Wbiegł na Śnieżkę w samych spodenkach
Mateusz Karbowy wielokrotnie wchodził na najwyższy szczyt Karkonoszy (1603 m n.p.m.) w ekstremalnych warunkach. Jednak to filmik, na którym wbiega zimą na szczyt w krótkich spodenkach, zyskał rozgłos. Nagrania zostały zauważone nawet przez koreańską ekipę telewizyjną, która nagrała o nim film dokumentalny. Skąd pomysł, żeby podjąć się takiego wyzwania? Jak przyznał, była to decyzja, która nie wzięła się z impulsu, tylko z długiego procesu - mentalnego, fizycznego i emocjonalnego.
- To jest dla mnie doświadczanie życia tu i teraz. Kiedy wchodzę na taką Śnieżkę, ciało wchodzi w stan zagrożenia. Uruchamia się proces walki o przetrwanie. Uwalnia się wiele hormonów. Szukam tych emocji, ale robię to w sposób odpowiedzialny. To jest sport ekstremalny i robię to jak profesjonalista - powiedział Mateusz Karbowy, strażak zawodowy, sportowiec ekstremalny.
Do tego przedsięwzięcia Mateusz solidnie się przygotowywał. Mimo to, jego wyczyn wiązał się z niebezpieczeństwem.
- Jest to hartowanie ciała, ducha. W ten sposób trenuje też swój układ odpornościowy, nerwowy i krwionośny. Jest to fajny proces, podczas którego rozwijam się na różnych płaszczyznach. Oczywiście nie każdemu polecamy takie wchodzenie. To jest niebezpieczne. Ja 8 lat morsuję, więc jestem do tego zaadoptowany. Kiedy jestem dobrze zabezpieczony, wchodzę z ekipą. Jest ktoś, kto zawsze może mi pomóc się ubrać, mam w plecaku ciepłe ubrania. Znam swój organizm i wiem, kiedy reaguje za mocno na temperaturę - dodał.
Kolejne wyzwania na przyszły rok
Mateusz zajmuje się wieloma rzeczami. Ćwiczy kalistenikę, morsuje i łączy sport z podróżami. Jak przyznał, na przyszły rok ma już kolejne zaplanowane wyzwania.
- Teraz się hartuję, bo już w lutym będę chciał stanąć na jednej ręce między dwoma lecącymi balonami na linie. Chce zrobić to na wysokości 2 tys. metrów - podsumował.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz też na Player.pl.
Zobacz także:
- Prowadzi bez użycia rąk. Bartek Ostałowski to mistrz drifftingu: "Jakbym leciał w powietrzu"
- Najmłodszy uczestnik w historii Rajdu Dakar. "Ten strach dobrze mi robi"
- Chłopiec położył się na asfalcie, żeby zobaczyć Rajd Polski. Jeden z kierowców docenił jego poświęcenie
Autor: Nastazja Bloch
Źródło zdjęcia głównego: Michał Woźniak/East News