Gwiazdy

Maria Prażuch-Prokop zmagała się z nerwicą napadowo-lękową. "Nie wiem, skąd bierze się strach przed farmakologią"

Gwiazdy

Reporter:
Oskar Netkowski
Żona Marcina Prokopa zmagała się z nerwicą napadowo-lękową
Żona Marcina Prokopa zmagała się z nerwicą napadowo-lękowąDzień Dobry TVN Online
wideo 2/4

Maria Prażuch-Prokop nie udziela się w mediach, a wydarzeniami z życia osobistego dzieli się z najbliższymi. Od jakiegoś czasu jednak mówi o tym, jak zmagała się z nerwicą napadowo-lękową. Reporter serwisu dziendobry.tvn.pl Oskar Netkowski zapytał Marię Prażuch-Prokop o wskazówki dla osób, które cierpią na tę chorobę.

Maria Prażuch-Prokop o planach na 2022 rok

Maria Prażuch-Prokop zawodowo zajmuje się uprawianiem jogi, jest związana z jedną z warszawskich szkół. Kobieta przez wiele lat mieszkała w USA, a gdy przyjechała do Polski, zakochała się w Marcinie i postanowiła nie wracać za ocean. Praca zawodowa w kraju nad Wisłą na tyle pochłonęła Marię Prażuch-Prokop, że dziś jest jedną z najbardziej cenionych ekspertek w dziedzinie, chociażby prawidłowego oddychania. Nic zatem dziwnego, że jej terminarz ciągle jest zapełniony

- To bardzo stresujący dla mnie czas. 3-4 miesiące do przodu jestem w stanie przewidzieć swoją rzeczywistość, ale rok czy dwa już trudniej. Rozpisywanie nie jest problemem, ale realizacja to już inna sprawa. Planuje właśnie swoje wyjazdy jogowe, warsztaty, edukacje, kursy, które chce zdać i planowanie tego kosztuje mnie dużo nerwów. Muszę dużo oddychać, żeby ten stres się nie nałożył. Jestem perfekcjonistką, więc nakładam na siebie presję, żeby coś zrobić dobrze - mówiła trenerka.

- Terapeutka dała mi radę, żebym przy każdym projekcie odsunęła wszystkie oczekiwania perfekcji, żeby pozwoliła, żeby to po prostu płynęło. Ja się dużo w życiu stresowałam, więc czas na miękkie podejście - dodała.

Maria Prażuch-Prokop o nerwicy

Żona Marcina Prokopa otwarcie mówi o chorobie, która swego czasu bardzo utrudniała jej życie. Maria Prażuch-Prokop zmagała się z nerwicą napadowo-lękową. W walce z nią bardzo pomogło jej ćwiczenie jogi i świadome oddychanie, ale nie tylko.

- Ani sam oddech by nie podołał, ani farmakologia sama. Dla mnie to była mieszanka dwóch rzeczy. Kiedy moja nerwica się rozkręciła, to tak się rozhuśtała, że bez interwencji farmakologicznej trudno byłoby ją opanować. Ludzie do mnie piszą często, że boją się leków i co mają robić, bo mają ataki paniki i nerwicy. Odpowiadam, że nie jestem psychologiem, ale znajdź psychologa. Nie wiem, skąd bierze się strach przed farmakologią - przekonywała Prażuch-Prokop.

- Gdybym miała powiedzieć, która praktyka pomoże najbardziej, to poleciłabym praktykę oddechową. Wyjście z takiej choroby jak nerwica staje się wtedy gładsze. Nie zostajemy sami, potrafimy pracować za pomocą oddechu. Moje leczenie farmakologiczne trwało 3 lata. W pewnym momencie czułam, że mogę już sama te stany regulować i kontrolować. Zostałam szefową własnego układu nerwowego - podsumowała.

Zobacz także:

Reporter: Oskar Netkowski

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN Online

Pozostałe wiadomości