Rozrywka

Oryginalny teatr boliwijski na Podkarpaciu. "Wkładają w to swój entuzjazm. Widać, że jest to ich pasja"

Rozrywka

Oryginalny teatr boliwijski na Podkarpaciu. "Wkładają w to swój entuzjazm. Widać, że jest to ich pasja"

Danuta, Lucas, Naomi i Milena to polsko-boliwijska rodzina, która 3 lata temu przyjechała z Boliwii i zamieszkała na podkarpackiej wsi. Obecnie wspólnie pracują nad zorganizowaniem międzynarodowego festiwalu teatralno-muzycznego. O swoich planach opowiedzieli w Dzień Dobry TVN.

Działalność artystyczna w Boliwii

Danuta Zarzyka miała zaledwie 16 lat, kiedy wyjechała do Hiszpanii do międzynarodowej wioski ekologicznej, o której dziś mówi "komuna hipisowska". Potem zaczęła podróżować i szukać swojego miejsca na Ziemi. W Szwajcarii uczyła się robić sery i piec chleb, potem wyjechała do Brazylii. Choć wówczas o Boliwii nic nie wiedziała, to już gdy później tam przybyła, kraj ten urzekł ją swoją naturalnością. Tam trafiła do Teatro de los Andes - znanej na świecie, najsłynniejszej grupy teatralnej w kraju, gdzie poznała swojego męża, Lucasa.

- Całe życie szukałam, czego chcę. (...) Bardzo mnie urzekł ten teatr, bardzo mnie urzekła ta forma, w jakiej oni żyli i pracowali. Tam życie było właśnie teatrem czy ten teatr był całym życiem. Po prostu wypełniał wszystko - wspominała Danuta Zarzyka w Dzień Dobry TVN.

Całymi dniami razem mieszkali w pięknym dworze i ćwiczyli. Z biegiem lat w zespole zaczęły powstawać związki i rodzić się dzieci. Wówczas Danuta i Lucas pomyśleli o przeprowadzce do Polski. W Boliwii bowiem nie ma szkół artystycznych, w których mogłyby się uczyć ich córki, Milena i Naomi. Przez to, że dziewczynki mają podwójną narodowość, postanowili to wykorzystać.

Polsko-boliwijski teatr na Podkarpaciu

Danuta z mężem postanowiła osiedlić się w jednej z podkarpackich wsi, ponieważ z tego miejsca pochodzili jej dziadkowie. Para wspólnie chce umożliwić dzieciom uczęszczanie do szkół muzycznych, a także dostanie się na studia aktorsko-operowe bądź jazzowe. Równocześnie ciągle pragną rozwijać się artystycznie.

- Jest trudno, ale pomalutku, pomalutku... Języka uczę się wciąż od mojej córki, która chodzi do pierwszej klasy. To miejsce, gdzie teraz żyjemy, jest naprawdę bardzo przyjemne. Ludzie są bardzo życzliwi. Mają w sobie dużo ciepła. Chciałbym bardzo móc pokazać moją pracę, którą wykonujemy wraz z Danką i robić różne wymiany artystyczne. To jest to właśnie, co robiliśmy przez lata - wyznał w naszym programie Fidel Lucas Achirico Espinoza.

Pandemia utrudniła początek ich działalności w Polsce, jednak nie poddają się i pracują nad zorganizowaniem międzynarodowego festiwalu teatralno-muzycznego w Temeszowie, a także nad nową sztuką, którą mają nadzieję wystawić latem.

- Widać, że mają dużo serca i wkładają w to swój entuzjazm. Widać, ze jest to ich pasja - stwierdziła sąsiadka Danuty i Lusaca, Bożena Skalska.

Zobacz też:

Reporter: Izabela Kaczyńska
Co sądzisz o tym artykule?
61
5
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0