Liubov Miruk wygrała "Projekt Lady"
W sierpniu 2019 r. Liubov Miruk wygrała główną nagrodę w programie "Projekt Lady": 3-miesięczne stypendium w szkole językowej w Oxfordzie.
- Nagrodę i szansę, którą dostałam, wykorzystam i będę przez całe życie iść jak dama - zapewniała wtedy zwyciężczyni 4. edycji popularnego show.
Od tego czasu 25-latka jest bardzo aktywna w social mediach. Chętnie dzieli się z internautami kadrami ze swojego życia. 11 maja przekazała radosną wiadomość, że urodziła synka.
- Mój cały świat ❤ Kocham go nad życie ? Moje malutkie stópki ? są takie słodkie ? - napisała pod zdjęciem.
Tydzień temu, życząc wszystkim miłego poniedziałku, Liubov pochwaliła się fotką ze spaceru z synkiem i psem. Uśmiechnięta młoda mama wyglądała na niezmiernie szczęśliwą. Nic nie wskazywało na to, że trafi do szpitala.
Liubov Miruk jest w szpitalu
W niedzielę po południu Liubov wrzuciła do sieci zdjęcie ze szpitala. Widzimy na nim jak blada leży na szpitalnym łóżku, podłączona pod tlen. W poście napisała, że zmaga się z problemami zdrowotnymi już od dłuższego czasu.
- Musiałam jakoś funkcjonować, bo mam małe dziecko, które karmię piersią. Od dłuższego czasu miałam bardzo silny ból w klatce oraz piersi, tak naprawdę nikt mi nie mógł powiedzieć, z czego to jest. Częste teleporady, wizyty u lekarza rodzinnego, prześwietlenie klatki piersiowej, wizyty na całodobówce oraz SOR, przyjazd karetki do domu - wspomina zwyciężczyni "Projektu Lady".
Podejrzewano COVID, ale testy tego nie potwierdziły. USG wykazało natomiast, że najprawdopodobniej ma ropień w piersi.
- Ból masakryczny wieczorem, więc wzięłam wynik USG i pojechałam na SOR, jeszcze nie chcieli mnie przyjąć, ale zbadał mnie lekarz. Po takim bólu i męczeniu ukłuł mi zgrubienie, które miałam w piersi i powiedział, że nie ma ropnia, bo nic nie wyciągnął. Powiedział, że mam iść do chirurga i wtedy on zdecyduje, co robić. Kolejna noc nieprzespana, wizyta u chirurga we wtorek i doktor powiedział, że on by to tak zostawił, a jak by coś się działo, to żebym przyszła w piątek. Ja oczywiście umierałam już z bólu, bo pierś czerwona, bolesna. Poszłam w piątek do chirurga, przyjął mnie chirurg już inny i dał skierowanie na szpital do wycięcia tego zgrubienia z ropniem - relacjonuje Liubov w długim opisie na Instagramie.
Liubov Miruk miała operację
- Dalej męczę się, bo żywa rana boli, ale bardzo przeżywałam, żebym mogła nadal karmić. W piątek lekarz powiedział, że mogę normalnie karmić piersią i jedną i drugą, a wczoraj poszłam na zmianę opatrunku, to inny lekarz mówi, że nie powinno się karmić. I bądź tu mądry i pisz wiersze - stwierdziła. W dalszej części wpisu podzieliła się też refleksją na temat postawy lekarzy.
- Nigdy nic mnie tak nie zmęczyło jak obojętność i prostolinijność lekarzy, ratowników, z którymi miałam styczność w tym całym okresie. Bo jak można na podstawie EKG stwierdzić raz po raz, że nic nie ma i wystarczy wziąć leki przeciwbólowe, czy uważać, że kobieta po ciąży to głupia istota, którą będzie wszystko boleć i na pewno nie odciągła mleka z piersi, więc stąd ból. Przykre, ale prawdziwe, z czym borykałam się prawie półtora miesiąca, aż trafiłam pod nóż. Finał mógłby być inny i mniej inwazyjny, nie znosząc tyle stresu, jak i mój syn w tym wszystkim. Mam nadzieję, że już za niedługo wróci wszystko do normalności - podsumowała Liubov.
W komentarzach szybko zaroiło się od podobnych historii, słów wsparcia i życzeń szybkiego powrotu do zdrowia.
- Wiem, co czujesz, tym bardziej że myślami pozostaje się przy dziecku, które czeka na mamę w domu :( Podobną sytuację miałam 8 lat temu. - Bardzo częste wystawianie opinii przez zwykłe przebadanie, a nie zrobienie podstawowych badań, czy, jeśli trzeba, to prześwietlenie. To jest po prostu przykre. - Też przeszłam swoje z karmieniem. Dużo zdrówka życzę - piszą obserwatorki profilu Liubov Miruk. Nasza redakcja przyłącza się do tych życzeń.
Finał 4. edycji programu „Projekt Lady”. Zobacz wideo:
Zobacz też:
Agnieszka Włodarczyk trafiła do szpitala. "My już pani nie wypuścimy"
Bracia Królikowscy zdradzili kulisy życia rodzinnego. "Nie poznaliście jeszcze Marceliny"
Autor: Luiza Bebłot