Pilny apel do Polaków. MSZ wzywa do natychmiastowego opuszczenia tego kraju

Blokowanie drogi w Teheranie
MSZ apeluje o natychmiastowe opuszczenie Iranu
Źródło: NurPhoto/Getty Images
Sytuacja wewnętrzna w Iranie jest niestabilna. Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ) zaapelowało do Polaków o natychmiastowe opuszczenie tego kraju. Odradza też wszelkie podróże w tym kierunku.
Kluczowe fakty:
  • MSZ apeluje o natychmiastowe opuszczenie Iranu i odradza wszelkie podróże do tego państwa.
  • Trwają tam masowe protesty. Śmierć poniosło już kilkadziesiąt osób. Odnotowano blokady internetu i użycie siły przez służby.
  • Stany Zjednoczone interweniują?

Dalsza część tekstu pod wideo:

Klatka kluczowa-148277
Newsy
Źródło: Dzień Dobry TVN

MSZ apeluje o opuszczenie Iranu

"Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje o natychmiastowe opuszczenie Iranu oraz odradza wszelkie podróże do tego państwa. Zarejestruj się w systemie https://odyseusz.msz.gov.pl – to realnie zwiększa bezpieczeństwo i ułatwia szybkie przekazanie ważnych informacji" - czytamy na platformie X resortu dyplomacji. MSZ zaznacza, że Odyseusz to podstawowy kanał kontaktu placówek dyplomatycznych z obywatelami w sytuacjach kryzysowych.

Stany Zjednoczone interweniują w Iranie?

Najwyższy duchowo-polityczny przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, w piątek miał telewizyjne wystąpienie poświęcone trwającym w Iranie masowym protestom. Wezwał w nim też prezydenta USA Donalda Trumpa, by skupił się na problemach wewnętrznych Stanów Zjednoczonych. W ubiegłym tygodniu Trump powiedział, że USA "bardzo uważnie" obserwują sytuację w Iranie, ostrzegając, że jeśli dojdzie do "zabijania ludzi, tak jak miało to miejsce wcześniej", Stany Zjednoczone uderzą "bardzo mocno". Prezydent nawiązał tym samym do możliwego powtórzenia ataków, które USA przeprowadziły w czerwcu razem z Izraelem. Podczas przemówienia Chamenei dodał, że rząd "nie ustąpi" wobec osób, które wyszły na ulice, by protestować przeciwko władzom i rekordowej inflacji.

Masowe protesty w Iranie. Wzrosła liczba ofiar śmiertelnych

Protesty wybuchły 28 grudnia po gwałtownym spadku wartości riala i w związku z ogólnie pogarszającą się sytuacją gospodarczą w kraju. Policja m.in. otwierała ogień i używała gazu łzawiącego, by rozproszyć manifestantów. Według agencji Reutera wielu manifestantów sprzeciwia się również wsparciu, jakiego Iran udziela bojownikom na Bliskim Wschodzie. W środę Reza Pahlawi - długoletni wygnaniec i syn ostatniego szacha Iranu - wezwał do zintensyfikowania ogólnokrajowych protestów, co spowodowało znaczne nasilenie niepokojów. Następnego dnia cały Iran został odcięty od internetu. Organizacje monitorujące sytuację w kraju informowały o czasowych wyłączeniach sieci oraz blokowaniu komunikatorów i mediów społecznościowych, co – jak podkreślano – miało utrudnić koordynację demonstracji i przepływ informacji. Reuters podał, że blokowanie internetu trwało również w piątek.

W ciągu kilkunastu dni protestów - według Associated Press - liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 62, w tym dzieci. Liczba zatrzymanych przekroczyła 2000 osób.

Komentując falę demonstracji, która – według Iran Human Rights – objęła około 110 miast w kraju, rzecznik UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Anouar El Anouni powiedział w piątek, że przemoc wobec demonstrantów jest "nie do przyjęcia" i wezwał do przywrócenia dostępu do internetu.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości