Gorące tematy

19-latka pomogła przyjaciółce zamordować rodziców? Jej ojciec wkrótce zginął w pożarze

Gorące tematy

Autor:
Adam
Barabasz
Źródło:
Uwaga! TVN
Uwaga! TVN. 19-latka pomogła przyjaciółce zamordować rodziców?
Uwaga! TVN. 19-latka pomogła przyjaciółce zamordować rodziców?
wideo 2/28

Ciała Barbary i Mieczysława S. znaleziono zawinięte w dywan w mieszkaniu w Kudowie-Zdroju. Śledczy są przekonani, że małżeństwo zginęło z rąk swojej córki Julianny. Kobiecie miała pomagać jej 19-letnia przyjaciółka Karolina Z. Ojciec podejrzanej nastolatki stracił życie w podejrzanych okolicznościach. Dziennikarze "Uwagi! TVN" dotarli do badających sprawę funkcjonariuszy.

Kudowa-Zdrój. Zwłoki zawinięte w dywan

41-letnia Julianna S. miała przez kilka miesięcy ukrywać rozkładające się zwłoki rodziców w ich mieszkaniu, na czwartym piętrze bloku w Kudowie-Zdroju.

- Ostatni raz widziałam ją w końcówce października. Szłam z kwiatami na Wszystkich Świętych i pytała mnie, gdzie takie kupiłam. Od tej pory jej nie widziałam - opowiada sąsiadka państwa S.

Przed odkryciem ciał małżeństwa S., sąsiedzi zgłosili do spółdzielni, że z ich mieszkania miała cieknąć woda.

- Zadzwoniłam do tych państwa, odebrała kobieta. Poprosiłam o rozmowę z panią S. Odpowiedziała: "Rodzice wyjechali do Anglii". Powiedziałam jej, że klucze są u nas, dałam je konserwatorowi i on idzie tam zobaczyć. Powiedziała, że nie trzeba, że jest w pobliżu. Potem wystawiła tylko głowę z mieszkania i powiedziała: "Panowie, już nie jesteście potrzebni, zadzwoniłam do swojego hydraulika i wszystko jest załatwione". Taką informację dostałam i na tym był koniec – wspomina pracownica spółdzielni mieszkaniowej.

I dodaje: - Ona [Julianna S. – red.] potem tu przyszła, przepraszała i mówiła, że te klucze, które u nas są, to niepotrzebne, bo zamki już dawno są wymienione i zabrała te klucze. Uświadomiła sobie, że w każdej chwili konserwator może tam wejść. Ale nie było po niej widać żadnych emocji.

Podwójne zabójstwo w Kudowie-Zdroju

Policja wpadła na trop zbrodni 20 kwietnia, po telefonie od dalszego członka rodziny, który był zaniepokojony długotrwałym brakiem kontaktu z Mieczysławem i Barbarą S. Policjanci pojechali sprawdzić, czy są w mieszkaniu.

- W lokalu, który udostępniła, jak się okazuje jedna z podejrzanych - córka pokrzywdzonych, policjanci zastali remont. W jednym z pokoi ujawniono dwa pakunki, w których ukryte były zwłoki, zawinięte w folię malarską oraz owinięte dywanami - mówi Tomasz Orepuk z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

Jak to możliwe, że nikt z sąsiadów nie zareagował wcześniej na wydobywający się z mieszkania zapach ciał?

- Sprawcy zrobili wszystko, aby nieprzyjemny zapach związany z rozkładaniem się ludzkiego ciała nie wyszedł na zewnątrz. W mieszkaniu działał klimatyzator, ozonator, były także wywieszone zapachy, kupione wcześniej w sklepie - tłumaczy prokurator Orepuk.

Kudowa-Zdrój. Jak zginęło małżeństwo S.?

- Obie te osoby zostały zastrzelone z broni palnej – przekazuje prokurator.

Zamordowane małżeństwo 70-latków dziesięć lat temu wróciło do Polski po wieloletniej emigracji. Emeryturę chcieli spędzić w Kudowie-Zdroju.

- To byli ludzie o wielkiej kulturze. Zawsze byli razem. Myślałam o nich: "Boże, jakie dobre małżeństwo" - opowiada jedna z sąsiadek.

