Gorące tematy

Ojciec 3-letniego Kubusia miał rzucać nim o ścianę. Nikt nie stanął w obronie maltretowanego dziecka

Gorące tematy

Autor:
Katarzyna
Lackowska
Źródło:
Uwaga TVN
Uwaga! TVN: 3-letni Kuba nie żyje
Uwaga! TVN: 3-letni Kuba nie żyje
wideo 2/28

3-letni Kuba nie żyje. Rodzice dziecka zostali aresztowani i usłyszeli już zarzuty. Ojciec podejrzewany jest o celowe zrzucanie chłopca z rąk na podłogę, rzucanie nim o ścianę i uderzanie jego głową o szczebelki łóżka. Sygnały o tym, że w domu dzieje się źle, docierały m.in. do sądu rodzinnego. Reporterzy programu Uwaga! TVN próbowali ustalić, dlaczego w skuteczny sposób nie zabezpieczono interesów dziecka?

Uwaga TVN. Nie żyje 3-letni Kuba

- To było bezbronne dziecko. Maltretowane praktycznie od pierwszego roku życia – oburza się jedna z mieszkanek Garbatki-Letniska. Przemoc wobec 3-letniego Kuby ujawnili wezwani na interwencję lekarze pogotowia. - Dziecko przejawiało objawy z tak zwanym charczeniem z gardła oraz silnym krwotokiem z nosa. Z relacji matki wynikało, że chłopiec miał spaść z roweru – mówi Andrzej Stojak z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Chłopca przewieziono na oddział neurochirurgii szpitala specjalistycznego w Radomiu. Tam lekarze operowali go, by usunąć krwiaki. Stan krytyczny utrzymywał się od momentu przyjazdu do placówki leczniczej. - Dziecko miało obrażenia głowy i innych części ciała. Wskazywały na to, że Kubuś jest ofiarą przemocy – mówi Karolina Gajewska, rzecznik Specjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Radomiu. Niestety chłopiec zmarł kilka dni po operacji.

Radom. Rodzice 3-letniego Kuby zostali aresztowani

Rodzice dziecka zostali aresztowani i usłyszeli już zarzuty. - Ojcu Jakuba przedstawiono zarzuty dotyczące usiłowania zabójstwa dziecka w zamiarze ewentualnym. Natomiast matce przedstawiono zarzut pomocnictwa do usiłowania zabójstwa, polegający na nieudzielaniu pomocy dziecku – mówi prokurator Andrzej Stojak.

Według prokuratury, nad Kubą znęcano się ponad dwa lata. - Z relacji matki wynika, że ojciec był bardzo agresywny wobec dziecka, chodzi m.in. o celowe zrzucanie dziecka z rąk na podłogę, było też rzucane o ścianę i uderzane głową o szczebelki łóżka. Są również elementy związane z celowym niepodawaniem jedzenia dziecku i zamykaniem go w ciemnym pokoju – mówi prokurator Andrzej Stojak.

Po tragedii pogotowie wezwała babcia Kuby, która, podobnie jak pozostali krewni ojca dziecka, mieszka w tej samej miejscowości. - Nie widziałam siniaków. Oglądałam plecki, brzuszek i nie miał wcześniej żadnych siniaków – twierdzi kobieta.

- Nie wierzę, że matka oskarżonego nie wiedziała o maltretowaniu jej wnuka. Gdzie byli najbliżsi sąsiedzi? Nagle wszyscy ślepi, głusi i niewidomi. Gdzie byli dziadkowie? Gdzie był brat, gdzie była siostra Patryka W.? – pyta jedna z mieszkanek Garbatki-Letniska. Jej zdaniem podłożem wydarzeń były narkotyki, alkohol i przemoc. - Oni nie pracowali. Żyli z zasiłków z opieki społecznej – 500+, rodzinne i jakoś to było. I na narkotyki było, na alkohol i papierosy też – mówi kobieta.

Kurator sądowy

Rodzina Kuby od dawna była pod pieczą kuratora sądowego. W przeszłości, ze względu na zaniedbania w opiece nad dzieckiem, sąd rodzinny w Krakowie ograniczył rodzicom prawa do chłopca. Kubę umieszczono w placówce opiekuńczej w Limanowej. O sytuacji, która do tego doprowadziła, opowiada prokurator Andrzej Stojak: - Doszło do libacji alkoholowej, kobieta straciła przytomność. Wezwane zostało pogotowie, które powiadomiło policję. Potem został powiadomiony sąd rodzinny, który wydał decyzję u umieszczeniu małoletniego w ośrodku.

- Dziecko było, jak to lekarz określił, w stanie dobrym. Jednak na jego ciele było widać zażółconą skórę, były też krosty. Okazało się, że chłopiec jest dzieckiem wycofanym, podczas odwiedzin rodziny wolał pozostać na rękach wychowawcy – mówi Agnieszka Pers z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie.

Po jakimś czasie sąd rodzinny w Krakowie zdecydował o powrocie dziecka do domu. Stało się tak, choć MOPS twierdzi, że miał zastrzeżenia. - Dawaliśmy informacje, że dziecko nie powinno trafić z powrotem do rodziny biologicznej – podkreśla Agnieszka Pers.

Rodzice Kuby zamieszkali w Garbatce na Mazowszu. Ojciec dziecka, ze względu na uzależnienie, stawał się coraz bardziej agresywny. Z kolei matka Kuby zaczęła mówić o przemocy. W końcu, jesienią ubiegłego roku, kobieta wraz z dziećmi wyprowadziła się i zamieszkała z nowym partnerem. - Chciałem wyciągnąć ją z narkomani i alkoholizmu. To, co się stało, też mi się tak wydaje, że było przyczyną tego, że była zastraszana i nie wiedziała, co ma zrobić. Podnosił na nią ręce, kiedyś leciał z nożem. Kubę też bił. Nie mówiła mi jak, ale że bił – opowiada były partner matki Kuby.

Z relacji mężczyzny wynika, że chłopiec był zastraszony. - Było widać, że wszystkiego się bał. Pojechał kiedyś do ojca na weekend, wrócił i się jąkał. Nie mógł powiedzieć słowa. Zabierałem wtedy te dzieci stamtąd i widziałem, jak on się zachowywał. Kazał im wyp…. I leciały k… - mówi były partner matki Kuby.

Mężczyzna nakłonił wówczas partnerkę do oficjalnego zgłoszenia przemocy. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Lipsku. - Ona zgłosiła to, ale za chwilę wycofała. Po tygodniu. I poszła do niego [ojca Kuby – przyp. red.] z powrotem. Chciałem dla niej dobrze. Wynająłem mieszkanie, pracuję cały czas – twierdzi mężczyzna.

Po powrocie kobiety do poprzedniego partnera Kuba miał nadal doznawać przemocy. Tymczasem dokumenty z informacjami na temat znęcania się nad rodziną utknęły w sądach. Nasza reporterka zapytała w sądzie, dlaczego wcześniej nie zabezpieczono praw tego dziecka. - Trudno mi powiedzieć. Nie było sygnałów. Zanim te raporty zostaną przekazane, to zawsze troszeczkę czasu upływa – tłumaczy Arkadiusz Guza z Sądu Okręgowego w Radomiu.

Z relacji rzeczniczki szpitala, gdzie w lutym był Kuba, wynikało, że nikt z rodziny nie interesował się losem dziecka. Chłopiec był więc pod opieką pielęgniarek.

- W każdej sprawie trzeba i należy dochować staranności, ale czasami zdarza się, że rodzice ukrywają te fakty. Złamania się zrastają, wizualnie nie było siniaków, także kurator wizualnie ocenił wszystko pozytywnie – tłumaczy Arkadiusz Guza.

Cały materiał na stronie Uwaga TVN.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Katarzyna Lackowska

Źródło: Uwaga TVN

Źródło zdjęcia głównego: Uwaga! TVN

Pozostałe wiadomości