Rodzicielstwo jako fascynująca podróż
Choć życie zawodowe obojga aktorów bywa intensywne, rodzicielstwo stało się dla nich przestrzenią, w której odnajdują sens i zachwyt nad codziennością. Kamila Kamińska nie ukrywa, że obserwowanie rozwoju dzieci jest dla niej jednym z najważniejszych doświadczeń.
- Uwielbiam, że dajesz coś z siebie i widzisz owoce, które się rozwijają i są oddzielnymi bytami. Powstaje człowiek, który jeszcze nie wiemy, co zapisze na tym świecie, jeszcze nie wiemy, co tam się wydarzy. Mnie fascynuje ten rozwój - wyznała.
- Jestem uzależniona od bliskości maluszka. Wiadomo, że zmęczenie też robi swoje i czasami przebodźcowanie, ale jak tak sobie siedzimy tutaj, to możemy się tym zachwycić i docenić. Ogarnia mnie ogromna wdzięczność, że oni są - dodała aktorka.
Na czym polega co-sleeping? Kamila Kamińska i Michał Meyer stosują tę metodę w domu
Wiele osób zastanawia się, jak wygląda życie z dwójką małych dzieci, zwłaszcza gdy zarówno mama, jak i tata pracują w wymagającym zawodzie. Nasi goście udowadniają, że kluczem jest elastyczność i otwartość na to, co przynosi codzienność.
Michał Meyer opowiedział w Dzień Dobry TVN o ostatnich tygodniach, które były próbą organizacji życia w nowej rzeczywistości.
- Mamy za sobą już wieczór taki pracowity, wyjazdowy. Wróciliśmy z Poznania, gdzie gramy dwa spektakle i pojechaliśmy całą czwórką. I to się udało. W sumie dobrym testem jest dla nas to, że mamy akurat taki rozkład mieszkania, że mamy jedną sypialnię wspólną. Niby planujemy coś z tym zrobić, ale się jakoś zupełnie nieźle odnajdujemy. Wydawałoby się, że narodziny Witka będą czymś zmuszającym nas, żeby jak najszybciej jakieś kroki poczynić. Rano budzimy się na ogół we czwórkę w jednym łóżku - przyznał aktor.
- Robimy ko-lulu, czyli co-sleeping, to jest nawet profesjonalna nazwa - podkreśliła Kamila.
Córka Kamili Kamińskiej i Michała Meyera wybrała imię dla brata
Jednym z najbardziej uroczych wątków rozmowy pary aktorskiej z prowadzącymi Dzień Dobry TVN była opowieść o tym, jak 4,5‑letnia Jaśmina wybrała imię dla swojego braciszka. Okazuje się, że proces ten był pełen dziecięcej wyobraźni i humoru.
- Ten Witold to była bardziej z mojej strony propozycja. Podrzuciłem jej dwie propozycje, nie wiedziałem, którą ona klepnie. I wtedy przeskoczyła z "telefonika", bo przez miesiące pierwsze [brat – przyp. red.] miał na imię "telefonik". To Jaśmina nazwała go telefonikiem, ponieważ będzie taki malutki. Telefony są teraz małe, rzeczywiście. Chociaż w latach 90. mogłaby go inaczej nazwać. Podsunęliśmy jej Witka i Aleksandra, i ten Witek jej się chyba z witaniem skojarzył. Wituś będzie się witał – mówił dumny tata.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki oraz Dzień Dobry TVN Extra znajdziesz też na Player.pl.
Zobacz także:
- Mela Koteluk została mamą. Wokalistka opublikowała uroczą fotografię
- Cienie rodzicielstwa oczami Żebrowskich. "Ola jest ciągnięta za włosy, traktowana jak przedmiot"
- U Klaudii El Dursi wystąpił problem z karmieniem piersią. "Ryczałam razem z córką"
Autor: Berenika Olesińska
Źródło zdjęcia głównego: Michał Woźniak/East News