Moda i Uroda

Jak ubiór nauczycieli wpływa na uczniów? "Zwykle są szarzy, bezbarwni, nudni - wręcz depresyjni"

Moda i Uroda

Aktualizacja:
Sylvain Sonnet/Getty Images

Każdy z nas zdaje sobie sprawę z ogromnego, wręcz priorytetowego wpływu nauczycieli na życie dzieci. W końcu to dzięki nim najmłodsi zdobywają wiedzę o świecie i niejednokrotnie to właśnie z nimi maluchy spędzają więcej czasu w ciągu dnia niż z zapracowanymi rodzicami. Wielu osobom umyka jednak fakt, że nauczyciele, a przede wszystkim nauczycielki, mogą wpływać na świadomość podopiecznych także w inny sposób. Kwestii ubioru przyjrzała się redaktorka mody serwisu dziendobry.tvn.pl, Sabina Zięba.

Nauczycielka inspiracją

Choć moje spojrzenie już od najmłodszych lat przyciągały ubrania i do przedszkola potrafiłam przebierać się kilka razy, a na początku podstawówki usiłowałam nawet konstruować z pomocą maszyny do szycia rękawice do gotowania, uważam, że wielki wkład w rozwój mojej miłości do mody, oprócz mamy robiącej na drutach, miały również nauczycielki. Szczególnie jedną z nich będę pamiętała do końca życia. Pani Barbara uczyła języka polskiego w klasach 4-6. Gdy na pierwszą lekcję rozgadani weszliśmy do sali, surowo nas uciszyła i porozsadzała. Była wymagająca, stanowcza i władcza. Niektórym wydawała się zimna niczym królowa lodu. Ja polubiłam ją nie za to, ile wiedzy włożyła w moją głowę (a było tego sporo), ale za to... że mogłam po prostu ją obserwować.

Język polski jest podstawą, więc zajęcia z nią mieliśmy niezwykle często. Każdego dnia przychodziła inaczej ubrana. Miała całkowicie siwe włosy do ramion, ponad 50 lat i kobiecą, zgrabną figurę, jednak nie bała się mocnych, odważnych kolorów. Idąc na zajęcia zawsze zastanawiałam się, czym mnie dziś zaskoczy. Nosiła dzwony, kolorowe marynarki, wielobarwne swetry, ołówkowe spódnice czy wymyślne torebki. Wiek i zajmowane stanowisko nie powstrzymywały jej przed eksperymentowaniem. Zobaczyłam, że w kwestii ubioru nie trzeba się ograniczać i zaczęłam własne modowe doświadczenia.

Rola ubioru nauczyciela

O tym, że nauczyciel ma duży wpływ na motywację uczniów do podejmowania działań kreatywnych, nie trzeba nikogo przekonywać. Ceni się wychowawców, których cechuje innowacyjne działanie na wielu polach. Można zaliczyć do tego także styl. Zmienny i kreatywny (ale oczywiście nie wulgarny) ubiór nauczycielki, może bowiem rozwijać u uczniów dobrą pamięć wzrokową, co z kolei skutkuje lepszą pracą prawej półkuli mózgowej. Niestety pedagodzy najczęściej nie przywiązują do tego wagi.

- Jestem zwolennikiem swobody w ubiorze, dostosowania go do osobowości i sytuacji. Sam stosuję się do takich zasad. Jednak skoro już ktoś nakłada na dzieci i młodzież pewne ograniczenia, to sam w tym zakresie powinien świecić przykładem. Ubiór i fryzury w szkołach zawsze były polem wojny. Teraz może już nieco mniej agresywnej. (...) Sposób ubierania się nauczycieli oceniam jako fatalny. Zwykle są szarzy, bezbarwni, nudni - wręcz depresyjni. Dają zły przykład uczniom. Nie uczą indywidualności, dobrego smaku, pewnego wyczucia stylu. A to przecież jest w życiu ważne - mówił w wywiadzie dla "Dziennika Zachodniego" Maciej Osuch, jeden z pierwszych rzeczników praw ucznia w Polsce.

Wizerunek belfra powinien wzbudzać zaufanie, symbolizować stabilność, spokój i bezpieczeństwo, jednak kreatywność nauczyciela pod tym względem daje szanse jego uczniom na rozbudzenie ciekawości poznawczej i zainteresowań, a także kreowania pasji, znajdowania talentów oraz wyzwalania odwagi tworzenia. Najlepiej zatem, gdy wychowawcy stawiają na zestawienia odzieży z detalami podkreślającymi indywidualność.

– Szkoła to wyjątkowa instytucja, a nauczyciel to autorytet, więc pedagog nie tylko zachowaniem, ale też ubiorem powinien wzbudzać szacunek uczniów, jak i nauczycieli lub innych pracowników szkoły. Bo w moich oczach szkoła w życiu dziecka jest jak odpowiednik miejsca pracy w świecie dorosłych. O ile prawdziwą misją nauczyciela jest edukacja i wygląd z pewnością nie jest najważniejszy, o tyle odpowiedni wizerunek nauczyciela niewątpliwie wzmacnia autorytet, inspiruje i motywuje uczniów – zaznaczyła Marija Palaikytė, analityk trendów w modzie w rozmowie z "Kurierem Wileńskim".

Jak to było dawniej w kwestii ubiorów w szkole?

Jeszcze 100 lat temu pod tym względem nie było tak kolorowo. Warto przypomnieć, że w latach 20. ubiegłego wieku nauczyciele, którzy śledzili trendy i zmieniali fryzury, byli narażeni na zwolnienie lub w ogóle nie byli przyjmowani do pracy . W 1928 roku magazyn "Harper's Bazaar" informował, że rada szkolna w Santa Paula w Kalifornii odmówiła zatrudnienia nauczycielki z powodu jej przystrzyżonych włosów. W Hazel Park w stanie Michigan z kolei zarząd szkoły nakazał, aby wszystkie nauczycielki nosiły sukienki zakrywające kolana. Wówczas regulowano nie tylko ich wygląd, ale także zachowanie, gdyż np. w całych Stanach Zjednoczonych zarządy szkół zabroniły palenia, umawiania się na randki oraz wszelkich innych zachowań "nieodpowiednich" dla pedagogów, takich jak taniec czy nawet... zajście w ciążę. W końcu, wraz z postępem i zmianami norm społecznych, owe zasady wzbudziły w nauczycielkach opór. Lekceważąc zarządzenia zaczęły pojawiać się w szkołach w krótkich spódniczkach i przystrzyżonych włosach, co spowodowało, że dyrektorzy wycofywali się z wymagań. Warto pamiętać, że szkoła to ciężka praca i uczniów, i nauczycieli, a odrobina optymizmu w ubiorze może być tam czasem wręcz niezbędna .

Zobacz także:

Zobacz wideo: Polska blogerka Viva a Viva o swojej światowej karierze i najnowszych trendach

Autor: Sabina Zięba

Pozostałe wiadomości