Jechał autem i ciągnął na smyczy psa. Do sieci trafiło wideo. Policja ustaliła tożsamość mężczyzny

policja
Jechał autem i ciągnął na smyczy psa. Do sieci trafiło wideo. Policja ustaliła tożsamość mężczyzny
Źródło: NurPhoto/Getty Images
Nagranie z udziałem 72-letniego kierowcy samochodu, który jechał i ciągnął psa na smyczy, obiegło Internet. Policjanci ustalili tożsamość mężczyzny i przesłuchali go. Czy poniesie konsekwencje?
Klatka kluczowa-39208
Maja - pies, który uratował życie - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Kierował samochodem i ciągnął psa

W Ząbkach pod Warszawą 72-letni mężczyzna prowadził auto marki peugeot i w tym samym momencie ciągnął na smyczy psa. Inny kierowca, jadący z naprzeciwka, nagrał całe zdarzenie. Wideo trafiło do sieci i wywołało masę krytycznych komentarzy.

Warszawska policja zajęła się sprawą i podjęła działania. W mediach społecznościowych pojawił się komunikat na ten temat.

- Policjanci ustalili tożsamość mężczyzny, który postanowił wrócić z psem do domu, prowadząc go na smyczy obok auta, którym kierował. Właścicielem okazał się 72-latek, który powiedział mundurowym, że pies (szczeniak) uciekł z posesji w momencie, gdy on na nią wchodził. Z uwagi na stan zdrowia i problemy z poruszaniem, mężczyzna rozpoczął poszukiwania zwierzęcia swoim samochodem i odnalazł psa około 150 metrów od domu - czytamy w informacji przekazanej przez policję.

Wystraszony szczeniak nie chciał wejść do auta. - Rozwiązanie, które 72-latek wybrał, aby doprowadzić psa z powrotem, było jednak jednym z najgorszych i najbardziej ryzykownych - dla ciągniętego na smyczy zwierzęcia, innych uczestników ruchu drogowego i samego mężczyzny - podkreślili funkcjonariusze.

72-latek ciągnął psa i jechał samochodem. Poniesie konsekwencje?

Jak podkreśliła warszawska policja, choć zachowanie 72-latka było "mało rozsądne", to jednak "nie spowodowało żadnej kolizji ani wypadku".

- Nikomu nic się nie stało, a pies cały i zdrowy dotarł z powrotem na posesję. Policjanci, którzy przyjechali do domu mężczyzny, poza czynnościami związanymi z samym zdarzeniem, sprawdzili warunki, w jakich trzymane są posiadane przez niego zwierzęta. Psy są zadbane, dobrze odżywione i mają dobre warunki bytowe - czytamy w komunikacie.

Jak ustalił serwis tvn24.pl, mężczyzna został przesłuchany, jednak nie postawiono mu zarzutów.

- Policjanci będą prowadzili czynności pod kątem artykułu 35 ustawy o ochronie zwierząt, to jest znęcania się nad zwierzęciem, za co grożą trzy lata pozbawienia wolności - powiedziała asp. Monika Kaczyńśka, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wołominie w rozmowie z tvn24.pl.

Po analizie sprawy zostanie podjęta decyzja o potencjalnych konsekwencjach dla kierowcy.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronie TVN24.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości