Dalsza część tekstu poniżej.
Tragedia w Crans-Montanie: cztery ofiary sylwestrowego pożaru zidentyfikowane
Do tragedii doszło w noc z 31 grudnia na 1 stycznia, gdy w barze Le Constellation, popularnym miejscu spotkań turystów i mieszkańców Crans-Montany, wybuchł pożar. Ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie, a w lokalu przebywało wówczas wielu uczestników sylwestrowej zabawy.
W wyniku pożaru zginęło 40 osób, a 119 zostało rannych.
Służby ratunkowe przez wiele godzin walczyły z ogniem i próbowały wydostać uwięzionych ludzi. Trudne warunki – gęsty dym, wysoka temperatura i zawalające się elementy konstrukcji – utrudniały akcję ratunkową.
Bezpośrednio po tragedii przedstawiciele lokalnych władz informowali, że proces identyfikacji ofiar może potrwać długo ze względu na poważne obrażenia ciał. Mathias Reynard, szef rządu kantonu Valais, podkreślał, że eksperci wykorzystują najnowocześniejsze metody, aby z najwyższą dokładnością ustalić tożsamość zmarłych.
- Żadna informacja nie może zostać przekazana rodzinom, dopóki nie będziemy w 100 procentach pewni – powiedział Reynard.
Jak poinformowała policja, w sobotę rano udało się zidentyfikować cztery osoby. To czworo Szwajcarów: dwie kobiety w wieku 16 i 21 lat oraz dwóch mężczyzn w wieku 16 i 18 lat. Ich ciała zostały przekazane rodzinom.
W oświadczeniu policji podkreślono, że identyfikacja była możliwa dzięki "zakrojonym na szeroką skalę" działaniom funkcjonariuszy oraz specjalistów z Instytutu Medycyny Sądowej.
Pierwsza potwierdzona ofiara pożaru w Szwajcarii – młody golfista z Włoch
Jeszcze przed oficjalnym komunikatem policji potwierdzono śmierć jednej z ofiar – włoskiego golfisty Emanuele Galeppiniego. 17-latek przebywał w kurorcie w czasie sylwestra. Jego zgon potwierdziła w piątek Włoska Federacja Golfa, składając kondolencje rodzinie i przyjaciołom młodego sportowca.
Śledztwo w sprawie pożaru wciąż trwa. Policja i prokuratura kantonu Valais analizują nagrania z monitoringu oraz przesłuchują świadków, aby ustalić, co doprowadziło do tak gwałtownego rozprzestrzenienia się ognia. Na razie nie ujawniono oficjalnych informacji dotyczących przyczyn tragedii.
Eksperci podkreślają, że proces identyfikacji wszystkich ofiar może potrwać jeszcze wiele dni, a pełne wyjaśnienie okoliczności pożaru – nawet tygodnie.
Więcej informacji na stronie tvn24.pl.
Zobacz także:
- Dramatyczne chwile podczas pożaru kamienicy. "Ratunku, ja mam roczne dziecko"
- O włos od tragedii. Dzieci chciały zjechać "na jabłuszkach" z tatrzańskiego szczytu
- Zmarła ostatnia ze słynnych pięcioraczków. Niemowlęta siłą odebrano rodzicom
Autor: Berenika Olesińska
Źródło: BBC, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Anadolu/Contributor/Getty Images