Paul Mescal o roli Szekspira: "Największe marzenie i największy koszmar"

Paul Mescal jako Szekspir. Jak wspomina swoją rolę w filmie "Hamnet"?
“Hamnet”: Paul Mescal zagrał Szekspira, jakiego nie znamy
Źródło: Dzień Dobry TVN
Podczas rozmowy z Anną Tatarską, Paul Mescal opowiedział o swojej najnowszej roli w filmie wyreżyserowanym przez Chloe Zhao. Aktor znany z takich produkcji jak "Gladiator II" tym razem wcielił się w samego Williama Szekspira. Spotkanie z dziennikarką Dzień Dobry TVN odbyło się przy okazji premiery filmu "Hamnet", który pokazuje życie legendarnego dramatopisarza z zupełnie innej, intymnej perspektywy.

Paul Mescal - rola, która zmienia

Po latach pracy przy dużych hollywoodzkich projektach Paul Mescal zdecydował się na coś zupełnie innego - powrót do kina niezależnego. W rozmowie z Dzień Dobry TVN przyznał, że praca z reżyserką Chloe Zhao była dla niego wyjątkowym doświadczeniem.

- To był powrót do strefy komfortu. Ale też nie czułem, że gram w filmie niezależnym, mimo że wiem, że tak się go odbiera, bo to też kino gatunkowe, które mogłem tworzyć z genialną ekipą - powiedział aktor. W roli Szekspira odnalazł człowieka z krwi i kości, nie pomnikową postać z podręczników.

- Zacząłem czytać jego sztuki, to o czym on ich pisał i mówił. Dotarło do mnie, że to nie jest poeta nostalgicznie patrzący przez okno i wymyślający abstrakcyjne tematy. Nie, on pisał z serca, z ciała. To automatycznie uwolniło coś, z czego jestem bardzo dumny i co udało nam się wszystkim w tym filmie zrobić. Udało się znaleźć w jego życiu sens, w życiu, a nie w słowach. Nie patrzymy na niego jak na obraz w ramie - wskazał Paul Mescal.

"Hamnet" - emocjonalna lekcja od Szekspira

Film, w którym Paul Mescal gra u boku Jessie Buckley, to nie tylko opowieść o legendarnym pisarzu, ale przede wszystkim o człowieku, który kocha, cierpi i traci. Aktor przyznał, że historia Szekspira i jego żony Agnes dotknęła go głęboko. W relacji bohaterów widział odbicie tego, co uniwersalne: miłość, bliskość, ale też nieuchronność straty. Choć sam nie jest ojcem, Paul nie ukrywał, że temat rodziny i utraty bliskich poruszył w nim coś bardzo osobistego. Praca nad filmem stała się dla niego emocjonalnym oczyszczeniem - doświadczeniem, które pozwoliło mu zrozumieć, jak cienka jest granica między radością a bólem.

Największe marzenie i największy koszmar. Tak widzę relacje Willa i Agnes. To, co mają między sobą, to, co ich łączy, co łączy ich z dziećmi, jest pełne czułości, piękna i prawdy. Ale strata tego, czyli coś, nad czym my jako ludzie nie mamy kontroli, to moja największa męka. Sam nie jestem ojcem, ale mam w swoim życiu ludzi, których kocham. Rodzinę, przyjaciół, partnerkę i nie umiem sobie wyobrazić, że mogłoby ich zabraknąć - podsumował aktor.

Zobacz także: