Gorące tematy

Zamieszki w USA. Piotr Kraśko: "Wyglądało to niemal jak zamach stanu"

Gorące tematy

Zamieszki w USA. Piotr Kraśko: "Wyglądało to niemal jak zamach stanu"

Cztery osoby zginęły podczas zamieszek w Stanach Zjednoczonych, kiedy do siedziby Kongresu wtargnęli zwolennicy Donalda Trumpa. Tłum doprowadził do przerwania posiedzenia, na którym zatwierdzano wyniki wyborów prezydenckich. Bezprecedensowe wydarzenia, które miały miejsce w Waszyngtonie, komentował w naszym programie Piotr Kraśko, dziennikarz Faktów TVN24.

Zamieszki w USA  

Piotr Kraśko relacjonował nocne wydarzenia na Kapitolu.

 - To właściwie było bardzo ceremonialne wydarzenie. (…) Kongres miał oficjalnie otworzyć kopertę, ale tłum, który zebrał się przed gmachem Kapitolu, wdarł się do środka. Policja kompletnie nie wiedziała, co robić. Uciekała przed tymi ludźmi. Grupa kongresmenów i senatorów zamknęła się w swoich gabinetach. Potem zostali ewakuowani podziemnym wyjściem. Właściwie wyglądało to niemal jak zamach stanu – mówił gość Dzień Dobry TVN.

– Gdyby szukać jakiegokolwiek precedensu, to stało się coś niemal podobnego, co w sierpniu 1814 roku. Wówczas brytyjskie wojska wdarły się do Kapitolu i podpaliły cały budynek. Nigdy później sytuacja się nie powtórzyła – podkreślił dziennikarz. 

Amerykanie na ekranach swoich telewizorów zobaczyli flagę Konfederacji z czasów wojny secesyjnej.

Donald Trump: "Uratujmy Amerykę"

Nikt nie spodziewał się, że zwolennicy ustępującego prezydenta Donalda Trumpa zaatakują Kapitol. Choć Piotr Kraśko podkreślił, że przed zamieszkami polityk na wiecu powiedział: "Uratujmy Amerykę".

– Mówił, że gdy skończy się to spotkanie, to idziemy na Kapitol i odzyskamy, to, co nasze. Ci ludzie potraktowali ten komunikat dosłownie – wyjaśniał dziennikarz Faktów TVN.

Na tym nie koniec. Doszło również do rozłamu wśród polityków. 

Mike Pence był lojalnym wiceprezydentem. Bronił Donalda Trumpa 4 lata temu. I nagle prawie ostatniego dnia prezydentury nie zrobił tego, czego oczekiwał od niego polityk. (...) Donald Trump myślał, że on wczoraj w Kongresie powie: "nie, te głosy są nieważne". Nie było żadnych podstaw, by to powiedział i nie było żadnej procedury, w ramach której mógłby odebrać zwycięstwo Bidenowi - zaznaczył Piotr Kraśko. 

Co dalej?

Zdaniem naszego gościa, możliwe są dwa scenariusze. 

- Albo Donald Trump będzie wciąż jedną z najważniejszych postaci w amerykańskiej polityce, albo może odejść wcześniej od władzy niż 20 stycznia - stwierdził dziennikarz.

Jego zdaniem, Trump do wczoraj miał szansę wygrać kolejne wybory. 

Jego umiejętność porywania ludzi jest niewyobrażalna. Pamiętajmy o jednej rzeczy. On uderzył w czuły punkt rozpaczy i nadziei Amerykanów. (…) Miasta, które były kiedyś potęgą amerykańskiej gospodarki, obecnie nie ma w nich fabryk, zostały przeniesione do Indii, Chin, Meksyku. Ci ludzie nie czekają, aż rząd da im dotacje. Oni mówią, że chcą pójść do fabryki ciężko pracować. I Donald Trump im powiedział, że zostali okradzeni z tych fabryk, a on sprawi, że one wrócą. Dlatego oni głosowali na niego, bo są w ogromnej rozpaczy - tłumaczył Kraśko.

- Nie bronię ataku na Kapitol, tylko trzeba zrozumieć, co było w sercach tych ludzi, którzy myśleli, że są patriotami, bo przez dwa miesiące ich prezydent mówił, że zostali okradzeni. Dlatego oni poszli walczyć - podsumował nasz gość.

20 stycznia 2021 roku nowym prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie Joe Biden. Zobacz całą rozmowę z Piotrem Kraśko w naszym materiale wideo.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl

Zobacz też:

Brytyjski sąd chce odłączenia od aparatury Polaka w śpiączce. "Podtrzymywanie życia nie jest w jego najlepszym interesie"

Kongres USA oficjalnie zatwierdził zwycięstwo Joe Bidena. Trump zapewnia, że 20 stycznia przekaże władzę

Kiedy dzieci wrócą do szkół? Ministerstwo Zdrowia: "Mamy przed sobą jeszcze kilka dni"

Co sądzisz o tym artykule?
70
5
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
1
08.01.2021
Annr806
Bardzo trafny komentarz Pana Piotra. Faktycznie było takie poczucie zamachu stanu. Całe szczęście, że media społecznościowe zablokowały możliwość Trumpowi dalszego nakręcania ludzi. Wielu jego wyborców mówiło "ja nie na to głosowałem".