Newsy

Kobieta po operacji plastycznej zmarła z powodu "mięsożernej choroby". Lekarze umywają ręce

Newsy

Autor:
Katarzyna
Oleksik/akr//now
Źródło:
TVN 24
lekarze na sali operacyjnej

Silvia Idalia Serrano w jednej z hiszpańskich klinik świadczących usługi z zakresu medycyny estetycznej przeszła potrójny zabieg chirurgiczny. Niestety kilka dni po operacjach u kobiety rozwinęła się bardzo poważna infekcja - martwicze zapalenie powięzi, nazywane "mięsożerną chorobą". Po kilku miesiącach walki, 34-latka przegrała walkę z chorobą. Klinika, która wykonała zabiegi nie ma sobie nic do zarzucenia.

"Mięsożerna choroba". Co to takiego?

29 kwietnia 34-letnia Silvia Idalia Serrano przeszła potrójną operację w klinice CEME (Centro Europeo Médico Estético) w Madrycie. Kobiecie zoperowano biust, wykonano liposukcję oraz przeszczepiono tkankę tłuszczową na pośladki. Po tygodniu od zabiegu u 34-latki rozwinęła się niezwykle rzadka infekcja - martwicze zapalenie powięzi, nazywane również "mięsożerną chorobą". To infekcja bakteryjna, która w bardzo krótkim czasie może doprowadzić do rozleglej martwicy skóry, tkanek podskórnych i przedziałów powięziowych.

Choroby gwiazd

Monika Miller szczerze o swojej chorobie
Monika Miller szczerze o swojej chorobie
wideo 2/3

Stan kobiety był na tyle poważny, że 6 maja trafiła ona do Szpitala Uniwersyteckiego La Paz w stolicy Hiszpanii. Tam została wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną. Niestety mimo wysiłków lekarzy 34-latki nie udało się uratować. Zmarła 31 lipca, po około trzech miesiącach walki z chorobą.

Kobieta zmarła z powodu groźnej infekcji. Kto za to odpowie?

Po śmierci kobiety sędzia madryckiego sądu zdecydował o wszczęciu postępowania w tej sprawie. Mar de La Loma, prawniczka reprezentująca rodzinę zmarłej, powiedziała, że "bardziej niż kiedykolwiek powinno być przeprowadzone rygorystyczne śledztwo dotyczące praktyk kliniki CEME". W ocenie prawniczki sprawdzenia wymaga nie tylko to, co wydarzyło się na sali operacyjnej, ale także to, jak opiekowano się pacjentką już po zabiegu. Mar de La Loma jest zdania, że Silvia Idalia Serrano nie jest jedyną ofiarą zaniedbań kliniki.

Klinika, która operowała kobietę odpiera zarzuty. Przedstawiciele placówki poinformowali, że nie ma mowy o żadnym zaniedbaniu, bo zabieg został przeprowadzony prawidłowo i "zgodnie ze sztuką". Klinika jest zdania, że bakterie odpowiedzialne za rozwój martwiczego zapalenia powięzi "raczej pochodzą z mikrobioty (flory bakteryjnej) pacjenta" i że za zakażeniem pacjentki nie stoi ani szpital, ani "personel lub środowisko opieki zdrowotnej".

Madrycka klinika argumentowała, że ​​infekcja "może być trudna do ustalenia w pierwszych godzinach lub dniach jej wystąpienia". CEME poinformował również, że personel leczył pacjentkę po operacji, po czym "została ona przeniesiona do bardziej kompleksowego ośrodka", kiedy zaobserwowano inne objawy.

Więcej na ten temat można przeczytać na stronie tvn24.pl.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Katarzyna Oleksik/akr//now

Źródło: TVN 24

Źródło zdjęcia głównego: Morsa Images/Getty Images

Pozostałe wiadomości