Podróż autostopem bez pieniędzy. Tysiące kilometrów i niezwykłe spotkania
Dla części podróżników autostop przestał być jedynie sposobem na dotarcie z punktu A do punktu B. Stał się stylem podróżowania, który pozwala spotykać ludzi, poznawać ich historie i sprawdzać własne granice.
Kamil Smoląg ma za sobą znacznie dłuższą historię podróżowania. Pierwszy raz spróbował autostopu jeszcze jako nastolatek, a mając 25 lat, ruszył w podróż do Bangkoku przez Rosję, Mongolię, Chiny i Laos. Z czasem pojawił się również pomysł okrążenia Ziemi autostopem i jachtostopem.
- Podczas podróży do Tajlandii w Chinach miałem zawsze taki list autostopowicza napisany po chińsku, że jestem studentem z Polski, podróżuję autostopem i próbuję nie wydawać pieniędzy na transport. Policja, jak przeczytała ten list autostopowiczy, to zabrała mnie do pięciogwiazdkowego hotelu i zapłaciła za mnie - opowiadał.
Inny z podróżników połączył natomiast przemieszczanie się po Europie z muzyką.
- Przejechałem w życiu około pięćdziesięciu tysięcy kilometrów. Od ostatniego roku realizuję projekt autostopowo-muzyczny, w którym jeżdżę autostopem po całej Europie, wykonuję wyzwania od różnych osób z branży muzycznej i rapuję ludziom w samochodach - tłumaczył Kamil Wiech.
- Robię taką serię, która się nazywa "Rap za podwózkę". Nagrywam sobie, że właśnie stoję w jakimś miejscu, mówię, że to jest rap za podwózkę, łapie go na moją płytę i jak ktoś się zatrzyma, to rapuję moje piosenki. Zawsze mówię, że jak się spodoba, to jedziemy dalej, jak nie, to możecie mnie wyrzucić z auta. Jeszcze mnie nie wyrzucili - zaznaczył.
Niebezpieczeństwa autostopu. Kradzież, ryzyko na drodze i sztorm na oceanie
Kacper i Tymek zdecydowali się spakować swoje rzeczy do plecaków i przejechać ponad tysiąc kilometrów, a autostop stał się dla nich sposobem na przeżycie przygody bez dużego budżetu. Jak podkreślili, namiot dawał im dodatkowe zabezpieczenie, ponieważ w razie problemów mogli znaleźć miejsce na nocleg poza oficjalną bazą.
- Łapaliśmy stopa dosłownie cały dzień. Podbijaliśmy do każdego. Niestety nikt nas nie wziął. Najlepszą sytuację mieliśmy w Szwajcarii wtedy, kiedy trafiliśmy na stację benzynową i robiło się już ciemno. Wtedy trafiliśmy na jednego kampera - wspominał Kacper Cegielski.
- Był to kamper, w którym jechała cała rodzinka, dwójka rodziców z córką i z synem, którzy zatrzymali się w środku nocy podczas ogromnej ulewy i wzięli nas na stopa. My się tłumaczyliśmy, że nie mamy noclegu i nie mamy co z sobą w danym momencie zrobić. Super mi się z nimi rozmawiało. Zaproponowali nam, że możemy zamieszkać u nich w garażu - dodał Tymoteusz Wnuk.
Podróżnicy zwracają uwagę również na ryzyko związane z zachowaniem kierowców. Nie zawsze można przewidzieć, kto zatrzyma się przy drodze i jak będzie prowadził samochód.
- Często też trzeba uważać, bo zdarzają się dosyć ciekawi kierowcy, którzy potrafią jechać, powiedzmy 200 na godzinę i nie patrzeć, w którym kierunku jadą. Więc jest to też pewne ryzyko, o którym w ogóle się nie myśli - przestrzegał Kacper.
- Trzeba zaufać po prostu obcym ludziom i mi się zdaje, że to jest taki największy problem - podsumował Tymoteusz.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Chcesz otrzymać dotację na dom we Włoszech? Poznaj warunki, które trzeba spełnić
- Rzucił wszystko i maszeruje do Japonii. "Ta wędrówka ma zmienić moje życie"
- Tajny tunel w Koloseum otwarty dla turystów. Jeden z cesarzy uciekł tam przed zamachowcem