Gwiazdy

Anita Lipnicka powróciła do swojego wielkiego przeboju. "Zawsze jest dobry moment, żeby zacząć coś nowego"

Gwiazdy

Autor:
Adam
Barabasz
Anita Lipnicka

"Historia jednej miłości" zyskała nową aranżację i klimatyczny teledysk. To dopiero początek. – Jeśli chcecie poznać moje ulubione piosenki o miłości, usłyszeć kilka osobistych opowieści o kochaniu i tęsknieniu, zapraszam na nasze jesienne koncerty – mówi artystka w dniu premiery klipu. W rozmowie z serwisem dziendobry.tvn.pl nie tylko zdradziła, co przygotowała dla swoich fanów, ale też opowiedziała o swoich muzycznych inspiracjach i planach.

Historia jednej miłości - Anita Lipnicka

"Jaki piękny czas by zaczynać"– śpiewa Anita Lipnicka w "Historii jednej miłości", która właśnie doczekała się nowej, niezwykle klimatycznej wersji. Wśród polskich piosenek na próżno szukać utworu, który w tak optymistyczny sposób opowiadałby o końcu miłości.

– To spojrzenie na relację z przymrużeniem oka, dystansem, odrobiną ironii i... pogody ducha! – mówi Anita Lipnicka przed premierą teledysku. – Tak bywa, że ludzie się spotykają, są sobą zafascynowani i nie wyobrażają sobie życia bez siebie, nie rozumieją, jak mogli do tej pory żyć osobno. A potem nagle przychodzi moment: "hej, może to jednak nie to, może pora pójść osobną drogą". I przychodzi refleksja, co właściwie tyle lat robili razem? – dodaje.

"Historia jednej miłości" ukazała się premierowo w 1998 roku na albumie "To co naprawdę". Jak przyznaje wokalistka, przez wiele lat nie grała jej na żywo.

– Wymyśliłam sobie, że tym, co połączy wszystkie opowieści i piosenki na nowej trasie, będzie miłość. Wszystkie jej odsłony, odcienie... Wzięłam więc na warsztat utwory z różnych okresów własnej twórczości dotyczące relacji, uczuć, miłosnych wzlotów i upadków – wyjaśnia Anita Lipnicka. – Będzie też parę coverów, które poruszyły mnie, kiedy pierwszy raz kochałam albo podczas różnych okresów w moim życiu, gdy byłam zakochana lub miałam złamane serce. Wydawało mi się, że warto zaprosić słuchaczy na te koncerty czymś specjalnym i stworzyć wizytówkę muzyczną tej trasy. Nagraliśmy więc z moim zespołem sesję live oraz wideo do piosenki "Historia jednej miłości", która moim zdaniem idealnie sprawdza się jako klamra wszystkich tych opowieści. Mówi o samym początku relacji, i o jej końcu. Nie ma w niej nic o tym, co się zadziało pomiędzy. I właśnie tę lukę, cały wachlarz emocji, wypełnię innymi piosenkami na koncertach – dodaje.

Scena Dzień Dobry TVN

Paulina Gołębiowska w piosence „Mniej więcej”
Paulina Gołębiowska w piosence „Mniej więcej” Dzień Dobry TVN
wideo 2/18

W teledysku, który pojawił się w 1998 roku wystąpiła Sonia Bohosiewicz i Andrzej Kozłowski. Nowa odsłona to zupełnie inne podejście. Jest leśna polana, letnia noc i ciepłe, rozproszone światło tworzące niesamowity nastrój. – Wspólnie z zespołem i managementem wpadliśmy na pomysł, że las byłby dobrym tropem, ciekawym, abstrakcyjnym tłem do naszej live sesji – zdradza artystka. – Rozstawiliśmy więc instrumenty i całą scenografię, z którą będziemy jeździć jesienią po Polsce. Za produkcję klipu jest odpowiedzialny Marcin Kopiec i jego zadaniem było doświetlić nocny obrazek tak, by była w nim magia i tajemnica. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, zawsze zdarzają się sytuacje, których nikt nie był w stanie przewidzieć. I tak podczas pracy na planie siadł nam agregat. Kilka godzin koczowaliśmy w samochodach, w środku lasu, w totalnych ciemnościach, bez możliwości rozpoczęcia zdjęć. W trudnej sytuacji uratowali nas właściciele folwarku, gdzie nagrywaliśmy DVD latem ubiegłego roku. Tylko oni odebrali telefon o północy. Padło rozpaczliwe: "słuchajcie, macie u siebie jakiś agregat, jesteśmy w środku lasu, 60 kilometrów od was". I przyjechali: Lenka z Marcinem i agregatem. Zdjęcia udało nam się zacząć w okolicach 2:30, więc potem już był pośpiech, by jeszcze uchwycić noc i żeby nie zastał nas świt. Oczywiście skończyliśmy o wschodzie słońca. Muzycy rozjechali się do hoteli, a ja o siódmej rano wróciłam do domu.

