamięci widzów. Barbara Mularczyk-Potocka, Olga Borys i Arkadiusz Janiczek opowiedzieli o kulisach pracy na planie, nagrywaniu z publicznością i sytuacjach, których fani nigdy nie mogli zobaczyć.

Polskie sitcomy i nagrywanie z publicznością. Tak powstawały "Miodowe lata"

Aktorzy wyjaśnili, jakie są różnice między klasycznym serialem a sitcomem oraz opowiedzieli o charakterystycznej dla tego gatunku obecności publiczności.

- Przede wszystkim sitcom może być tylko komediowy. To jest taka podstawowa zasada - wyjaśniła Barbara Mularczyk-Potocka. - U nas była przez dłuższy czas widownia - do momentu, kiedy była licencja. Trwało to, dopóki wytwórnia zgodziła się, żeby można było nagrywać bez publiczności - dodała.

Arkadiusz Janiczek, który pojawiał się między innymi w "Miodowych latach", "Bulionerach" i "Lokatorach", dokładnie opowiedział o sposobie nagrywania odcinków pierwszego z wymienionych sitcomów w Teatrze Żydowskim.

- Grało się mniej więcej o 14:00 pierwszy raz tak na spokojnie, na luzie. Drugi raz grało się z widownią i trzeci raz grało się z widownią. Już nową, inną. [...] Śmiechy były zawsze najlepsze - opowiadał.

- Był też taki tzw. warm-up, czyli kolega Janusz Onufrowicz, który opowiadał dowcipy, żeby po prostu w przerwach, jakichkolwiek technicznych, ta publiczność po prostu nie oziębła. Była cały czas rozgrzana - zaznaczył.

Olga Borys o "Lokatorach". Aktorka mogła pozwolić sobie na więcej

Aktorzy opowiedzieli także, jak buduje się charakterystyczne postaci. Olga Borys wspominała pracę nad "Lokatorami" oraz reżysera Feriduna Erola, który dawał jej dużą swobodę w kreowaniu postaci.

- Ja się zastanawiałam, kiedy mi reżyser powie: "Nie, no już przesadziłaś, no już basta, stop". A on nie, to był Feridun Erol, nasz reżyser, który po prostu powiedział: "Nie, dla ciebie nie ma granic". On nigdy mi nie powiedział "stop", więc pozwalałam sobie... - przytoczyła Olga Borys.

Aktorka przywołała również sytuacje, w których celowo rozbawiała ekipę podczas nagrań. - Śmiech wciągany, wymyśliłam sobie, żeby zgotować ekipę. Pamiętam też, że wymyślałam sobie, żeby zgotować jedną koleżankę, kierowniczkę produkcji. [...] Krzyczałam: Zuziu, coś tam, jeszcze pięć minut - opowiadała aktorka.

Posłuchaj całej rozmowy w wideo zamieszczonym na górze strony.

Śmialiśmy się z nich wszyscy! Kulisy kultowych polskich produkcji
Śmialiśmy się z nich wszyscy! Kulisy kultowych polskich produkcji
Śmialiśmy się z nich wszyscy! Kulisy kultowych polskich produkcji
Śmialiśmy się z nich wszyscy! Kulisy kultowych polskich produkcji
Śmialiśmy się z nich wszyscy! Kulisy kultowych polskich produkcji
+1
Zobacz galerię

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Oskar Netkowski