Częste awarie prądu na nowym osiedlu. "Temperatura w sypialni spadła do 13 stopni"

Uwaga TVN. Częste awarie prądu na nowym osiedlu. Mieszkańcy czują się oszukani
Uwaga TVN. Częste awarie prądu na nowym osiedlu. Mieszkańcy czują się oszukani
Źródło: Uwaga! TVN
"Zielone Musuły" to osiedle kilkunastu domów pod Warszawą. Pierwsi mieszkańcy pojawili się tam dwa lata temu. Nikt jednak nie podejrzewał, z jakimi problemami przyjdzie im się zmierzyć zimą. - Mamy czołówki i latarki, w kuchni są porozstawiane świeczki - opowiada jeden z bohaterów reportażu programu "Uwaga! TVN". 

Uwaga! TVN. Lekceważeni przez energetycznego giganta

Myśleli, że wyprowadzka poza miasto będzie spełnieniem ich marzeń. .

- Całe życie mieszkaliśmy w bloku i chcieliśmy spróbować czegoś nowego – opowiada Paweł Struczyk, mieszkaniec osiedla "Zielone Musuły".

- Cisza, dokładnie tak jak chcieliśmy, więc to osiedle wydawało się najlepszym rozwiązaniem – dodaje Sylwia Struczyk, mieszkanka osiedla.

- Mówiliśmy sobie, że wyobrażamy sobie, jak tutaj pijemy kawę na tarasie, jak się razem starzejemy - wspomina Kinga Karaś, mieszkanka osiedla.

- Jest tutaj las, można chodzić na spacery i myśleliśmy, że to będzie nasze docelowe miejsce. Nie spodziewaliśmy się, że gdzieś w Polsce może nie być prądu - przyznaje Joanna Maghen, mieszkanka osiedla.

Mieszkańcy nowych osiedli nie spodziewali się, że w XXI wieku w Polsce w czasie ogromnych mrozów będą odcięci od prądu oraz ogrzewania.

- Żeby uruchomić kuchnię indukcyjną, musimy wyłączyć ogrzewanie, bo napięcie jest zbyt słabe na oba urządzenia - mówi jeden z mieszkańców.

Awarie prądu na osiedlu

Wszystkie urządzenia w budynkach na osiedlu "Zielone Musuły", także pompy ciepła, zasilane są na prąd. Mieszkańcy byli w szoku, kiedy zdali sobie sprawę, że awarie prądu zdarzają się co chwilę. To szczególnie dotkliwe teraz, gdzie panują mrozy.

- Pompa ciepła jest jedynym źródłem ciepła w naszym domu, więc kiedy dotknęła nas awaria prądu, to temperatura w sypialni spadła do 13 stopni. To nie są komfortowe warunki do mieszkania, zwłaszcza z małym dzieckiem – podkreśla pani Kinga.

- Nie mieliśmy w ogóle ogrzewania w salonie, więc mieszkanie wyziębiło się do 13 stopni. Musieliśmy przenieść się na weekend do rodziców – wspomina pani Sylwia.

- Musieliśmy zrezygnować z organizacji Wigilii. Cała rodzina miała do nas przyjechać, ale musieliśmy wszystko odwołać, bo nie mieliśmy prądu – tłumaczy pani Joanna. I dodaje: - Poczułam się oszukana, bo to nie tak miało wyglądać.

Żeby zrobić śniadanie, trzeba wyłączyć ogrzewanie

Mieszkańcy Musuł musieli opracować własne strategie przetrwania bez prądu i ogrzewania.

- Mamy czołówki i latarki, w kuchni są porozstawiane świeczki – pokazuje pan Paweł.

- Za własne pieniądze kupiliśmy stabilizator prądu. Kosztowało nas to 3 tys. złotych, a instalacja 700 złotych. Dzięki temu żarówki nie migają i jesteśmy w stanie korzystać ze sprzętów. Natomiast nie rozwiązuje to wszystkich problemów, czyli np. braku faz, które regularnie się zdarzają – opowiada pani Kinga. I dodaje: Na pierwszej fazie w tej chwili mamy 201, na drugiej 216, na trzeciej 207.Dodam, że dopuszczalny spadek jest do 207, a norma to jest 230.

- To jest ruletka. Nie wiemy, kiedy nie będziemy mieli prądu. Światło może świecić, a po kilku minutach może go już nie być – przyznaje pan Paweł.

- Rano wstajemy, grzejemy mieszkanie, ale żeby zrobić śniadanie, musimy wyłączyć pompę ciepła, żeby uruchomić kuchnię indukcyjną, bo napięcie jest zbyt słabe na oba urządzenia – wyjaśnia pan Paweł.

