Styl życia

Pokochała klimat skansenu i otworzyła własny. "Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia"

Styl życia

Monikę Dygas od dziecka fascynowały stare chaty. Niedawno postanowiła połączyć przyjemne z pożytecznym i w okolicach Starachowic otworzyła prywatny skansen. Co znajdziemy w Chacie Szeptuchy?

Miłość do skansenów i roślin

Gdy Monika była małym dzieckiem, wyobrażała sobie przedmioty, które znajdują się na strychach starych domów. Od zawsze uwielbiała klimatyczne chaty. Swoją pasję poszerzała na studiach. Uwielbiała wówczas odwiedzać Muzeum Wsi Lubelskiej.

- Bardzo często tam chodziłam, po prostu żeby tam pobyć i pocieszyć się tą atmosferą oraz klimatem. Ale jako biedny student nie stać mnie było, żeby tak bez przerwy kupować bilety, w związku z tym poszłam do recepcji i zapytałam, czy mogłabym np. sprzątać w skansenie . I pani mi zaproponowała, żebym ukończyła kurs przewodnika. Oprowadzałam wycieczki zarówno w języku polskim, jak i w języku niemieckim - wspominała Monika Dygas w Dzień Dobry TVN.

Po zakończeniu studiów i powrocie w rodzinne strony bardzo tęskniła za skansenem. Dlatego też postanowiła stworzyć prywatne muzeum w swoich okolicach. Szybko zaczęła realizować marzenia, także dzięki pomocy znajomym, którzy przywozili jej stare rzeczy.

- Postanowiłam, że będzie się to nazywać Chata Szeptuchy, ponieważ chciałabym tutaj też wyeksponować swoje zainteresowania zielarskie. Będzie to jednocześnie muzeum, ale z drugiej strony będzie to taka moja pracownia zielarska - mówiła właścicielka skansenu.

Monika równocześnie produkuje mydełka i olejki. Choć z wykształcenia jest germanistką, teraz studiuje też zielarstwo. Jej znajomi mówią o niej: "wyciszona, stonowana, żyje w zgodzie z przyrodą". Wiadomo, że cały jej dom oraz otoczenie to dużo zapachów i aromatów.

- Myślę, że Chata Szeptuchy będzie się rozwijać, ponieważ marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia - dodała Monika Dygas.

Naturalna pomoc ziołowa po przejedzeniu

Monika Dygas pojawiła się również w studiu Dzień Dobry TVN, gdzie opowiedziała o ziołach, które skutecznie uratują nasz żołądek po świętach. Poleciła m.in. kwiat rumianku, liść melisy, ziele mniszka lekarskiego, miętę, krwawnik, koper włoski oraz nasiona lnu.

- Zioła działają kompleksowo. To nie jest tak, że jedno zioło działa tylko na jedną rzecz - najczęściej działają na cały nasz organizm. Dodają nam siły, energii, ale jeżeli np. chcemy poczuć się troszkę lżej po świątecznym jedzeniu, to one nie tylko działają na żołądek, ale działają na wszystkie mięśnie gładkie - tłumaczyła Monika w naszym programie.

Co jeszcze ujawniła miłośniczka ziół? Zobacz w naszym wideo:

Zobacz też:

Autor: Sabina Zięba

Reporter: Izabela Kaczyńska

Pozostałe wiadomości