Gorące tematy

"Mamy prawo". 10-latek napisał list do dyrektorki szkoły. Niewielu uczniów miałoby taką odwagę

Gorące tematy

Autor:
Ewa
Podleśna-Ślusarczyk
Ishii Koji/Getty ImagesSzkoła - czy dzieci mają jakieś prawa?

Od września mówi się i pisze o tym, że dzieci mają trudne zadanie do wykonania, ponieważ muszą nadrobić zaległości z poprzedniego roku szkolnego, spędzonego na nauce zdalnej, a jednocześnie uczyć się na bieżąco dość rozbudowanej podstawy programowej. Uczniowie żalą się rodzicom, rodzice nauczycielom, ale niezbyt często coś z tego wynika. Tym razem to 10-latek postanowił sam zawalczyć o swoje prawa i napisał list do dyrektorki placówki, wskazując, jakie widzi największe problemy.

10-latek napisał list do dyrektorki szkoły

O liście 10-latka poinformowała w swoich mediach społecznościowych aktywistka Alina Czyżewska, która pracuje w Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Okazało się, że dziecko samodzielnie napisało go do dyrektorki szkoły, bez pomocy rodziców. Jedynie tata udostępnił chłopcu link do prawa oświatowego i jednego z tekstów Czyżewskiej.

Chłopiec zaczął list od wyjaśnienia powodu jego napisania. Uważa on bowiem, że szkoła narusza prawa ucznia, a dyrektorka być może nie zna punktu widzenia młodych ludzi, a poznanie go pozwoliłoby jej na podjęcie jakichś decyzji, które mogłyby usprawnić działanie placówki.

Jako pierwszy dowód na naruszenie praw ucznia, 10-latek podał nadmierne zadawanie prac domowych przez nauczycieli, co sprawia, że dzieci nie mają czasu wolnego, a ten powinien im być zagwarantowany, tak samo jak odpoczynek.

Drugim problemem, z którym mierzą się młodzi, to brak czasu na zainteresowania. "W szkole nie ma żadnych informacji o kółkach zainteresowań dla uczniów. Na stronie jest wymienionych wiele kółek, ale nikt nie wie, czy działają. Nie mamy właściwie czasu wolnego, więc trudno nam uczestniczyć w takich zajęciach poza szkołą" – dodał.

Trzecim zagadnieniem poruszonym przez chłopca jest problem z otrzymywaniem do domu sprawdzonych klasówek, co jest podnoszone przez rodziców i uczniów w wielu szkołach. "Mamy prawo do wglądu sprawdzonych i ocenionych prac pisemnych!" – napisał w liście do dyrektorki.

Szkoła po pandemii - czy może być bezstresowa?
Szkoła po pandemii - czy może być bezstresowa?
Dzień Dobry TVN

Chłopiec odniósł się także do noszenia zbyt ciężkich plecaków z podręcznikami. "Mamy prawo do pozostawiania podręczników i przyborów w szafkach szkolnych! Tymczasem z szafek w szkole nie można korzystać, a plecaki są tak ciężkie, że trudno jest nam je unieść" – dodał.

Choć 10-latek zapewnił, że łamanych praw jest więcej, postanowił wskazać te, które są najbardziej problematyczne w codziennym życiu. Liczy też, że jego list zmieni coś w szkole, a uczniowie zostaną wysłuchani.

Czy faktycznie w Polsce uczniowie mają jakieś prawa?

Teoretycznie każdy uczeń ma prawa i obowiązki, ale nie są one, jak czytamy na stronie Fundacji na Rzecz Praw Ucznia określone w pełni w polskim ustawodawstwie. "Art. 98 ust. 1 pkt 17 Prawa oświatowego (Dz.U. 2019 poz. 1148 ze zm.) mówi bowiem: Statut szkoły zawiera w szczególności: […] prawa i obowiązki uczniów, w tym przypadki, w których uczeń może zostać skreślony z listy uczniów szkoły, a także tryb składania skarg w przypadku naruszenia praw ucznia". Oznacza to, że każda szkoła może ustanowić choćby częściowo swoje własne przepisy. I ta różnorodność ma kluczowe znaczenie.

- To, co ma być w statucie, reguluje prawo oświatowe. Szkoła może tam wpisywać dodatkowe rzeczy, które są potrzebne do uregulowania, ale pamiętajmy, że statut jest przecież najniższym aktem w hierarchii aktów prawnych - musi więc respektować przepisy prawa i wolności zapisane w ustawach, Konstytucji, Konwencji o Prawach Człowieka. Niestety w Polsce przyzwyczailiśmy się, że rządzi zwyczaj, a nie prawo, i dotyczy to również szkół. Rada Pedagogiczna wpisuje w statuty co chce, nie bacząc na to, że bardzo często narusza ustawy. Najgorsza choroba, która trawi polskie statuty, to taka, że szkoły robią kopiuj-wklej sformułowań z ustaw i rozporządzeń, ściągają z Internetu statuty z błędami z innych szkół i robią z tego własny, niepraworządny miks – powiedziała Alina Czyżewska, działaczka Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

Właśnie w ten sposób pojawił się w zapisach przepis regulujący wygląd uczniów, a nie jest to zgodne z prawem. – Nie wolno regulować wyglądu. Prawo do wyrażania siebie, swoich poglądów zapewnia nam Konstytucja, Kodeks cywilny, które chronią nasze dobra osobiste. To jak się ubieramy, jest często manifestacją poglądów, mamy prawo do wyrażania siebie w dowolny sposób, także artystyczny. A my się godzimy na to od lat, że szkoła może nas ograniczać, oddajemy jej taką nadwładzę, akceptujemy prawo do łamania prawa – wyjaśniła Czyżewska.

- Jesteśmy trenowani przez 12 lat w szkole do tego, że najważniejsze jest to, co powie nam nauczycielka w klasie, a nie, czy jest to zgodne z przepisami. Szkoła jest rozplenieniem naruszeń prawa – podkreśliła aktywistka. Rodzice i uczniowie boją się wychylać i zwracać uwagę, że prawo jest naruszane. Pamiętając, jak było dawniej, nie mają też siły przebicia i wychodzą z założenia, że trzeba przetrwać.

– Mówią do dzieci: "Spokojnie, zaraz koniec roku, ta pani już nie będzie cię uczyć, nie wychylaj się". To są dorośli wychowywani w tym duchu i taką prawdę przekazują dzieciom. Ale są też tacy rodzice, jak właśnie rodzice tego 10-latka, którego list opublikowałam w mediach społecznościowych, którzy się budzą. Jest coraz więcej rodziców, którzy rozumieją, że sami byli trenowani do posłuszeństwa i podporządkowania, a nie do bycia wolnym obywatelem. I dziś wychodzą z tej hipnozy, zauważają, że nauczyciel nie zawsze ma rację, że szkoła nie jest wyłączona z prawa, że ma działać na podstawie Konstytucji. Nie w oparciu o przepisy ustanowione przy kawie i ciasteczku przez Radę Pedagogiczną, ale prawa w całym kraju, Konstytucji. Prawa ucznia, to prawa człowieka i szkoła ma obowiązek je respektować. Wystawianie uczniowi jedynki za brak podręcznika, to rodzaj przemocy wynikającej z hierarchii, wyższości nauczyciela, a tak nie powinno być – apeluje Alina Czyżewska.

Zobacz także:

Autor:Ewa Podleśna-Ślusarczyk

Źródło zdjęcia głównego: Ishii Koji/Getty Images

Pozostałe wiadomości