Męska przyjaźń - Radosław Majdan i Piotr Konca
Radosław Majdan poznał Piotra Koncę 20 lat temu i od tamtej pory ich przyjaźń cały czas trwa.
- Mogę powiedzieć, że połączył nas rock'n'roll w przenośni i dosłownie. To były moje urodziny spontanicznie zorganizowane we Wrocławiu. Spotkaliśmy się w jednej knajpie. I tak od słowa do słowa skończyło się na tym, że tańczyliśmy z Piotrkiem na kanapach. Pomyślałem sobie, że to jest super gość. Jest taka energia między nami. (...) Jak zaczęliśmy się kumplować, rozmawiać ze sobą i wymieniać się "życiowymi mądrościami", to Piotrek kiedyś zaproponował mi, żebyśmy stworzyli rock'n'rollową kapelę, żebym dołączył do niego - wspominał były bramkarz.
- To przedsięwzięcie było podyktowane po prostu naszą niezachwianą, wielką miłością do dzikiego rock'n'rolla. Ale, co chciałem podkreślić, to rock'n'rolla, nie tylko muzyki. Wtedy byliśmy nieco młodsi i naprawdę ta synergia, którą wspólnie mieliśmy, przebywając ze sobą, pchnęła nas w to miejsce - dodał gitarzysta.
Czy panowie mają ze sobą kontakt każdego dnia? A może potrafią nie rozmawiać ze sobą przez długi czas, a kiedy wreszcie się spotkają, to czują się tak, jakby widzieli się wczoraj?
- Codziennie nie, ale dzwonimy do siebie czasem zupełnie bez powodu. Po prostu, żeby zapytać, co słychać, co u ciebie i tak dalej. Czasami w gonitwie brakuje miejsca na takie spotkania, gdzie możemy sobie gdzieś posiedzieć i pogadać - przyznał Konca.
Długa przyjaźń Jana Pirowskigo i Pawła Karpińskiego
Jan Pirowski i Paweł Karpiński pracują razem, więc mają możliwość często się spotykać.
- Zaczęło się od momentu, kiedy w radiu prowadziłem wieczorny program i potrzebowałem rzeczywiście kogoś, kto pomoże mi w realizacji. Bo jednak uważam, że głowa musi być wolna, żeby tworzyć i kiedy jeszcze masz mnóstwo suwaczków różnych do obsługi, to trochę tracisz koncentrację na to, co jest najważniejsze dla słuchacza. Wtedy pojawił się Pawełek, który prowadził serwisy informacyjne i tak miesiąc po miesiącu zaczęliśmy coraz bardziej ze sobą współpracować. Też się przyjaźnić, bo ta przyjaźń nasza się rodziła nie tylko na antenie radia, ale też w naszym życiu prywatnym. No i faktycznie dzisiaj obchodzimy dziesięciolecie wspólnej pracy. (...) Ten duet faktycznie jest trwalszy niż ze spiżu. Nic go nie złamało mimo różnych prób i chęci podziału - podkreślił prezenter.
Paweł okazał wielkie wsparcie Jankowi w trudnym momencie w życiu.
- Sprawa była związana z moim pupilem, czyli z Czesiem, moim kotkiem, który był niezwykle ważnym elementem mojego życia. Był po prostu domownikiem i w mojej skali, czy to jest zwierzę, czy to jest człowiek, na pewnym poziomie czułości i miłości, właściwie oznacza tę samą istotę. I rzeczywiście byłem daleko na wakacjach, bo byłem w Tajlandii. Wszystko było okej. Czesio był u moich przyjaciół. Był też takim kotkiem prowadzonym u lekarza, badania miał robione, miał dobre jedzenie i nagle zmarł dosyć szybko. Chciałem rzucić wszystko i wracać do Polski, a wtedy Paweł mi powiedział, że spokojnie, on to wszystko ogarnie. Jestem mu za to niezwykle wdzięczny, bo wydaje mi się, że bym sobie z tym nie poradził emocjonalnie. Wydawało mi się, że nie ma takiej rzeczy, która by mnie nie złamała, ale tamten moment rzeczywiście mnie złamał. Gdyby nie Paweł, to na pewno bym to wszystko przeszedł gorzej - stwierdził Janek.
Dalszą część rozmowy znajdziesz w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Gołąb, który wybrał sobie człowieka. Historia niezwykłej przyjaźni Anastazji i Lulu
- Niezwykła przyjaźń Barbary Bursztynowicz i Doroty Naruszewicz. "Cały czas się bawimy, śmiejemy"
- Czy przyjaźń w cieniu sukcesu jest możliwa? "Dotykamy trudnej materii'
Autor: Justyna Piąsta
Źródło zdjęcia głównego: Michał Woźniak/East News