Polak z nagrodą Grammy
Jeden telefon wystarczył, by codzienność zamieniła się w opowieść o spełnionym marzeniu, międzynarodowym uznaniu i drodze, która zaprowadziła Włodka Pawlika prosto na scenę Grammy.
- 7 grudnia 2013 rok, Warszawa. Wcześnie rano telefon od redaktora Marka Duszy z Rzeczypospolitej, krytyka muzycznego, który dowiedział się o nominacji ogłoszonej w Los Angeles. U nas to była 6:00 rano. Mniej więcej taka pogoda jak dzisiaj, czyli śnieg, ciemno. Żona mówi: "Słuchaj, Marek Dusza mówi, że jest nominacja do Grammy". Ja mówię: "Co Ty, daj mi spokój, idę spać dalej". Potem drugi telefon, już na poważnie. I to był ten moment. Potem styczeń, gdzie zdecydowaliśmy się polecieć do LA już na ceremonię wręczania tych głównych statuetek. I jedna z nich przypadła właśnie mnie. Jola była też ze mną na scenie - powiedział Włodek Pawlik.
- Chciałem zmobilizować zarówno męża, jak również redaktora Marka Duszę, żebyśmy polecili do Los Angeles, chociażby z tego powodu, że ta płyta jest nominowana. To był tak wielki zaszczyt, tak wielkie wyróżnienie znaleźć się w tej piątce finałowej. Powiem szczerze, że nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby nie zapeszyć, że może być coś więcej - dodała żona muzyka Jolanta Pszczółkowska-Pawlik.
Jak wyglądają kulisy tej ceremonii?
Choć od tamtego wieczoru minęło już 12 lat, wspomnienia wciąż są niezwykle żywe.
- Przede wszystkim transport nasz do tej sali Staples Center i Nokia Theater. To nie było tak, że sobie poszliśmy na piechotkę. Byliśmy wszyscy umówieni w jednym miejscu, w takim luksusowym hotelu - powiedziała Jolanta Pszczółkowska-Pawlik.
Na gości czekały ogromne limuzyny, każda mieszcząca po 14 osób. Przez Los Angeles przejechała cała kolumna samochodów, eskortowana przez policję.
- Jechaliśmy tak 20 km/h, wolniuteńko. Mnóstwo policji, wszystko pod kontrolą. Był czerwony dywan. Był Gregory Porter, Maria Schneider – powiedziała Jolanta Pszczółkowska-Pawlik.
Najwięcej emocji przyniósł jednak moment wyjścia na scenę. Dla Włodka Pawlika był to jeden z najbardziej stresujących, ale i najbardziej wzruszających momentów w życiu.
- Powiem to jako świadek. Włodek miał przygotowaną małą karteczkę, bo emocje były ogromne. To była czysta euforia. W tle grała znakomita orkiestra. Grali mocny, dynamiczny utwór. Po prostu frunęliśmy do sceny – podsumowała Jolanta Pszczółkowska-Pawlik.
Włodek Pawlik na scenie Dzień Dobry TVN
Na naszej scenie Włodek Pawlik wykonał utwór "Night in Calisia" & "Follow the stars". Posłuchajcie tego występu.
Zobacz także:
- 13 lat ciszy i nagły powrót na scenę. Wszystko dzięki sztucznej inteligencji?
- Miuosh zapowiada spektakularny koncert. "To jest dla mnie bardzo ważna rzecz"
- A$AP Rocky zagra koncert w Polsce. Fani usłyszą piosenki z najnowszego albumu
Autor: Nastazja Bloch
Źródło zdjęcia głównego: East News/Wojciech Olkuśnik