Rekwizytornia pełna miłości. Jak Jan i Anna Hernikowie oswajali chorobę

Rekwizytor_rep_2
Źródło: Dzień Dobry TVN
Rekwizytornia, która odeszła razem z Jankiem - napisy
Rekwizytornia, która odeszła razem z Jankiem - napisy
Rekwizytornia, która odeszła razem z Jankiem
Rekwizytornia, która odeszła razem z Jankiem
Przez ponad dwie dekady gromadził przedmioty z duszą, tworząc rekwizytornię, która była czymś więcej niż magazynem – była spełnieniem marzeń i miejscem spotkań. Historia Jana Hernika to opowieść o bezgranicznej pasji, oswajaniu choroby i miłości, która trwa także po śmierci, zapisana w fotografiach, wspomnieniach i tysiącach rzeczy z historią.

Stworzył rekwizytornię marzeń

Jan Hernik, rekwizytor i scenograf, stworzył niezwykłą rekwizytornię. Miejsce, w którym przez ponad 20 lat gromadził najróżniejsze przedmioty. Największą pasją było dla niego wynajdywanie perełek z historią,  jeżdżenie po pchlich targach, szperanie w internecie.

- Ja nigdy z tą pracą nie wygrałam, ona zawsze była na pierwszym miejscu. Nawet na naszym ślubie odbierał telefony. Całe nasze życie było podporządkowane jego pracy rekwizytorskiej. Był pasjonatem, on jeszcze tydzień przed swoją śmiercią był na targu staroci i nawiózł naprawdę całą siatkę rzeczy – powiedziała żona.

W 2022 roku Janek usłyszał diagnozę – glejak. Dwa lata walki z chorobą zakończyły się w styczniu 2025 roku, kilka dni po jego 44 urodzinach. Właściciel rekwizytorni pogodzony był z losem. Jeszcze jakiś czas temu w rozmowie z reporterem TVN24 przekazał: - Tego raka trzeba oswoić i po prostu nauczyć się z nim żyć i czerpać z tego życia tyle ile się da, czyli każdy poranek po prostu celebrować, każdy wieczór celebrować, bliskość z dziećmi, z rodziną.

- Janek był niezwykle odważny w chorobie. On nigdy w życiu nie zadał pytania, dlaczego ja. On zawsze pocieszał innych, pocieszał mnie. Mówił, że wszystko będzie dobrze, że on będzie czuwał – powiedziała żona.

Fotografia, która oswaja chorobę

Anna Hernik jest fotografką. Zdecydowała się dokumentować chorobę męża oraz życie trójki dzieci w cieniu choroby. Jej poruszająca relacja została nagrodzona trzema Grand Prix Fotografii na Grand Press Photo.

Autorka zdjęć nie ukrywa, że otrzymywała dużo sygnałów od ludzi, którzy przechodzą przez podobną tragedię.

- Są wdzięczni za to, że pokazywałam też tą stronę opiekuna, jak to wygląda naprawdę, że można się złościć, że można być wściekłym na osobę chorującą, bo jesteśmy przyzwyczajeni do takiego dyskursu, że ważny jest tylko chory, a cała reszta musi się dopasować. I chciałam się dzielić tą naszą historią w taki bardzo prawdziwy sposób, żeby niczego nie posypywać tym brokatem instagramowym – powiedziała żona.

Sprzedaż przedmiotów z rekwizytorni

Janek stworzył niesamowitą rekwizytornię, w której tysiące osób wynajdywało przedmioty potrzebne do pracy na planach. Miejsce to było także przestrzenią spotkań ze znajomymi. Jeszcze trzy dni przed śmiercią Janek przyjął przyjaciół z produkcji, którzy pragnęli celebrować czas okołourodzinowy.

- Dużo osób przyjeżdżało, składało mu cały czas życzenia i trochę się żegnali, bo już wiedzieli, że to jest koniec. On też to wiedział – wspomina żona.

Po śmierci męża Anna próbowała utrzymać rekwizytornie, jednak to się nie udało. Ogłosiła więc wielką wyprzedaż wszystkich zebranych przedmiotów.

- Cały tydzień było bardzo dużo ludzi, a w weekend kolejki były na godzinę stania na zewnątrz. Cieszymy się bardzo, że tyle osób przyszło – powiedziała przyjaciół rodziny.

Działanie stało się także sposobem Anny na przepracowanie żałoby.

- Ona musi przejąć wszystko w domu i ona po prostu działa. Robi zdjęcia. Siedem dni w tygodniu sprzedaż, ale plus do tego jej praca jako fotografia- dodała przyjaciółka Justyna Ekonomiuk.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz też na Player.pl.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości