Zwierzęta

Obecność zwierząt zmniejsza poziom stresu. Kasia Moś: "Dzięki nim podniosłam się z ogromnej traumy"

Zwierzęta

Obecność zwierząt zmniejsza poziom stresu. Kasia Moś: "Dzięki nim podniosłam się z ogromnej traumy"

Liczne badania udowodniły, że regularny kontakt z psem pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie, a także na poprawę jakości życia. Dogoterapia stosowana jest u pacjentów z zaburzeniami psychicznymi, objawami lęku, a także u osób ze zdiagnozowaną depresją. Jakie korzyści płyną z obcowania z czworonogami? O tym rozmawialiśmy z Kasią Moś, wokalistką i opiekunką 19 zwierząt oraz Magdaleną Nawarecką-Piątek, prezes Stowarzyszenia Zwierzęta Ludziom.

Na czym polega dogoterapia i felinoterapia?

Dogoterapia i felinoterapia wciąż zyskują na popularności. Udowodniono, że obecność i energia psa zmniejsza ilość kortyzolu i adrenaliny, natomiast w przypadku kota kojąco działa mruczenie, dzięki któremu pozbywamy się uczucia stresu i napięcia. 

Zajęcia przeprowadzane są w różnych grupach, mają różne cele i specyfikacje. Odbywają się zarówno z dziećmi z niepełnosprawnościami czy spektrum autyzmu, jak i ze starszymi, samotnymi osobami czy pacjentami z depresją. Terapia ta nie byłaby jednak możliwa bez człowieka.

- Terapeuta jest tutaj podstawą terapii. Do dzieci ze spektrum autyzmu nie wpuścimy osoby po weekendowym szkoleniu. To musi być ktoś, kto ma studia. To samo dotyczy rehabilitacji czy zajęć z seniorami – powiedziała Magdalena Nawarecka-Piątek.

Jaki musi być pies, by mógł pomagać innym?

W przypadku dogoterapii rasa psa nie ma znaczenia.

- Najważniejsza jest psychika psa, to żeby ten pies lubił ludzi, żeby nie miał problemu, z tym, że obce osoby coś do niego mówią, chcą się pobawić. Druga sprawa, pies musi być w miarę odważny, czyli taki, który nie przestraszy się windy, drzwi obrotowych, schodów ruchomych – wyjaśniła Magdalena Nawarecka-Piątek.

Prezes Stowarzyszenia Zwierzęta Ludziom przyznała również, że istotna jest dobra relacja pies-właściciel. Bez nawiązania odpowiedniego kontaktu z czworonogiem, praca terapeuty nie będzie miała sensu.

Morka musi mieć do mnie bezwarunkowe zaufanie i uważać, że to, co ja jej proponuję, jest fajne, bezpieczne i ciekawe. Chodzimy na fajne spacery, bawimy się zabawkami, sporo się uczymy

 – przyznała.

Kasia Moś domowe małe zoo

Kasia Moś zwierzęta kocha od najmłodszych lat. Miłość do czworonogów zaszczepił w niej dziadek. Obecnie w jej domu mieszka 10 psów, 9 kotów. Skąd decyzja, aby przygarnąć pod swoje skrzydła taką grupę pupili?

- Po stracie Mimi, jednego z moich pierwszych piesków, dla mnie jedyną formą terapii było ratowanie kolejnych zwierząt. To mi dało możliwość podniesienia się z tej ogromnej traumy, to było dla całej naszej rodziny bardzo trudne doświadczenie - przyznała wokalistka.

Kasia pragnęła pomóc bezbronnym psiakom, a one pomagały jej. Stopniowo adoptowała coraz więcej zwierząt ze schroniska. Choć gromadka czworonogów to wielki obowiązek, gwiazda przyznała, że nic nie jest w stanie dorównać miłości, jaką obdarowują człowieka wdzięczne futrzaki.

- Dzięki bogu, że mam mamę w domu i ona tę odpowiedzialność ma zdecydowanie największą. Myślę, że jest największym bohaterem, ja jestem tylko małym dodatkiem, który stara jej się pomagać - podsumowała wokalistka. 

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl

Zobacz także:

Pies zaczął kuleć, gdy jego właściciel złamał nogę. W jaki sposób zwierzęta okazują empatię?

Do Białowieży zawitała wilczyca: "Przestała się bać człowieka". Jak się bronić przed dzikimi zwierzętami?

Zwierzęta, które przeżyły prawdziwy koszmar. "Ten niedźwiedź miał depresję. Ewidentnie nie chciał już żyć"

Co sądzisz o tym artykule?
86
7
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0