Styl życia

Lepiej idź do lasu, a nie do sklepu. Zimowe grzybobranie coraz modniejsze w Polsce

Styl życia

Źródło:
Polityka

Wcale nie trzeba czekać do wiosny. Na grzyby można iść nawet zimą. Nowy trend zyskuje coraz więcej zwolenników. Jak stwierdził Marek Snowarski, twórca portalu i autor "Atlasu grzybów" grzybobranie to sport narodowy Polaków, a zainteresowania tą aktywnością nie maleje poza oficjalnym sezonem. Co więcej, sporo zaoszczędzimy, gdy będziemy grzyby przynosić z lasu, a nie ze sklepu. Na co zwrócić uwagę podczas szukania tych przysmaków w chłodne dni? Jakich okazów lepiej unikać?

Polacy chętnie zbierają grzyby zimą

Jak zauważył Marek Snowarski liczba zimowych grzybiarzy od czterech czy pięciu lat lawinowo rośnie. Jednak nie da się ocenić dokładnie, ile osób się na to decyduje. 20 lat temu, gdy mężczyzna tworzył portal grzyby.pl, zimą do serwisu logowali się głównie rodacy z południa Europy. Dla nich był to zwykły sezon grzybowy. Obecnie ruch na portalu w miesiącach zimowych nadal jest mniejszy niż jesienią, ale jest stały i rośnie.

Grzyby

Trufle – najdroższe grzyby świata
Trufle – najdroższe grzyby świata Dzień Dobry TVN
wideo 2/5

Coraz częściej w grudniu, styczniu lub lutym można spotkać grzybiarzy w odzieży trekkingowej, termoaktywnej bieliźnie i wodoodpornych traperach. Zwykle są wyposażeni w zakrzywione noże z miarką na rękojeści i pędzelkiem do czyszczenia grzybów.

Gatunki grzybów w chłodne dni

Wbrew pozorom zimowe grzybobranie nie różni się znacznie od jesiennego. O tej porze roku nie ma dużego zróżnicowania grzybów, nie ma też wielu trujących sobowtórów gatunków jadalnych. Wyjątkiem jest łycznik późny. Wielu grzybiarzom zdarza się pomylić go z boczniakiem ostrygowatym. Łycznik jest mniejszy, ma żółty trzon i kapelusz z zielonkawym odcieniem. W wielu źródłach jest opisywany jako jadalny, gorszy w smaku od boczniaka. Jednak z najnowszych badań wynika, że chłonie szkodliwe substancje z atmosfery. Inne gatunki, których lepiej zimą nie zbierać to hełmówka jadowita, która przypomina płomienicę zimową oraz uszak skórnikowaty, który rośnie na tych samych pniach co bzowy.

Warto wybrać się na pierwsze zimowe zbieranie grzybów z fachowcem albo nastawić się na jeden, maksymalnie dwa gatunki, o których dowiemy się jak najwięcej. Nie powinniśmy zabierać do domu okazów, których nie jesteśmy pewni. - Nie polecam zbierania grzybów jadalnych, ale zmrożonych, spod śniegu. Po rozmrożeniu podobnie jak inne produkty spożywcze, łatwo się psują i mogą wywoływać nieswoiste zatrucia pokarmowe - powiedział dr Kujawa z Polskiego Towarzystwa Mykologicznego.

Lepiej do lasu niż do sklepu?

Jak zauważył ekspert, przedłużenie sezonu grzybowego to dla ludzi także wymierna korzyść. Spotykany zimą w lesie boczniak ostrygowaty jest dokładnie tym samym gatunkiem, który w sklepie można kupić po 40 i więcej złotych za kilogram. Uszaki bzowe są doskonałym odpowiednikiem chińskiego grzyba mun. Kilogram suszonego kosztuje w sklepie minimum 65 zł za kilogram.

- Japończycy uprawiają płomiennicę zimową pod nazwą enoki w specjalnych warunkach, a ja ostatnio uzbierałam jej sporo w miejskim Parku Stabłowickim - mówiła Marianna Kasperczyk z Wrocławia, która prowadzi stronę pieprznik.pl, blog i kanał na YouTube.

Z informacji na stronie grzyby.pl i grupie na Facebooku "Grzyby, grzybiarze, grzybobranie", można się dowiedzieć, że leśne boczniaki świetnie sprawdzają się w postaci duszonych flaczków, obgotowane, panierowane i smażone jak kotlety, a także na grillu razem z warzywami. Ostatnio zyskują na popularności jako składnik diety wegetariańskiej. Płomiennica smakuje jak opieńka i nadaje się do gotowania, duszenia, farsz do krokietów czy pierogów. Uszak za to nadaje się po usmażeniu najlepiej do dań chińskich.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Źródło: Polityka

Źródło zdjęcia głównego: Moment RF / Getty Images

Pozostałe wiadomości