Janusz Rewiński we wspomnieniach syna
Aleksander z dużą uważnością i czułością mówi o swoim ojcu, którego zapamiętał jako człowieka bezkompromisowo poszukującego prawdy, zarówno w aktorstwie, jak i w codziennym życiu. To właśnie ta postawa, wyniesiona z domu, stała się dla niego ważnym punktem odniesienia w budowaniu własnej drogi artystycznej.
Jak przyznaje, z czasem coraz wyraźniej dostrzega, jak wiele ich łączy. Nie chodzi jedynie o podejście do zawodu, ale także o podobną wrażliwość i potrzebę samotności. Ojciec potrafił całkowicie oddać się roli, by na scenie czy planie filmowym być kimś zupełnie innym, pełnym energii, emocji i otwartości na publiczność. Po zejściu ze sceny wracał jednak do swojego świata, wycofanego i cichego, gdzie mógł odzyskać równowagę.
- Myślę, że tak w pewnym sensie można by powiedzieć, że Tata był introwertykiem. Wchodził na scenę, był kimś innym, rozśmieszał publiczność i schodził i z powrotem był w takim swoim świecie trochę odizolowanym - powiedział.
Aleksander widzi w tym własne odbicie. Intensywna praca i maksymalne zaangażowanie kosztują go ogromną ilość energii, dlatego po wykonanym zadaniu potrzebuje ciszy, spokoju i odcięcia się od bodźców. To moment, w którym liczy się tylko regeneracja i powrót do siebie.
Jednym z najbardziej wyrazistych wspomnień, które na zawsze zapisały się w jego pamięci, są letnie wieczory po dniu zdjęciowym.
- Tata też coś takiego miał, że kiedy wracał z planu filmowego, gdy było lato, na przykład upalny dzień, to siadał na ganku i zapalił cygaro. I ten zapach cygara zawsze będzie mi się kojarzyć z tatą, bo to był jego taki zwyczaj i taka forma jego rytuału - dodał.
Artystyczna droga Aleksandra Rewińskiego
Aleksander Rewiński w 2016 roku ukończył studia magisterskie na Wydziale Wokalnym Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, a w 2018 roku studia na Mozarteum w Salzburgu. Tenor i śpiewak klasyczny związany jest z Polską Operą Królewską. Na swoim koncie ma również role w teatrach operowych w Salzburgu w produkcjach: L'incoronazione di Poppea Claudia Monteverdiego (rola Arnalty), Limonen aus Sizilien Manfreda Trojahna (rola Micuccia Fabri), Dialogues des Carmélites Francisa Poulenca (rola Księdza Spowiednika), Orlando paladino Josepha Haydna (rola tytułowa) oraz A Midsummer Night’s Dream Benjamina Brittena (rola Lysandra).
- Mój tata bardzo podziwiał to, co robi i akceptował tę drogę, natomiast on obserwował mnie na różnych etapach. Początkowo chciałem rysować i malować, ale nie miałem cierpliwości do rysowania rąk z perspektywy. Okazało się, że tak naprawdę moją drogą jest muzyka i na etapie szkolnym śpiewałem głównie piosenki popowe. Tata bardzo mi kibicował, a kiedy już ukończyłem studia muzyczne, to myślę, że dopiero sobie zdał sprawę, jak bardzo podobne są nasze zawody, profesje, ale jak bardzo też są różne w pewnych aspektach.
Na pytanie, czy usłyszał kiedyś od taty, że jest z niego dumny, odparł: - Nie usłyszałem, ale myślę, że był. Był na pewno dumny, bo odradzał mi pójście na Akademię Teatralną i tego nie zrobiłem i wiem, że z tego powodu był dumny. Ale ja oczywiście, gdy gram na deskach teatru operowego, to też nie muszę mówić, że to jest tak naprawdę wciąż taki zawód aktorski. Ostatnim występem, na który tata poszedł, to był mój debiut w warszawskiej Operze Kameralnej w 2017 roku, no to był wtedy ze mnie bardzo dumny – podsumował.
Janusz Rewiński we wspomnieniach przyjaciół. Zobacz, co mówią o artyście bliskie osoby.
Zobacz także:
- Opublikowano oscarowe shortlisty. Czy polski kandydat ma szansę na nominację?
- Złote Globy 2026. Do kogo trafiły statuetki? Oto pełna lista nagrodzonych
- To musiało zaboleć. DiCaprio celem kpin na Złotych Globach
Autor: Nastazja Bloch
Reporter: Mateusz Jarosławski
Źródło zdjęcia głównego: Wojciech Olkuśnik/East News