Córka podejrzana o zabójstwo małżeństwa z Kudowy-Zdroju

41-letnia Julianna S. miała przez wiele lat mieszkać w Afryce, potem w Wielkiej Brytanii i wrócić do ojczyzny. Przedstawiała się jako agentka ekskluzywnych nieruchomości. Z naszych informacji wynika, że miała prowadzić fundację opiekującą się zaniedbanymi końmi. Organizowała na ten cel liczne zbiórki. Od kilku lat mieszkała we wsi Konradowo, niedaleko Lądka-Zdroju, gdzie remontowała dom i trzymała swoje konie.

- Od roku nie utrzymywała kontaktu z rodzicami. Pokłócili się i rodzice spakowali się i pojechali do swojego mieszkania, do Kudowy. Spytałem kiedyś, dlaczego się spakowali. Powiedziała, że jest koniec remontu i oni jadą do siebie – relacjonuje sąsiad Julianny S. z Konradowa. I dodaje: - Mieszkała tu z nią młoda dziewczyna. Ona opiekowała się końmi, widać, że to było jej życie, hobby. Jeździła, karmiła je, czesała.

Okazuje się, że kilka miesięcy temu Julianna S. kontaktowała się z redakcją "Uwagi!" w sprawie swojej młodszej znajomej, 19-letniej Karoliny Z. Kobieta opowiadała naszemu dziennikarzowi, że poznała Karolinę Z. podczas spaceru. Dziewczyna miała przeżywać traumę i Julianna S. postanowiła jej pomoc. Nastolatka twierdziła, że padła ofiarą molestowania ze strony ojca. W lipcu zeszłego roku kobiety złożyły w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.

- To wszystko jest jakieś dziwne. Ona [Julianna S. - red.] wystąpiła o adopcję tej dziewczyny, bo nie miała jeszcze 18 lat. Ojciec płacił jej alimenty, matka też, babcia w Lądku-Zdroju, a ona ją jakby zwerbowała tutaj, ściągnęła po prostu, żeby przy tych koniach jej pomagała. Potem, jak skończyła 18 lat i sama decydowała, to założyła sprawę, że molestował ją ojciec - mówi sąsiadka z Konradowa.

Tajemnicza śmierć ojca podejrzanej

Według prokuratury, 19-letnia Karolina Z. miała wspólnie z Julianną S. zamordować małżeństwo S. Dwa miesiące po tej zbrodni doszło do pożaru, w którym zginął ojciec Karoliny Z.

- Miał stolarnię, pracował w niej. Znaleziono go już zwęglonego. Chodzą słuchy, że być może to ma jakiś związek także z tym wcześniejszym morderstwem – twierdzi mieszkanka Konradowa.

Pożar, w którym zginął ojciec Karoliny Z., budzi wiele wątpliwości śledczych.

- Prokurator prowadzący postępowanie dotyczące pożaru przyjął kilka różnych wersji śledczych, które są na bieżąco weryfikowane. Taką wersją jest m.in. samobójstwo pana Tomasza Z., zabójstwo oraz zgon w wyniku nieszczęśliwego wypadku - informuje prokurator Orepuk.

Po śmierci mężczyzny śledztwo w sprawie molestowania Karoliny Z. zostało umorzone. Prokuratura stara się teraz wyjaśnić, dlaczego kobiety zamordowały rodziców Julianny S.

- Na tym etapie śledztwa przyjmujemy, że motywem były nieporozumienia rodzinne między córką a rodzicami. Jest za wcześnie, żeby mówić o konkretach - podkreśla Tomasz Orepuk.

- Często płakała ta pani Barbara [zamordowana matka podejrzanej - red.]. Chodziło o podział majątku. Na koniec doszło do rękoczynów. Ona do ojca wyskoczyła, ten nie był jej dłużny. I od tego momentu ona powiedziała do rodziców, że mają się wynosić stąd i już nie przyjeżdżać - opowiada mieszkanka Konradowa.

Obie kobiety zostały tymczasowo aresztowane na trzy miesiące.

Cały reportaż można obejrzeć na Uwaga! TVN.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Adam Barabasz

Źródło: Uwaga! TVN

Źródło zdjęcia głównego: Uwaga! TVN

Pozostałe wiadomości