Zwykłe kobiety w niezwykłych czasach
Anne Sebba od lat przywraca pamięć o kobietach, które historia często pomijała. Jej książki opowiadają o królowych, szpiegach i wygnankach, ale tym razem autorka skierowała uwagę na kobiety, które w najbardziej nieludzkim miejscu na ziemi znalazły w sobie siłę, by grać. W obozie Auschwitz powstała orkiestra złożona wyłącznie z kobiet - więźniarek różnych narodowości, które muzyką miały "upiększać" codzienność obozu. Pomysł wyszedł od nazistów, ale stał się dla wielu z tych kobiet jedyną szansą na przetrwanie.
- Te kobiety, a często nawet dziewczyny, są o wiele ciekawsze niż celebrytki. I to, w jaki sposób reagowały na ekstremalne okoliczności. Najbardziej motywuje mnie do pisania pytania do samej siebie. Jak ja bym zareagowała? Czy miałabym odwagę stawić opór lub pomóc współwieźniom? Naziści chcieli sprowadzić te wszystkie kobiety do bezimiennych ogolonych liczb. I tyle. Po prostu nazywali je po numerze. A ja starałam się przywrócić im człowieczeństwo - powiedziała Anne Sebba.
Bohaterkami jej książki są m.in. Polki: Zofia Czajkowska, Helena Dunicz-Nowińska i ich przyjaciółki, które mimo tortur i upokorzeń zachowały godność. Seba podkreśliła, że nie opowiada o heroinach z pomników, lecz o zwykłych dziewczynach wrzuconych w nieludzki koszmar. To właśnie ich reakcje na ekstremalne warunki pokazują prawdziwe oblicze odwagi.
- To nie była prawdziwa muzyka. Nie myśl o tym jak o czymś pięknym. To była kolejna forma tortury - wskazała autorka.
Muzyka jako ratunek i tortura
Kobieca orkiestra w Auschwitz była paradoksem - piękno muzyki zderzało się z przerażającą rzeczywistością obozu zagłady. Więźniarki musiały grać marsze, kiedy inni szli do pracy lub wracali z niej wycieńczeni. Dla nazistów muzyka była sposobem na kontrolę i utrzymanie pozorów porządku. Dla kobiet - sposobem na przetrwanie.
- Do orkiestry należały kobiety z 11 nacji, ale zaczęło się od polskiej nauczycielki. Zofia Czajkowska przekonała strażniczkę Marię Mandel, która tej orkiestry chciała, że jest spokrewniona z Czajkowskim. Oczywiście nie była spokrewniona, ale Maria Mandel była zadowolona. A biedna Zofia musiała stworzyć tę orkiestrę bez muzyki, więc po prostu użyła polskich melodii, których nauczyła się w szkole. Zrekrutowała garstkę swoich polskich przyjaciół. Naprawdę to było trudne, więc miała około 10 kobiet, które ledwo sobie radziły - wspomniała Anne Sebba.
Anne Sebba wierzy, że historia kobiet z orkiestry z Auschwitz niesie ponadczasowe przesłanie. W świecie, w którym coraz częściej brakuje empatii i wrażliwości, przypomina nam, jak istotne są małe akty dobroci. To one, zdaniem autorki, potrafią zmieniać rzeczywistość, nawet jeśli wydaje się beznadziejna.
- Nie wyobrażam sobie grania dla sprawców ludobójstwa. Dla tych, którzy odebrali życie moim bliskim i przyjaciołom. Nie miałaś wyboru. Alma powiedziała też coś w tym stylu. Albo wszystkie razem użymy, albo wszystkie przeżyjemy - podsumowała nasza rozmówczyni.
Zobacz także:
- Ciocia Stasia - bohaterska położna z Auschwitz. Reżyserka: "Dla mnie było to niewyobrażalne, nie do przejścia"
- Nie żyje były więzień Auschwitz, Eddie Jaku. "Przerażony przeszłością, patrzył tylko w przyszłość"
- Wstrząsająca historia byłego więźnia Auschwitz. "Stosowano straszną torturę"
Autor: Agnieszka Wojnarowska
Reporter: Anna Senkara