Moda i Uroda

"Styl na wagę złota". Sąsiedzka wymiana ubrań z drugiej ręki. "Nie odstają od tych ze sklepu"

Moda i Uroda

Autor:
Daria
Pacańska
Reporter:
Daria Pacańska
"Styl na wagę złota". Sąsiedzka wymiana ubrań

W ubraniach z drugiej ręki można wyglądać naprawdę stylowo i modnie, a nawet niepowtarzalnie. W Bydgoszczy Marta Gvckowska organizuje "Vintage Niedziele", których uczestniczki wymieniają się odzieżą. Są tam modowe perełki nie tylko z drugiej, ale także z trzeciej i czwartej ręki. Jak wygląda takie wydarzenie? W ramach cyklu "Styl na wagę złota" sprawdziła to Daria Pacańska, redaktorka serwisu dziendobry.tvn.pl.

Moda na vintage ubrania

Bardzo często nasze szafy pękają w szwach od nadmiaru ubrań. Warto więc tworzyć szafę kapsułową i pozbyc się rzeczy, których od dawna nie używamy. Najlepiej robić to w sposób ekologiczny i w zgodzie z koncepcją mody cyrkularnej. Zatem sprzedajemy, oddajemy albo wymieniamy się. W tym właśnie kierunku od lat idzie Marta Gvckowska. Teraz postanowiła zadbać także o szafy bydgoszczanek. Dzięki projektowi "Vintage Niedziela" organizuje w tym mieście wielką wymianę ubrań.

- Jest to wymiana sąsiedzka, ale jestem przedumna, że bydgoszczanki są tak otwarte i mają tak otwarte głowy - podkreśliła Marta Gvckowska.

Początki były bardzo trudne, ale nasza rozmówczyni dosłownie walczyła, żeby to wydarzenie odbywało się cyklicznie. Prosiła swoich znajomych, żeby przychodzili na pierwsze spotkania i przekazywali dalej informacje o zorganizowanej wymianie, rozklejała plakaty po mieście i próbowała wypromować wydarzenie w mediach społecznościowych.

- To jest bardzo ciężka praca, to wszystko trzeba przynieść, przygotować, wyprasować, ometkować. Zależy mi też bardzo, nie ukrywam, na estetyce. To są używane ubrania, z trzeciej i czwartej ręki czasami, ale chcę pokazać, że te ubrania nie odstają od tych ze sklepu - zaznaczyła organizatorka "Vintage Niedzieli".

"Styl na wagę złota"

Zosia Zochniak o zrównoważonej modzie
Zosia Zochniak o zrównoważonej modzieDzień Dobry TVN Online
wideo 2/5

Zamiłowanie do lumpeksów

Lumpeksy towarzyszyły Marcie Gvckowskiej od najmłodszych lat. To mama zaszczepiła w niej chęć kupowania ubrań z drugiej ręki.

- Od kiedy pamiętam, chodziłam do lumpeksów, ale powiedzmy sobie szczerze, że wtedy, jak miałam roczek, dwa latka, to było ze względów ekonomicznych. Nie myślałam wtedy o ekologii, z biegiem czasu to się oczywiście zmieniło - opowiada. - Ja w ogóle bardzo interesuję się modą, moja mama też. Kiedyś czasy były inne, nie wszystko było tak ogólnodostępne i moja mama sobie szyła ubrania albo kupowała z drugiej ręki, przerabiała, szyła nam, czyli mi i moim braciom - wspomina.

Jako stylistka potrafi znaleźć naprawdę wartościowe rzeczy dobrych marek czy od projektantów.

- Te lumpeksy to trochę hazard, jak wchodzimy, to nigdy nie wiemy, co znajdziemy. Ja nie chodzę do kasyna, ja chodzę do lumpeksu - wyznaje.

Marta Gvckowska kontynuuję tę niepisaną tradycję. Ona i jej mąż chętnie ubierają się w lumpeksach, podobnie jak ich dzieci.

- Wciągnęłam w to męża. Mamy kilka części garderoby wspólnych, ponieważ mamy ten sam wzrost, ja jestem dość wysoką dziewczyną, mam prawie 180 cm wzrostu - mówi stylistka.

Zobacz także:

Autor:Daria Pacańska

Reporter: Daria Pacańska

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN Online

Pozostałe wiadomości