Gorące tematy

Dramatyczne wspomnienia ofiary domowej przemocy. "Zamorduję cię i znicz zapalę na twoim łbie"

Gorące tematy

Autor:
Adam
Barabasz
Źródło:
Uwaga! TVN
Uwaga! TVN. Dramatyczne wspomnienia ofiary domowej przemocy

Bita, poniżana, wykorzystywana seksualnie. Grażyna spędziła życie u boku uzależnionego do alkoholu mężczyzny. Gdy w końcu udało jej się uciec, postanowiła zawalczyć: o siebie i o sprawiedliwość. Zwłaszcza, że pod opieką byłego partnera jest jej córka, niepełnosprawna Ania.

Po tym, jak kilka lat temu pani Grażyna uciekła od partnera [Andrzeja S. – red.], znalazła pomoc w Centrum Praw Kobiet w Łodzi. W obecności psychologa zgodziła się opowiedzieć swoją historię reporterom programu Uwaga! TVN.

Związek z agresywnym mężczyzną

Kiedy pierwsza żona Andrzeja S. zmarła, dwójka dzieci z ich małżeństwa została z ojcem. Niedługo potem w życiu Andrzeja S. pojawiła się pani Grażyna.

- To był związek z rozsądku, było mi szkoda tych jego dzieci. Co to za człowiek, dowiedziałam się później. Dopóki na świecie nie pojawił się Andrzej [ich pierwszy syn - red.], dobrze się maskował. Później, jak wiedziałam już, co on wyprawia, nie chciałam dzieci. Natomiast on robił ze mną, co mu się podobało, brutalnie - opowiada pani Grażyna.

Z tej relacji narodziła się czwórka dzieci - Andrzej, Kuba, Sylwia i Ania. Kuba w wieku dziesięciu lat sam udał się na komisariat policji i oznajmił, że chce zamieszkać w domu dziecka. Tak się stało. Sylwię odebrała opieka społeczna i też umieściła w domu dziecka, Ania cały czas pozostawała pod opieką ojca.

- Za każdym razem się go bałam, jak on pił, a pił prawie codziennie. Byłam roztrzęsiona, rozdygotana, bo wiedziałam, że to będzie koszmar - wspomina pani Grażyna.

- Mówił do niej: Chodź tu k…, bo mi się d… chce. A do mnie mówił, że mogę siedzieć i patrzeć albo wyjść, jeśli chcę - dodaje Izabela Talaga, siostra pani Grażyny.

Uwaga! TVN

Uwaga! TVN: Nie żyje rodzeństwo z Płocka. Jak doszło do tragedii?
Uwaga! TVN: Nie żyje rodzeństwo z Płocka. Jak doszło do tragedii?
wideo 2/27

Wspomnienia pani Grażyny są wstrząsające.

- Był taki dzień, kiedy uderzył mnie butelką w rękę. Potem zaczął mnie kopać, kiedy leżałam na ziemi, połamał mi nos. Tak mnie bił, lał, rzucał mną po ścianach. Gwałcił mnie, robił ze mną wszystko na oczach Ani. Był pijany, próbowałam mu uciec, a i tak doganiał mnie. Powiedział: "Zamorduję cię i znicz zapalę na twoim łbie" - opowiada kobieta.

Policja a przemoc domowa

Kiedy najstarszy syn Andrzej był dorastającym mężczyzną, przestał bać się człowieka, którego nie chce nawet nazywać swoim ojcem. - Ciężko mi powiedzieć słowo "ojciec". Potrafił zniszczyć swoje własne dzieci, to dla mnie nie jest ojciec. To jest psychopata – wyznaje pan Andrzej, syn pani Grażyny i Andrzeja S.

W dniu uroczystości pierwszokomunijnej dziecka pana Andrzeja miało dojść do scysji. Krzysztof - najstarszy syn z pierwszego małżeństwa - razem z ojcem rzucili się na Andrzeja.

- Wtargnął mi na balkon. Za pierwszym razem udało mi się jeszcze go zrzucić. Jak ojciec to zobaczył, zaczął mnie wyzywać, rzucił we mnie kamieniem, dostałem w głowę. Wszyscy byli pijani. Zdążyłem uciec do lasu - relacjonuje pan Andrzej. Razem z bratem Kubą uciekli z Zakopanego w obawie o swoje życie. O incydencie została powiadomiona policja. Jak twierdzi pan Andrzej, policja od lat była wielokrotnie powiadamiana o tym, co dzieje się w ich domu, ale nikt nigdy poważnie sprawą się nie zajął. Pani Grażyna za każdym razem odwoływała zeznania przeciwko swojemu oprawcy.

- Policja interweniowała wielokrotnie, ale nic z tego nie wynikało. Zawsze byli po jego stronie, nie po stronie matki. Kiedy matka zeznawała, co robi ojciec, to zawsze po jakimś czasie wycofywała zeznania. I tak przez kilkanaście lat - opowiada syn pani Grażyny.

- To bez wątpienia historia osoby współuzależnionej. Najdobitniej pokazuje to fakt powrotów pani Grażyny do sprawcy przemocy. Wielokrotnych powrotów - komentuje Magdalena Kacprzak, adwokat z Centrum Praw Kobiet w Łodzi.

Interwencje policji wspomina także siostra pani Grażyny.

- Na pewno miał broń, widziałam na własne oczy. Pojechałam tam któregoś razu, on zaczął bić siostrę, więc szybko poszłam po policję. Kiedy policja przyjechała, on kazał jej wyjść i powiedzieć, że nic się nie dzieje. I tak też zrobiła - mówi pani Izabela, siostra ofiary.

- Na początku myślałam, że on się zmieni. Wracałam, byłam uzależniona, myślałam, że sobie nie poradzę, bo są dzieci i nie mam gdzie z nimi pójść - wyznaje pani Grażyna.

Pani Grażyna cały czas jest pod opieką psychoterapeutów, Sylwia - córka Andrzeja S. i pani Grażyny założyła własną rodzinę i trzyma się z daleka od ojca. Syn Andrzej jest już dorosły, pan Jakub wrócił do ojca. Niepełnosprawna, autystyczna Ania cały czas pozostaje pod opieką ojca. Według relacji pani Grażyny i syna Jakuba, może być ofiarą przemocy i molestowania seksualnego.

Zarzuty kierowane przez panią Grażynę i synów są bardzo poważne. O sprawie powiadomiona została prokuratura.

Już w czwartek w "Uwadze! TVN" druga część reportażu.

Cały materiał na stronie programu "Uwaga! TVN".

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Adam Barabasz

Źródło: Uwaga! TVN

Źródło zdjęcia głównego: Uwaga! TVN.

Pozostałe wiadomości