Gorące tematy

Łącz, Szapołowska, Bursztynowicz, Mamona i Tatiana Sosna-Sarno wspominają czasy szkoły aktorskiej. "Byłyśmy nauczone, że teatr jest najważniejszy"

Gorące tematy

Autor:
Oskar
Netkowski
Przyjaciółki z PWST
Dzień Dobry TVNPrzyjaciółki z PWST

Laura Łącz, Grażyna Szapołowska, Barbara Bursztynowicz, Maria Mamona i Tatiana Sosna-Sarno to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Pięć koleżanek z jednego roku z Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie skończyło studia w 1977 roku, a przyjaźnią się do dziś. W Dzień Dobry TVN opowiedziały o czasach studenckich, integracjach, miłościach i pierwszych poważnych rolach.

Przyjaciółki z dawnych lat

Laura Łącz, Grażyna Szapołowska, Barbara Bursztynowicz, Maria Mamona i Tatiana Sosna-Sarno w 1977 r. ukończyły Państwową Wyższą Szkołę Teatralną. W 2022 r. mija 45 lat od tej wyjątkowej chwili.

- Musimy jakiś benefis zrobić. Zachęcamy producentów i scenarzystów, żeby nas obsadzić - mówiła Tatiana Sosna-Sarno.

Barbara Bursztynowi już pracuje na konspektem benefisu. Przypomnijmy, że aktorka w kinie debiutowała na ostatnim roku studiów - w filmie Andrzeja Kostenki "Sam na sam" [1977]. Następnie pojawiła się, m.in. na drugim planie "Klincza" [1979] Piotra Andrejewa i "Roślin trujących" [1985] Roberta Glińskiego i... zniknęła na 8 lat z ekranu. W tym czasie grała dużo na scenie - jest aktorką Teatru Ateneum w Warszawie. Przed kamery wróciła dzięki Jackowi Bromskiemu, który obsadził ją w komedii "Dzieci i ryby" [1996].

- Ja już zaczęłam pisać taki scenariusz. Najpierw to będzie sztuka teatralna, a potem serial, a potem fabuła. Początek zacznie się tutaj, a zakończenie będzie bardzo zaskakujące - dodała Barbara Bursztynowicz.

Kultura i sztuka

Sztuka polskiego plakatu
Sztuka polskiego plakatu Dzień Dobry TVN
wideo 2/11

Jak potoczyły się życia aktorek?

Laura Łącz na deskach teatru oficjalnie zadebiutowała 3 lutego 1978 rolą kobiety w sztuce Ballada Łomżyńska Ernesta Brylla. Wystąpiła łącznie w kilkudziesięciu filmach kinowych, telewizyjnych, serialach, przedstawieniach teatralnych i Teatru Telewizji.

- Na pierwszym spotkaniu, kiedy dziewczyny żartowały, dopadła mnie nostalgia i mówiłam o Dziewczętach z Nowolipek, a my jesteśmy Dziewczęta z Miodowej. Każda z nas wtedy miała jakieś nadzieje i plany. A każdej się trochę inaczej potoczyły te losy. Każda poszła swoją nieprzewidywalną drogą i być może nie taką, jak sobie zaplanowałyśmy - powiedziała Laura Łącz.

- To były złote lata PWST. Rektorem był Łomnicki, dziekanem Łapicki. A jak przyszedł jako asystent zaledwie Andrzej Seweryn, to powiedział, że jest 6 rok na scenie i nic jeszcze nie umie - dodała.

Grażyna Szapołowska natomiast przez dwa lata po maturze występowała we Wrocławskim Teatrze Pantomimy Henryka Tomaszewskiego. Na ekranie debiutowała w rolach epizodycznych (od 1974), zdobywając status aktorki pierwszoplanowej. 

- Wszystkiego nauczyłam się po szkole i wszystko zawdzięczam Adamowi Hanuszkiewiczowi. Umiejętność pracy na scenie, rytm, dykcję. Szkoła daje przyjemność i frajdę w przyjaźni i beztrosce, ale tak naprawdę później zaczyna się twarda rzeczywistość zawodowa. Szkoła teatralna nie daje szansy pracy z kamerą, co jest potrzebne do np. filmu - mówiła Grażyna Szapołowska.

Trudne dylematy debiutujących aktorek

Maria Mamona zadebiutowała w Teatrze Współczesnym Warszawie, rolą Heleny w "Panu Jowialskim" A. Fredry w reżyserii Jerzego Kreczmara. Po ukończeniu studiów została zaangażowana do teatru przez Erwina Axera. W zespole tym pozostaje do dziś. W swojej ponad 30 letniej pracy zawodowej zagrała blisko 30 ról w Teatrze grając w sztukach Szekspira, Goldoniego, Musseta, Czechowa, Gogola, Dostojewskiego, Turgeniewa , Gorkiego, Bulhakowa, Wildera, Frisch, Bernharda, Durenmata , Fosse. Wystąpiła w ponad 30 filmach. Tatiano Sosna-Sarno zadebiutowała natomiast w 1975 roku rolą Ewy, córki Krystyny i Wiktora w filmie Gerarda Zalewskiego "Dom moich synów". W jej dorobku artystycznym widnieje sporo ról filmowych. Reżyserzy chętnie ją angażują, jednak większość tych ekranowych postaci, jakie ta utalentowana aktorka kreowała, nie odpowiada jej talentowi aktorskiemu.

Zanim jednak aktorki zdecydowały się na swoje pierwsze role, miały sporo dylematów. Nie wszystko przyszło od razu.

- Po szkole teatralnej dostałam propozycję zagrania w "Kobrze" i byłam nauczona, że teatr jest najważniejszy. Zadzwoniłam do mojej pani profesor Zosi Mrozowskiej i zapytałam, czy wziąć tę rolę. Powiedziała, że jak mam coś ciekawego do zagrania, to mam wziąć - wspominała Maria Mamona.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Oskar Netkowski

Pozostałe wiadomości