Wyjątkowa przepustka dla więźnia. Pojechał na porodówkę kangurować córeczkę. "Warto było zaryzykować"

Wyjątkowa przepustka dla więźnia. Pojechał na porodówkę powitać córkę
Wyjątkowa przepustka dla więźnia. Pojechał na porodówkę powitać córkę
Źródło zdj. gł.: GettyImages/ Hans Neleman
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Odbywający karę za usiłowanie zabójstwa i udział w bójkach mężczyzna opuścił więzienie, by tulić nowo narodzone dziecko. Maleństwo przyszło na świat dzięki zabiegowi in vitro przeprowadzonemu, gdy skazany już przebywał za kratkami. Świeżo upieczony tata mógł przez pół godziny trzymać córeczkę, a następnie wrócił do zakładu karnego. - Tą decyzją możemy mieć wpływ na życie i rozwój dziecka - tłumaczy dyrektorka Zakładu Karnego w Czarnem.

Dalsza część tekstu pod wideo:

Klatka kluczowa-771982
Kobieta za więziennym murem
Źródło: Dzień Dobry TVN

Z więzienia na porodówkę, by tulić córkę

Odsiadujący 13-letnią karę pozbawienia wolności mężczyzna, który jest osadzony w Zakładzie Karnym w Czarnem, otrzymał zgodę na wyjątkowy konwój do szpitala. Dyrekcja zgodziła się na ten przejazd ze względu na wyjątkową sytuację rodzinną.

Więzień pojechał tam, by przywitać na świecie córkę. Dziecko urodziło się dzięki zabiegowi in vitro, który został przeprowadzony, gdy mężczyzna już przebywał w zakładzie.

Ppłk Ewa Bartkowska, dyrektorka Zakładu Karnego w Czarnem przyznała, że w ciągu ponad dwóch dekad służby nigdy nie spotkała się z podobną prośbą. Wniosek o zgodę złożyła żona mężczyzny, a następnie też on sam, powołując się na przepis o "uzasadnionych przypadkach". Dyrekcja wyraziła zgodę.

Więzień mógł powitać na świecie córkę

Mimo przepisów decyzja dyrekcji nie była oczywista. Mężczyzna nie miał pozytywnej prognozy kryminologiczno-społecznej, nie przebywał w zakładzie typu półotwartego i nie korzystał z regularnych przepustek. Do końca kary pozostało mu sześć lat.

Wzięto jednak pod uwagę fakt, że ciąża była zagrożona, a po cesarskim cięciu kobieta musiała przejść kolejną operację w znieczuleniu ogólnym, przez co nie mogła od razu przytulić córki. Ojciec dziecka mógł więc przez pół godziny trzymać dziecko w kontakcie skóra do skóry.

- Pomyślałam, że tą decyzją możemy mieć wpływ na życie i rozwój dziecka w przyszłości. Że to ważne, żeby ojciec mógł je kangurować. Poza tym zdawaliśmy sobie sprawę, o czym pisała też żona osadzonego, że w warunkach wolnościowych całą trójką będą mogli spotkać się dopiero za kilka lat - tłumaczyła ppłk Ewa Bartkowska.

Dyrektorka zakładu karnego podkreśliła, że po narodzinach dziecka więzień zmienił zachowanie i miał stwierdzić, że najważniejsze są dla niego żona oraz córka. Po zakończeniu kary chce zostać barberem.

- Nie wiem, czy to będzie trwała zmiana, ale przynajmniej na ten moment widać, że warto było zaryzykować - podsumowała dyrektorka Zakładu Karnego w Czarnem.

Więcej w TVN24.

Zobacz także:

Źródło: TVN24
Autorka/Autor: Aleksandra Matczuk