Anita Lipnicka - piosenki o miłości

Piosenka i teledysk zapowiadają trasę zatytułowaną "O miłości". Nie można było więc uniknąć pytania: co Anita Lipnicka wie na ten temat i czym chce się podzielić ze swoją publicznością. – Tylko tyle, ile wynika z mojego osobistego doświadczenia – mówi z uśmiechem. – A ponieważ zawsze przemycam w piosenkach, które piszę, wątki osobiste, pochodzące z bardzo prywatnego życia, pomyślałam, że jest to świetna okazja, by opowiedzieć kilka ciekawych historii. Ci, którzy jeżdżą na moje koncerty i śledzą moje poczynania na scenie, wiedzą, że lubię dużo gadać. Podczas występów nie tylko śpiewam, ale też snuję opowieści, co się kryje za danym utworem: kiedy powstał, w jakich okolicznościach, co się wtedy działo ze mną, w moim sercu i życiu. Teraz więc znajdzie się szansa, żeby właśnie podjąć te bardziej sercowe wątki. Bo tak się składa, że wszystkie te piosenki miłosne, które napisałam, były tworzone z myślą o prawdziwych osobach i zainspirowane przez prawdziwe wydarzenia. Niekoniecznie trzeba zdradzać nazwiska i mówić, co się konkretnego działo, co stało za rozstaniem czy za jakąś fascynacją. Te utwory zawierają jednak w sobie tyle emocji, że bez zdradzania zbyt wielu szczegółów, uda mi się stworzyć ciekawą opowieść, o tym, jak kocham i co się wtedy ze mną dzieje – tłumaczy wokalistka.

Anita Lipnicka nie odcina się od muzycznej przeszłości, ale ją przetwarza. Jak sama podkreśla, nie chce powielać schematów. – Śpiewam nieprzerwanie od ponad 27 lat. Za każdym razem więc, kiedy szykuję się do nowej trasy, staram się z zespołem znaleźć jakiś nowy klucz do tego, jak zaprezentować coś, co ludzie znają w nowy sposób, ale cały czas bliski mojej wrażliwości, żeby to nie było nic wykręconego w kosmos i całkiem nie do poznania – wyjaśnia Anita i za chwilę nawiązuje do płyty "OdNowa", która zawierała elektroniczne remiksy jej przebojów. – To była jedyna drastyczna wolta jaką wykonałam. Choć na tym albumie celowo postawiłam się w roli gościa, a pierwsze skrzypce zagrali producenci, którzy na nowo zaaranżowali moje wcześniej wydane piosenki. Nie wszyscy moi fani, zwłaszcza ci bardziej ortodoksyjni, przystali na ten eksperyment. Ale było sporo takich, którym właśnie to się spodobało, że wreszcie usłyszeli mnie w tanecznym wydaniu.

Anita Lipnicka - trasa koncertowa

Podczas nadchodzącej trasy będzie można usłyszeć piosenki z solowych albumów oraz te powstałe w okresie współpracy z Varius Manx. Pojawią się również dwa nowe utwory, które jeszcze nie zostały nagrane. Artystka zapowiada, że znajdą się one na kolejnej płycie, której premiera planowana jest na przyszły rok.

Anita Lipnicka przyzwyczaiła słuchaczy do tego, że jej pełne ciepła piosenki otulają jak miękki koc. Subtelny wokal i pełne liryzmu teksty zapraszają do innego, lepszego świata. Są również niezwykle intymne.

– Dążyłam do tego z pełną premedytacją – stwierdza piosenkarka. – W pewnym sensie nawet moje odejście z zespołu Varius Manx było uwarunkowane jakąś niewygodą, jaką odczuwałam będąc osobą publiczną, na którą spadła sława w bardzo młodym wieku. Ogólnie ten hype, który był w latach 90. wokół zespołu i totalny brak prywatności nie był zgodny ze mną i celowo chciałam odejść, zostawić popowy świat za sobą. Od zawsze lubiłam wykonawców z gatunku "singer songwriter", czyli twórców piosenek i tekstów, którzy opowiadają prosto z serca o tym, co się im przytrafiło w życiu. Muzyka jest dla nich tylko medium służącym do opowiadania osobistych historii. Zawsze marzyłam, żeby iść właśnie w te bardziej konfesyjne klimaty, żeby to muzyka służyła słowu, a nie odwrotnie. Zwracam na to dużą uwagę - przyznaje artystka.

Nasze spotkanie kończymy nawiązaniem do Historii jednej miłości.

– Myślę, że każdy czas jest dobry, żeby zaczynać – mówi Anita Lipnicka. – Sama sobie muszę o tym przypominać, bo przecież życie artysty to cała plejada początków! Wciąż musisz się na nowo wymyślać, znajdować w sobie nowe pokłady inspiracji, by zaprezentować coś ciekawego, wrócić z czymś niebanalnym. Mimo że nigdzie nie znikasz, ciągle powracasz, za każdym razem otwierając inne drzwi. I za każdym razem jest to nowy początek! Myślę, że początki towarzyszą nam do samego końca. Nawet kiedy jesteśmy już starsi, kiedy mamy za sobą kawał życia, zawsze jest dobry moment na to, żeby zacząć coś nowego – podsumowuje.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Adam Barabasz

Źródło zdjęcia głównego: Kamil Szpilski / materiały prasowe

Pozostałe wiadomości