Gorące tematy

Wstrząsające wyznania młodych koszykarek z klubu SMS Łomianki. "Miałyśmy wtedy 16 lat"

Gorące tematy

Autor:
Justyna
Piąsta
Reporter:
Szymon Brózda
Wstrząsające wyznania młodych koszykarek
Dzień Dobry TVNWstrząsające wyznania młodych koszykarek

Od pewnego czasu cała Polska żyje oburzającą historią ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Łomiankach. Zawodniczki postanowiły ujawnić szokujące kulisy swoich treningów. Trener miał znęcać się nad nimi psychicznie, a także molestować seksualnie. Młode koszykarki musiały brać leki uspokajające i rozpocząć terapię z psychologiem. Czy takie sytuacje często zdarzają się w świecie sportu?

Szokujące doświadczenia koszykarek z klubu SMS Łomianki

Karolina Szydłowska po ukończeniu gimnazjum podjęła decyzję o rozpoczęciu nauki w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Łomiankach. Wyprowadziła się z domu i zasiliła szeregi działającej pod szyldem szkoły drużyny SMS Łomianki. Jej pasja i miłość do koszykówki szybko zamieniły się w koszmar. Trener, który tam pracował, według jej relacji, nie zachowywał się we właściwy sposób i przekraczał swoje kompetencje.

- Trener potrafił powiedzieć 15-letniej zawodniczce, że potrzebuje seksu, bo chodzi tak spięta. Słyszałam, jak pan trener wypowiadał teksty: "Macie łapać piłkę w dwie ręce, bo chłopak lubi, jak się łapie w dwie, nie w jedną". Jego gnojenie polegało na tym, że się na mnie darł, wrzeszczał. Mówił moim koleżankom, że nie mogą się ze mną zadawać, bo ja sobie zawsze poradzę, a one będą sprzątać kible - wyznała dla Dzień Dobry TVN Karolina Szydłowska, koszykarka NCAA dywizji pierwszej w USA.

O swoich doświadczeniach opowiedziała nam również inna była zawodniczka klubu SMS Łomianki. Koszykarka pragnie zachować anonimowość. - "Szoruj futrem po parkiecie" to jest tekst, który bardzo utkwił mi w pamięci, był do mnie powiedziany. Było też: "Pokaż cycki, to może ci podam". Mówił, że jestem zerem, że biegam jak p***a. Kiedy słyszałam te teksty, miałam od 15 do 17-18 lat. Pamiętam, jak potrafił nie wpuścić mnie przez cały mecz na boisko. Ja się rozgrzewałam przy ławce. Po czym z szyderczym uśmiechem powiedział: "Ups! Zapomniałem o tobie. Może następnym razem ci się uda". Dla mnie, jako młodej, ambitnej dziewczyny to było okropne, to było jak gwóźdź do trumny- podkreśliła.

O sprawie zrobiło się głośno, po publikacji artykułu, który zawierał zeznania 13 byłych zawodniczek trenera. Padły oskarżenia o znęcanie psychiczne i molestowanie.

- Kiedy wychodziłam z moją przyjaciółką na miasto, słyszałam tekst, że łańcuchem, który miała przywiązany do spodni, trener najchętniej przywiązałby ją do łóżka. Miałyśmy wtedy 16 lat. Aż robi mi się niedobrze, kiedy myślę o tamtym okresie. Bardzo płakałam, ukrywałam przez moją współlokatorką, że wieczorami biorę tabletki uspokajające, bo było mi wstyd - wyznała anonimowa zawodniczka.

Karolina Szydłowska bardzo długo nie mogła podnieść się psychicznie po traumie. - To powodowało, że leżałam przez dwa lata w pokoju i właściwie każdy wieczór wyglądał tak samo. Leżałam przy zgaszonym świetle, nie chciałam z nikim rozmawiać, płakałam, musiałam zaczerpnąć porady u psychologa, podjąć terapię i zacząć brać leki - opowiadała koszykarka.

Trener nie chciał spotkać się z reporterem Dzień Dobry TVN przed kamerą. Odpowiedział jednak na pytania zadane drogą mailową. Kategorycznie zaprzeczył oskarżeniom o znęcanie się psychicznie i molestowanie seksualne.

Kilka dni temu 41 absolwentek szkoły w Łomiankach wydało list otwarty, w którym podkreśliły, że nie doświadczały terroru, przemocy psychicznej ani tym bardziej molestowania seksualnego. - My nie byłyśmy świadkami takich drastycznych zdarzeń, jakie zostały zawarte w artykule. (...) Jasne, że można trenerowi zarzucić wiele, nigdy nie był trenerem-aniołkiem, natomiast nie uważam, żeby ta granica została przekroczona - powiedziała Angelika Stankiewicz, reprezentantka Polski, była zawodniczka SMS Łomianki.

Przemoc w sporcie

Czy takie sytuacje, jak te opowiedziane przez zawodniczki ze szkoły w Łomiankach, często mają miejsce w sporcie? W Dzień Dobry TVN wypowiedzieli się na ten temat Damian Białek, psycholog sportu oraz Otylia Jędrzejczak, mistrzyni świata w pływaniu, wykładowczyni AWF w Warszawie.

- One na pewno się zdarzają, trudno powiedzieć czy często. Grono trenerów jest duże, dlatego nie można generalizować. Rzeczywiście bardzo ważne i kluczowe jest doszkalanie trenerów. Musimy pamiętać o tym, że trener jest pierwszą osobą, której oddajemy nasze dziecko. On też odpowiada za kształcenie charakteru naszej pociechy. Rodzic mu ufa, bo przecież trener ma pomóc dziecku rozwinąć się sportowo i życiowo - zaznaczyła Otylia Jędrzejczak. - Kiedy ja trafiłam do świata sportu, wiedziałam, że mój trener jest wymagający, ja też to słyszałam - podkreśliła.

Damian Białek uważa, że dzieci powinny mieć przede wszystkim frajdę ze sportu. - Kiedy załapią bakcyla, że sport jest czymś cudownym, co sprawia przyjemność, to później okazuje się, że mają lepsze wyniki i nie są wycieńczone, psychicznie wykończone. Szkolmy trenerów jak najwięcej - apelował psycholog sportowy.

Zobacz wideo: Sportowcy mówią dość!

Sportowcy mówią dość!
Sportowcy mówią dość!
Dzień Dobry TVN

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na platformie Player.pl.

Zobacz także:

Autor:Justyna Piąsta

Reporter: Szymon Brózda

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Pozostałe wiadomości