Awaria prądu trwała 20 godzin

Mieszkańcy zgłaszają każdą awarię.

- Przyjmują zgłoszenie i mówią, że mają czas realizacji do pięciu godzin. A my grzecznie czekamy, bo nic innego nie możemy zrobić – mówi mężczyzna.

- Ostatnio powiedziano nam, że nie ma techników, a dodatkowo była zmiana dyżurów, więc doliczono kolejnych pięć godzin na realizację – dodaje pani Sylwia.

- To była awaria, która trwała 20 godzin – zaznacza pan Paweł. I dodaje: - Problem jest od ponad dwóch lat i wydaje mi się, że PGE nie podchodzi do tego należycie.

Nasz reporter, Bartosz Józefiak, udał się do pruszkowskiego oddziału PGE Dystrybucja, który odpowiada za dostawy prądu m.in. do wsi Musuły. Chcemy, aby dyrektor oddziału wytłumaczył, dlaczego mieszkańcy tego osiedla borykają się z ciągłymi przerwami w dostawie prądu.

Dyrektor nie spotkał się z naszym reporterem i odesłał go do rzecznika PGE Dystrybucja.

Pod Łodzią też mają problemy z prądem

Spółka PGE Dystrybucja dostarcza energię do ponad 5 milionów odbiorców w centralnej i wschodniej Polsce, między innymi do wsi Rąbień pod Łodzią.

- Nawet raz dziennie na kilka godzin był wyłączany prąd – mówi Aleksander Podgórski, mieszkaniec osiedla "Na Łące" pod Łodzią.

- Na początku stycznia problemy zaczęły się nawarstwiać, tych zaników prądu było coraz więcej. Było 17-19 stopni, bo pompa ciepła nie działała – opowiada Mateusz Kabała, mieszkaniec osiedla.

- Musimy sobie jakoś radzić. Koce, swetry, farelki pożyczone od rodziny albo pokupowane na szybko w marketach, rozpalony kominek. Wszystko, żeby jakkolwiek się ogrzać – dodaje pan Mateusz.

- Brakowało jednej fazy - pompa działała, ale lodówka nie. Światło migało jak na dyskotece. To jest nie do zniesienia, żadnego komfortu – wspomina pan Mateusz.

Jak rozwiązać problem przerw w dostawie prądu?

Nikt z centrali PGE Dystrybucja nie zgodził się na rozmowę przed kamerą. W mailu do redakcji rzeczniczka spółki wyjaśnia, że w Musułach pod Warszawą firma postawiła nową napowietrzną linię. Niestety, przy dużych mrozach nadal występują spadki napięcia. Spółka buduje też nową stację, której oddanie planowane jest na wiosnę tego roku.

Z kolei w podłódzkim Rąbieniu pracownicy firmy wymienili transformator na jednostkę o większej mocy.

- Faktycznie jakieś prace się zaczęły, ale nie powiedziałbym, żeby sprawa została rozwiązana – uważa pan Mateusz z osiedla pod Łodzią.

- Tutaj być może problem polegał na tym, że dystrybutor nie pomyślał o tym, że tam będą pompy ciepła, więc będzie duży pobór prądu. Nie pomyślano o tym, że to będą nowoczesne domy, gdzie wszystko jest na prąd i zawczasu nie zacząto odpowiednio rozwijać tej sieci albo jej dobudowywać - ocenia Bartłomiej Derski z portalu Wysokienapięcie.pl

Co teraz może zrobić PGE Dystrybucja?

- Jeżeli te problemy są tak częste, to prawdopodobnie trzeba zbudować nowy kawałek sieci, np. z drugiej strony osiedla doprowadzić zasilanie – mówi Derski. I dodaje: - W polskich realiach administracyjnych może to oznaczać, że potrwa to od 5 do 10 lat.

"Działania przyspieszyły"

Nasz reporter udał się również do pabianickiego oddziału PGE Dystrybucja, który odpowiada za dostarczanie prądu do wsi Rąbień pod Łodzią. Dyrektor placówki również nie chciał z nami rozmawiać, odsyłając nas do rzecznika prasowego.

Jak mówią jednak mieszkańcy, niedługo po naszej wizycie w oddziale pracownicy spółki PGE Dystrybucja pojawili się we wsi.

- Działania zdecydowanie przyspieszyły, bo minął tydzień, a dystrybutor prowadzi prace. Są to na pewno większe kroki niż przez ostatnich kilka lat, a na pewno od czasu, kiedy tu mieszkam – mówi pan Mateusz. I dodaje: - Mam nadzieję, że to jest światełko w tunelu, bo chcielibyśmy tutaj komfortowo mieszkać - podsumowuje.

Cały reportaż zobacz na stronie Uwagi! TVN.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości