Gorące tematy

Ukraińcy chcą się bronić. "To nasz kraj i mamy prawo żyć w nim, jak nam się podoba"

Gorące tematy

Autor:
Oskar
Netkowski
Reporter:
B. Zalewska, M. Wrońska

W czwartek o 4 nad ranem ich życie diametralnie się zmieniło. To, co do tej pory było groźbą, który zdrowy rozsądek kazał odrzucić, stało się rzeczywistością. Rosja dokonała inwazji na sąsiednią Ukrainę. Jej mieszkańcy nie poddadzą się bez walki i nigdy nie zapomną wojny, która właśnie rozgrywa się na oczach całego świata.

"Zaczęła się wojna"

Oksana od 7 lat mieszka w Polsce. Kiedyś była profesjonalną tancerką odnoszącą sukcesy. Po zakończeniu kariery zaczęła pisać wiersze.

- Do ostatniego momentu wierzyłam, że ludzie pójdą po rozum do głowy. Że coś takiego nie jest możliwe w XXI wieku. Dziś to zupełnie nowy świat, przerażający. To nie do uwierzenia - powiedziała Oksana Pidgurska, pisarka.

Ukraina

Wojna rozdzieliła ich z bliskimi
Wojna rozdzieliła ich z bliskimi Dzień Dobry TVN
wideo 2/5

- Odebrałam telefon od mamy. Powiedziała: wybacz, skarbie, nie możesz tu przyjechać. Zaczęła się wojna. Widziałam wpisy przyjaciół z Rosji, którzy zaczęli pisać, że przepraszają, że nie chcieli tego, że mnie kochają. Nie jestem jedną z tych osób, które wybaczą i pozwolą wziąć Rosji, czego sobie zażyczą. Nie. To nasz kraj i mamy prawo żyć w nim, jak nam się podoba. Robić, co chcemy i żyć, jak chcą tego rodacy. Jeśli chcemy zbliżenia z Europą, powinniśmy mieć taką możliwość - podkreśliła.

Wszyscy razem przeciwko rosyjskiej agresji

Na ulicach wielu polskich miast pojawiały się niebiesko-żółte flagi i rozbrzmiewał hymn Ukrainy. Polacy i mieszkający tu Ukraińcy pokazali swoją solidarność z sąsiadami i potępienie dla rosyjskiej agresji.

- Potrzebujemy wsparcia od całego świata. Nie chcemy wojny, chcemy, żeby było jak dawniej i żeby granice Ukrainy zostały takie jak dawniej - mówiła jedna z Ukrainek.

- Jestem Białorusinką i bardzo nam wstyd za to, co zrobił ten bezprawny rząd i bezprawny prezydent. Łukaszenka nie jest naszym prezydentem - dodała inna uczestniczka manifestacji.

Liczy się obecność

Anastazja przyjechała do Warszawy 9 lat temu z Kramatorska. Dziś jedyne, co mogła zrobić, to wybrać się na manifestację.

- Nie dopuszczam do siebie myśli, że coś nam się stanie i ktoś nam coś zabierze. Bo nasze terytoria to suwerenne państwo, które jest znane na całym świecie. To nienormalne, co się dzieje - stwierdziła Anastasia Schevchenko-Wójcicka.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Oskar Netkowski

Reporter: B. Zalewska, M. Wrońska

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Pozostałe wiadomości