Dalsza część tekstu pod wideo:
Znaleźli zamarźniętego szczeniaka
W środę 7 stycznia inspektorzy OTOZ udali się na interwencję do miejscowości Dierżążno w województwie pomorskim. To, co odkryli na miejscu, było szokujące.
- Zastaliśmy zamarzniętego szczeniaka, musiał tam leżeć już długo, bo był sztywny, zamarznięty - przekazała w rozmowie z TVN24 inspektorka OTOZ, Agnieszka Muńska. Po posesji biegały też trzy małe psy - dwa samce oraz jedna suczka, matka szczeniaka.
- Widać było, że byli ze sobą bardzo zżyci, bo okropnie piszczała na widok jego zamarzniętego ciała - dodała inspektorka.
Właściciel nie interesował się losem zwierząt
Jak dodała Agnieszka Muńska, na posesji znajdowała się tylko jedna buda, a woda była zamrożona.
- Była schronieniem dla wszystkich psów. W środku była mokra, brudna szmata, która nie chroniła ich ani nie grzała - tłumaczyła inspektorka OTOZ.
Drzwi otworzył mężczyzna, który stwierdził, że ostatnio nie interesował się psami, "bo sam miał 40 stopni gorączki". Zwierzęta zostały odebrane i trafiły do OTOZ Animals w Bojanie.
- Rozmawiałam już z naszym prawnikiem. Zgłaszamy sprawę policji, do prokuratury. Będziemy chcieli być oskarżycielem posiłkowym. Będziemy pilnować tego, żeby ten mężczyzna odpowiedział. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt za znęcanie się nad zwierzętami grozi do trzech lat więzienia, a w sytuacji znęcania się ze szczególnym okrucieństwem do pięciu lat więzienia - podsumowała Ewa Gebert, prezeska OTOZ Animals.
Zobacz także:
- Nadwaga i otyłość u psów. W jaki sposób można sobie z nią poradzić?
- Czy kundelki wyginą? Genetyczka zwraca uwagę na niepokojący trend
- Szpic japoński - śnieżnobiały stróż z charakterem. Wbrew pozorom nie pochodzi z Azji
Autor: Aleksandra Matczuk
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: GettyImages/K64End