Czy kundelki wyginą? Genetyczka zwraca uwagę na niepokojący trend

Pies patrzący w obiektyw
Czy kundelki wyginą? Genetyczka zwraca uwagę na niepokojący trend
Źródło: Lourdes Balduque/Getty Images
Czy w pogoni za "czystością rasy" nie zapędziliśmy się za daleko? Genetyczka ewolucyjna dr Małgorzata Pilot z Uniwersytetu Gdańskiego ostrzega, że rosnąca moda na psy rasowe i jednoczesne ograniczanie populacji kundli może mieć nie tylko etyczne, ale i biologiczne konsekwencje. Czy eliminując mieszańce, nie zubażamy genetycznego dziedzictwa naszych czworonogów – i nie szkodzimy przy tym samym sobie?
Kluczowe fakty:
  • Masowa sterylizacja kundli może doprowadzić do zaniku ich zróżnicowanej puli genowej i całkowitego zniknięcia psów nierasowych.
  • Dążenie do utrzymania "czystości ras" prowadzi do chowu wsobnego, co skutkuje zwiększoną liczbą chorób genetycznych u psów rasowych.
  • Kundelki często są zdrowsze od psów rasowych, a ich eliminacja z populacji nie służy ani zwierzętom, ani właścicielom, przynosząc korzyści głównie hodowcom.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo

Taka miłość się nie zdarza
Nie ma jak kundelek
Źródło: Dzień Dobry TVN

Niebezpieczny trend zachowania czystości rasy

Genetyczka ewolucyjna dr Małgorzata Pilot z UG z niepokojem obserwuje trend, by pozwalać na rozmnażanie się tylko psom rasowym, a zdrowe mieszańce psów - sterylizować. Jej zdaniem nie sprzyja to ani zwierzętom, ani ich właścicielom, a korzyści finansowe przynosi głównie hodowcom.

- Obecnie jest taki trend w wielu krajach, w tym w Polsce, żeby maksymalnie ograniczać populację tak zwanych kundli, czyli psów nierasowych, przez ich sterylizację. I to niezależnie od tego, czy mają właścicieli czy nie. Moim zdaniem to jest ogromny problem. To może w bardzo krótkim czasie doprowadzić do likwidacji puli genowej kundli i całkowitego zniknięcia takich psów - powiedziała badaczka.

Istotna pula genetyczna u kundelków

- Nasze badania pokazały, że kundle nie są po prostu mieszanką różnych ras psów, lecz stanowią odrębną populację o dużej różnorodności genetycznej. Ta populacja stanowiła podstawę do stworzenia poszczególnych typów funkcjonalnych psów (np. psów pasterskich), z których z kolei powstały rasy - wyjaśniła.

Drugim niekorzystnym trendem, jaki zauważyła ewolucjonistka, jest to, że jako zwierzęta domowe preferowane są psy rasowe, które mają spełniać wyśrubowane standardy wyglądu. Osobniki zaś, które nie spełniają tych warunków, zazwyczaj są sterylizowane.

- To prowadzi do bardzo silnego chowu wsobnego, czyli krzyżowania ze sobą spokrewnionych osobników i zawęża pule genowe poszczególnych ras - wskazała badaczka i dodała, że w tej sytuacji wszystkie osobniki w obrębie jednej rasy w konkretnym kraju są spokrewnione ze sobą ze względu na bardzo niewielką pulę genową. To zaś prowadzi do uwidaczniania się cech recesywnych i chorób genetycznych.

Choroby genetyczne u psów rasowych

- Obecnie każda rasa psów ma co najmniej jedną, charakterystyczną dla siebie chorobę genetyczną. A zazwyczaj takich chorób jest więcej - powiedziała PAP dr Małgorzata Pilot.

Ostrzegła, że każdy, kto chce przygarnąć psa rasowego, powinien mieć świadomość, z jakimi wyzwaniami zdrowotnymi wiąże się dana rasa.

I tak np. buldogi angielskie mają duże ryzyko problemów z oddychaniem, chorobami serca, są podatne na otyłość i przegrzanie. Owczarki niemieckie narażone są na dysplazję stawów, golden retrievery i bloodhoundy są narażone na choroby wzroku, shar-pei - podrażnienia skóry, a pudle - wysokie ciśnienie krwi.

- To prowadzi zarówno do cierpienia tych zwierząt, jak też do dużych nakładów finansowych, które potem właściciele muszą ponosić na leczenie. Natomiast zdrowe kundle, które mogłyby być równie dobrymi zwierzętami domowymi, są eliminowane z populacji - podkreśliła genetyczka.

- Moim zdaniem sterylizacja kundli i wyśrubowane standardy wyglądu psów rasowych, to dwa bardzo szkodliwe zjawiska, które nie sprzyjają nikomu: ani psom, ani ich właścicielom. W zasadzie na tych trendach korzystają tylko hodowcy psów rasowych - zaznaczyła.

Co zrobić, by kundelki nie wyginęły

Pytana, jak rozwiązać tę sytuację i czy to znaczy, że nie należy wyłapywać i sterylizować bezpańskich psów, dr Pilot oceniła, że jest to wyzwanie.

- Nie chodzi o to, żeby pozwolić na nieograniczone rozmnażanie się wolno żyjących psów, bo to z kolei byłoby szkodliwe dla dzikiej fauny. Natomiast nie widzę powodów, dla których zdrowym nierasowym psom, które mają właścicieli, odbiera się możliwość rozmnażania. Nie ma żadnych dowodów na to, że nierasowe psy są gorszymi towarzyszami człowieka niż psy rasowe - powiedziała.

Zauważyła, że obecnie posiadanie psa rasowego, najlepiej bardzo drogiego, zrobiło się w niektórych kręgach osób symbolem statusu.

- Z tym, że niestety cena tych psów nie przekłada się potem na ich zdrowie. Na pewno warto promować jako psy domowe kundelki, które często cieszą się lepszym zdrowiem - wskazała.

Rozmówczyni PAP, która bada też zachowania społeczne psów, zwróciła również uwagę na inny aspekt związany z obecnością psa.

- Psy są zwierzętami społecznymi naturalnie żyjącymi w grupach. Natomiast obecnie większość psów domowych jest w dużej mierze pozbawiona możliwości naturalnych interakcji z przedstawicielami własnego gatunku. Ważne jest, żeby w miarę możliwości właściciele psów zapewnili swoim psom możliwość takich kontaktów społecznych. Trendem, który mi się bardzo podoba, jest pojawianie się na osiedlach ogrodzonych placów zabaw dla psów. To jest bardzo dobra inicjatywa, która umożliwia bardziej naturalne interakcje pomiędzy różnymi psami i wytwarzanie się między nimi więzi społecznych. Zachęcałabym wszystkich właścicieli psów, żeby korzystali z takich możliwości - podsumowała.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości