Maski z Tłuszcza podbijają Polskę: "Można w nich ćwiczyć muskuły"

Od momentu wybuchu pandemii koronawirusa nieodłącznym gadżetem stała się osłona na usta i nos w postaci maseczki, przyłbicy czy chusty. Jedni decydują się na wyroby już gotowe, a ci bardziej kreatywni tworzą je sami. Do tych ostatnich zaliczają się panowie pracujący na złomowisku w Tłuszczu, których maski są naprawdę wyjątkowe. Mógł się o tym przekonać nasz reporter, Robert Stockinger.

Maski z metalu

Osłony wyprodukowane przez pracowników szrotu są nie tylko kolorowe, ale również bardzo trwałe.

Stwierdziliśmy, że maski jednorazowe często się nam brudzą itd. Żeby się zabezpieczać bardziej przed pandemią stworzyliśmy własne maski. Koledzy wymyślili, że wypalimy w nich oczy

- powiedział kierownik złomowiska Paweł Kozakiewicz.

Dodał także, że mają kilka modeli osłon, m.in. z uchwytami, a nawet na szelkach.

Projektując maski, panowie wzięli pod uwagę to, w jakich warunkach będą one noszone. Do pracy na zewnątrz przygotowali więc większe osłony, a do biura - mniejsze.

Dodatkową zaletą maseczek z Tłuszcza jest to, że nie wrzynają się w uszy. Plusem jest też to, że dzięki nim można wyrabiać sobie muskuły.

Podnosimy je czasami - do dołu i do góry

- wyjaśnił pan Paweł.

Ogromne zainteresowanie

Kierownik złomowiska zdradził także, że po tym, jak wieść o ich maskach rozniosła się w internecie, dzwonią i piszą do nich ludzie, którzy są zainteresowani ich nabyciem. A jest z czego wybierać:

Mamy maski od osobówek, busów i od ciężarówek też możemy coś znaleźć. Trzeba tylko wybrać kolor i osadzenie oczu, i jak ktoś będzie chciał, to służymy pomocą

>>> Zobacz także:

Olga Bołądź zdradziła, co pomogło jej w pokonaniu koronawirusa. Kierowała się mongolskimi sposobami

Maryla Rodowicz pokonała koronawirusa. "Już po chorobie"

Ratownik medyczny obala mity na temat Covid-19: "Jestem przykładem, że maski działają"

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Autor: Iza Dorf

podziel się:

Pozostałe wiadomości