Zwierzęta

Eutanazja zwierząt to nie wybór między życiem a śmiercią. Kiedy trzeba pozwolić pupilowi odejść?

Zwierzęta

Autor:
Katarzyna
Lackowska
Chory kot pod kroplówką

Nikt zdolny do odczuwania empatii nie pragnie zostać panem życia i śmierci. Właściciele zwierząt prędzej czy później będą jednak musieli stanąć przed wyborem: pozwolić swojemu pupilowi odejść czy też podjąć kolejną próbę leczenia. Gdzie jest granica między ratowaniem życia a uporczywą terapią, która jedynie przedłuża agonię?

Pogodzenie się ze śmiercią to dla większości osób temat bardzo trudny i nie ma znaczenia, czy mówimy o odchodzeniu bliskich ludzi czy zwierząt. Emocjonalna więź, która tworzy się między właścicielem a jego pupilem, niewiele różni się od tej, która łączy członków rodziny. W końcu psy, koty, króliki czy papugi towarzyszą nam każdego dnia - w dobrych i złych momentach. Przez lata budujemy relację i trudno nagle pogodzić się z faktem, że nadchodzi czas rozstania. Nie ma dobrego momentu na śmierć, nie ma dobrej decyzji, kiedy do wyboru mamy ratowanie życia i ulgę w cierpieniu. Każdy, kto musiał się zmierzyć z taką sytuacją wie, że nadzieja na cud i wyzdrowienie towarzyszy w każdej terapii do samego końca, nawet wtedy, gdy z racjonalnego punktu widzenia nic już się nie da zrobić.

Zwierzęta

Jak pomagać zwierzętom, żeby nie szkodzić
Jak pomagać zwierzętom, żeby nie szkodzić Dzień Dobry TVN
wideo 2/27

Eutanazja zwierząt: kiedy pozwolić pupilowi odejść?

W weterynarii nie ma jasno określonego momentu, w którym należy podjąć decyzję o eutanazji zwierzęcia. Wyznacznikiem powinna być zawsze opinia zaufanego lekarza, który zna swojego pacjenta i potrafi racjonalnie ocenić, czy jest w stanie zrobić coś, aby mu pomóc. Dzisiejsza nauka w wielu przypadkach jest w stanie odciągnąć w czasie moment śmierci zwierzaka o kilka tygodni, może nawet miesięcy, często jednak to nie tyle leczenie, co zmuszanie do życia. Jeśli zgodnie z aktualną wiedzą nie ma nadziei na wyleczenie czy uśmierzenie bólu, to świadome przedłużanie cierpienia staje się nie tyle bezcelowe, co okrutne.

Nie czyń zwierzęcia zakładnikiem własnych emocji

To, co różni nas od naszych pupili to fakt, że są one wolne od schematów, które nam towarzyszą każdego dnia. Nie muszą przygotowywać się na własne odejście, nie mają planów na weekend, przyszły tydzień czy kolejny rok - żyją tu i teraz. Właśnie dlatego z pomocą lekarza trzeba wyczuć moment, w którym - zamiast walki o życie - fundujemy ukochanemu zwierzęciu pełną cierpienia codzienność. Wiele osób broni się przed podjęciem tej decyzji także dlatego, że boi się oceny innych: że się poddali, nie walczyli, próbowali "zaoszczędzić". Część z nich czeka też na jasną deklarację lekarza, że to właśnie ten moment, że dalej nie ma już nic i nic się nie da zrobić. Jednak lekarze, którzy są w stanie się w tej kwestii jasno i kategorycznie wypowiedzieć, to rzadkość. Ciężar spoczywa więc na opiekunie, choć w razie wątpliwości warto skonsultować stan pupila z innym weterynarzem.

Najczęściej to emocje blokują nas przed podjęciem działania. Warto jednak pamiętać, że zbyt długie odkładanie w czasie decyzji może sprawić, że moment, w którym można zwierzakowi zapewnić godną, spokojną, pozbawioną bólu i stresu śmierć, w końcu minie. To oczywiście bardzo, bardzo trudne, ale trzeba odsunąć własne emocje na bok, myśląc tylko o tym, co będzie dobre dla zwierząt. To w wielu przypadkach ostatni element tej wyjątkowej i ważnej dla obu stron relacji.

Wyprawa za tęczowy most: najtrudniejsza decyzja opiekuna

Decyzja o eutanazji jest trudna z wielu powodów, a najważniejszym z nich jest jej nieodwracalność. Emocje, które jej towarzyszą, to często mieszanka smutku, złości i poczucie, że właśnie zawodzi się zaufanie przyjaciela, który przecież jest nieświadomy planów swojego pana. Warto jednak uświadomić sobie, że w takim przypadku nie jest to wybór między życiem a śmiercią, tylko między spokojnym odejściem a długotrwałą agonią. Zapewnienie pupilowi spokojnej, pozbawionej bólu śmierci to najpiękniejsze, co możemy dla niego zrobić, żeby podziękować za wspólnie spędzony czas oraz wszystkie chwile, kiedy to on był naszym wsparciem i opoką.

Ten tekst dedykuję pamięci Czarusi, dzięki której zrozumiałam, że kochać, to znaczy pozwolić odejść. Bądź szczęśliwa za tęczowym mostem Czarna Kiciu.

Zobacz także:

Autor:Katarzyna Lackowska

Źródło zdjęcia głównego: tioloco/Getty Images

Pozostałe wiadomości