Krystyna Prońko - reedycja płyty "Deszcz w Cisnej"
Nowe wydanie "Deszczu w Cisnej" to nie tylko odświeżony dźwięk, lecz także symboliczny powrót do jednego z najważniejszych momentów w karierze Krystyny Prońko. Album, który w latach 80. wyróżniał się brzmieniem, długością kompozycji i atmosferą, dziś zyskuje drugie życie. Reedycja została przygotowana z myślą o słuchaczach, którzy dorastali przy muzyce Krystyny Prońko, ale także o młodszej publiczności, odkrywającej jej twórczość na nowo. Artystka przyznaje, że dopiero z perspektywy czasu w pełni dostrzega, jak silną więź zbudowała ze swoimi odbiorcami.
- Mam świadomość tego, że mam publiczność. Bo wcześniej tej świadomości nie miałam. Po prostu pracowałam, zajęta byłam wyłącznie tym, co się dzieje wokół tych piosenek, wokół koncertów. Wszystko zeszło na drugi plan. Jakąś pasję realizowałam. I nadal realizuję tę pasję - podkreśliła.
Bieszczady, ponura pogoda i muzyka: jak powstał "Deszcz w Cisnej"?
Wizyta w Dzień Dobry TVN stała się okazją do przypomnienia historii powstania utworu "Deszcz w Cisnej", który promował album o tym samym tytule. Krystyna Prońko wróciła pamięcią do lat, gdy wraz z zespołem pracowała nad nowym materiałem w wyjątkowych warunkach.
- Historia jest taka, że Polskie Stowarzyszenie Jazzowe zorganizowało nam obóz kondycyjny na przygotowanie programu w Cisnej, więc pojechaliśmy do tej Cisnej. Zabraliśmy wszystko, co trzeba, łącznie nawet chyba z żonami koledzy niektórzy pojechali i zaczęliśmy ćwiczyć, ale nie mieliśmy pojęcia, co się stanie z pogodą. I pogoda niestety zawiodła, faktycznie lało cały miesiąc. Myśmy próbowali w wolnych chwilach chodzić na jakieś wycieczki, ale rzadko nam się to udawało. Po prostu padało - opowiadała nasza gościni.
Deszcz, który nie ustępował przez tygodnie, stał się nie tylko tłem, lecz także inspiracją. W tamtym czasie część kompozycji nie miała jeszcze tekstów, dlatego do Cisnej przyjechał Bogdan Olewicz - autor wielu późniejszych przebojów.
- Zamieszkał w hotelu, o którym mowa jest w tej piosence. (...) No i lało, lało, lało, lało, więc o czym on miał pisać? Napisał o deszczu. Stąd się wziął ten "Deszcz w Cisnej" - wyjaśniła Krystyna Prońko.
Muzyczne eksperymenty Krystyny Prońko i radiowe ograniczenia
Album "Deszcz w Cisnej" wyróżniał się nie tylko atmosferą, lecz także formą. Mimo że radio preferowało i nadal preferuje krótkie, zwarte piosenki, Krystyna Prońko i jej zaznajomieni współautorzy postawili na długie, rozbudowane kompozycje.
- Moda była taka, że powstały takie długie utwory. Radio ich nie grało, bo są za długie, ale na płytach mogły się znajdować. Myśmy coś takiego właśnie wymyślili - zaznaczyła piosenkarka.
To właśnie te muzyczne poszukiwania sprawiły, że album zyskał status wyjątkowego - niepodporządkowanego komercyjnym regułom, a jednocześnie niezwykle spójnego artystycznie.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- 35 lat Wilków na scenie. "Chciałem założyć zespół, który będzie moją rodziną"
- Kulisy tworzenia największego hitu Madonny. "Historia jest dosyć skomplikowana"
- Bruno Mars, Charli XCX i wielu innych. Które zagraniczne albumy będą rządziły w lutym?
Autor: Berenika Olesińska
Źródło zdjęcia głównego: Adam Burakowski/East News