Gwiazdy

Marta z "Gogglebox" w wypadku złamała kręgosłup. "Brakowało milimetrów, żeby przerwać rdzeń"

Gwiazdy

Reporter:
Oskar Netkowski
Marta Gołębiowska z "Gogglebox" złamała kręgosłup w wypadku samochodowym
Marta Gołębiowska z "Gogglebox" złamała kręgosłup w wypadku samochodowym Dzień Dobry TVN Online
wideo 2/4

Uczestniczka popularnego show otarła się o śmierć. Marta Gołębiowska, nowa gwiazda programu "Gogglebox. Przed telewizorem", ma za sobą wyjątkowo groźny wypadek samochodowy. Reporterowi serwisu dziendobry.tvn.pl Oskarowi Netkowskiemu opowiedziała o kulisach zdarzenia.

Marta Gołębiowska z "Gogglebox" złamała kręgosłup

Marta Gołębiowska dała poznać się w programie "99. Gra o wszystko". To na planie tej produkcji spotkała Kamila Papisa, z którym nie tylko komentują telewizję w programie "Gogglebox. Przed telewizorem", ale także tworzy szczęśliwy związek. Życie uczestniczki hitowego formatu emitowanego na antenie TTV ma również swoje mroczne strony: kilka lat temu samochód który prowadziła uległ bardzo poważnemu wypadkowi.

- Złamałam 9 kręgów - m.in. C1, który jest pierwszym kręgiem, który trzyma głowę. Pękł w dwóch miejscach. Oprócz tego cztery kręgi szyjne i trzy piersiowe. Naderwałam wiązadła żółte, które trzymają rdzeń kręgowy. Dwa tygodnie spędziłam w szpitalu, potem pół roku w domu - zwierzyła się gwiazda.

Marta z zamiłowania jest kolarką, a sport od zawsze obecny był w jej życiu. W programie "99. Gra o wszystko" pokazała, na co ją stać.

- To może wyglądać tak, że jestem sprawną dziewczyną, bo uprawiam sport, jeżdżę na rowerze. Mam płytkę w kręgosłupie. Dostałam drugie życie. Czasem mi to doskwiera, bo wystarczy większy wysiłek fizyczny i czuję ból. Może dlatego jestem taka wesoła, bo jak byłam w gimnazjum byłam tęższa, otarłam się o bulimię. Po tym wypadku doceniłam swoje życie, bo dwa kilogramy w tę czy w tę to żadna różnica - dodała.

Marta Gołębiowska zdradza, jak doszło do wypadku

Dzisiaj bohaterka "Gogglebox. Przed telewizorem" docenia każdą chwilę i cieszy się sprawnością. O swoim doświadczeniu mówi jako o "cudzie". Jak sama przyznaje, niewiele brakowało, a groźne zdarzenie przypłaciłaby życiem.

- Jechałam z kolegą Mariuszem, który złamał tylko obojczyk. To była druga w nocy, sportowy samochód. Ja prowadziłam i weszłam w zakręt 180 km/h. Wyrzuciło nas z zakrętu i uderzyliśmy w kilka drzew. Cud, że przeżyliśmy. Dowiedzieliśmy się, że samochód w najwyższym punkcie miał 50 cm - opowiadała Marta Gołębiowska.

Zdradziła również, jak wyglądały dramatyczne chwile tuż po wypadku.

- Mimo złamanego kręgosłupa wyszłam sama z samochodu. Poprosiłam Mariusza, żeby zatrzymał jakiś samochód. Niesamowite co potrafi zrobić adrenalina. Później po przyjeździe karetki już nie mogłam chodzić trzy tygodnie do pół roku. Po tygodniu zaczęły drętwieć mi stopy, a po pół roku okazało się, że miałam zwichnięty kręgosłup szyjny, stąd musiałam mieć operację. Brakowało milimetrów, żeby przerwać rdzeń kręgowy - podsumowała.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Reporter: Oskar Netkowski

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN Online

Pozostałe wiadomości