Styl życia

Zakłady fabryczne Scheiblera do dziś budzą zachwyt. "To miejsce unikatowe w skali Europy"

Styl życia

Autor:
Oskar
Netkowski
Reporter:
Miłka Fijałkowska
Łódzka perełka architektoniczna

Zakłady fabryczne Scheiblera zostały założone w 1854 r. przez Karola Scheiblera - jednego z największych łódzki przemysłowców, nazywanego królem bawełny. Były to wówczas największe zakłady w Polsce, specjalizujące się w przerobie bawełny. Poznaj niezwykłą historię tego miejsca.

Jak dziś wyglądają zakłady fabryczne Scheiblera?

Karol Wilhelm Scheibler uchodzi za jedną z najważniejszych postaci w historii Łodzi. To właśnie on zbudował największe imperium fabryczne nie tylko w mieście, ale i w całym Królestwie Polskim. Co ciekawe, swoją historię zaczynał od działki przy Wodnym Rynku, gdzie wzniósł pierwszy kompleks fabryczny.

Obecnie budynki należące do imperium Scheiblera pełnią wiele funkcji. W pałacu fabrykanta znajduje się Muzeum Kinematografii, zrewitalizowane mury dawnej przędzalni zajmują apartamenty Loft Aparts, liczne restauracje oraz mieszkania. Osiedle robotnicze jest poddawane renowacji, ale co ważne, w dalszym ciągu pełni funkcję mieszkaniową.

- Jesteśmy w jednej z czterech części fabryk Scheiblera w Łodzi, czyli w wykończalni. Drugą częścią budynku jest dawna kotłownia i zachował się tam jeden z kilku pieców, gdzie odbywała się produkcja energii elektrycznej - mówił Marcin Gawryszczak z Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi.

- To miejsce unikatowe w skali Europy - podkreślił.

Świąteczna piosenka Dzień Dobry TVN

Mikołaj Rey w świątecznym klipie Dzień Dobry TVN
Mikołaj Rey w świątecznym klipie Dzień Dobry TVN Dzień Dobry TVN
wideo 2/8

Królestwo Scheiblera od kulis

Elektrownia Towarzystwa Wyrobów Bawełnianych Karola W. Scheiblera powstała w 1910 r. według projektu Alfreda Firscha. Budynek stanowi najstarszy w granicach Królestwa Polskiego obiekt żelbetowej budowli przemysłowej oparty na konstrukcji ramowej. Jeden z pracowników opowiedział nam o swoich początkach w tym roku.

- Zacząłem pracę w 60. roku, a pracowałem do 92. Pamiętam mój pierwszy dzień. Powiedzieli, żebym kierował się na komin. Szukałem kierownika. I wyszedł mężczyzna, tak był usmolony... Zastanawiałem się, ile czas tam spędzi. Dowiedziałem się, że był pod kotłownią pół godziny - wspominał Jan Jeżyński, były pracownik zakładów włókienniczych.

- Prócz budynku, który tak pięknie wygląda, to została po Scheiblerze jedna jedyna maszyna. Zestaw turbinogeneratu, czyli miejsce, gdzie powstaje energia elektryczna. To moja rówieśnica, bo jesteśmy z 35 r. - dodał.

Zobacz także:

Autor:Oskar Netkowski

Reporter: Miłka Fijałkowska

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Pozostałe wiadomości