Styl życia

Jak być szczęśliwym dorosłym? "Im bardziej ktoś miał trudne dzieciństwo, tym bardziej musi powalczyć"

Styl życia

Autor:
Justyna
Piąsta
Jak być szczęśliwym dorosłym?
Dzień Dobry TVNJak być szczęśliwym dorosłym?

Dzieciństwo bez wątpienia ma bardzo duży wpływ na to, jakimi dorosłymi jesteśmy. Szczególnie, gdy przeżyliśmy traumatyczne zdarzenie, mieliśmy toksyczne relacje z bliskimi lub czuliśmy się wykluczeni wśród rówieśników. Jak poradzić sobie i przepracować sprawy z przeszłości, by z nadzieją zacząć patrzeć w przyszłość?

Jak być szczęśliwym dorosłym?

Dr Monika Wasilewska, psycholożka i psychoterapeutka oraz Monika Szubrycht, neurologopedka i dziennikarka, napisały książkę pt. "Jak być szczęśliwym dorosłym bez szczęśliwego dzieciństwa". Dzięki niej pomagają swoim czytelnikom lepiej zrozumieć powielane latami zachowania i schematy oraz skutecznie uwolnić się od ich ciężaru.

- Z mojej perspektywy, terapeutki, jak najbardziej dzieciństwo ma ogromny wpływ. Obserwuję to, pracując z osobami dorosłymi, ale tak naprawdę to pracuję głównie z ich dzieciństwem. Myślę, że nieszczęśliwe czy trudne dzieciństwo nie determinuje dorosłości. Nie powinno, bo byłoby to bardzo niesprawiedliwe, gdybyśmy nie dość, że mieli nieszczęśliwe dzieciństwo, to jeszcze mieli nieszczęśliwą dorosłość i żadnej nadziei. Natomiast myślę, że ważne jest, aby te osoby powalczyły o szczęśliwą dorosłość. Czasami im bardziej ktoś miał trudne dzieciństwo, tym bardziej musi powalczyć o szczęście w życiu dorosłym - powiedziała w Dzień Dobry TVN dr Monika Wasilewska.

Autorki w swojej książce poruszają również wątek procesu parentyfikacji, kiedy to dziecko niejako wchodzi w rolę rodzica, a dorosły w rolę dziecka, którym trzeba się opiekować.

- Najgorsza rzecz, jaka może spotkać dziecko, to tzw. parentyfikacja emocjonalna. Kiedy dziecko nie tylko sprząta, gotuje, zajmuje się domem i opiekuje młodszym rodzeństwem, ale też kiedy opiekuje się emocjonalnie rodzicem. Pociesza, kiedy mamusia jest smutna. W ekstremalnym wydaniu parentyfikacja emocjonalna wiąże się też z wykorzystaniem seksualnym. Monika robiła takie badania wraz ze swoją współpracowniczką, gdzie wyniki pokazały jednoznacznie, że parentyfikacja wiąże się z depresją. Często jest tak, że do gabinetu trafiają osoby z depresją. Nie wiedzą, czemu tak się dzieje. Mają w miarę poukładane życie, szczęśliwy związek, ale czują się bardzo źle. Okazuje się, że ten powrót do dzieciństwa i wzięcie go pod lupę, nagle pokazuje, że to właśnie parentyfikacja - wyjaśniła Monika Szubrycht.

Świąteczna piosenka Dzień Dobry TVN

Mikołaj Rey w świątecznym klipie Dzień Dobry TVN
Mikołaj Rey w świątecznym klipie Dzień Dobry TVN Dzień Dobry TVN
wideo 2/8

Powrót do dzieciństwa

Autorki w książce opisują relacje w różnych rodzinach - nie tylko tych patologicznych, przemocowych czy alkoholowych.

- Myślę, że wielu osobom nieszczęśliwe dzieciństwo kojarzy się z takimi dużymi traumami i dużą patologią. To książka o drobniejszych deficytach. Np. większość moich pacjentów ma problem z nazwaniem swoich potrzeb. I to też się wiąże z parentyfikacją. Jeżeli dziecko od najmłodszych lat skupia się na rozpoznawaniu potrzeb swoich rodziców, to nie rozpoznaje swoich potrzeb. I potem tacy dorośli trafiają do nas z depresją z objawami lękowymi - podkreśliła dr Wasilewska.

Jak się okazuje, częściej to kobiety parentyfikują swoje dzieci. W jaki sposób? - Mama zwierza się córce ze swoich problemów. Mówi jej o dylematach, zrzuca na nią swój stres albo lęki. Mówi, że pokłóciła się z ojcem, że tatuś jest nie w porządku. To dziecko jest zmuszone do bycia po jednej ze stron. W psychoterapii to się nazywa triangulacja, czyli wciąganie dziecka w koalicję z jednym rodzicem przeciw drugiemu rodzicowi. Właściwie cały proces dorastania koncentruje się wokół emocjonalnych problemów matki, ale bywa też, że i ojca - zauważyła psychoterapeutka.

Zatem co możemy zrobić, by uporać się z trudnymi przeżyciami z dzieciństwa?

- W tej książce pokazujemy, w jaki sposób możemy popracować z tym swoim wewnętrznym dzieckiem. W jaki sposób możemy uzupełnić w dorosłości deficyty wewnętrznego dziecka, których z różnych powodów rodzice nie zaspokoili. Są różne sytuacje życiowe, nie zawsze jest to ich zła wola i ja to też podkreślam, nie chcę na rodziców nadawać. Często i tak są lepsi dla swoich dzieci, niż ich rodzice byli dla nich, aczkolwiek to może nie wystarczyć - podsumowała nasza rozmówczyni.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki zobaczysz na Player.pl.

Zobacz także:

Autor:Justyna Piąsta

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Tagi:
Prowadzący:
Tagi:
Prowadzący:
Pozostałe wiadomości